post

Październikowa ramówka TVP: kibice wybiorą mecz NHL

4 października rozpocznie się nowy sezon w najlepszej hokejowej lidze na świecie. W sezonie 2017/18 w NHL wystąpi 31 zespołów – w tym po raz pierwszy Vegas Golden Knights. Przedstawiamy ramówkę TVP Sport na pierwsze transmisje w nowym sezonie.  Continue reading

post

Historia, która zmieniła świat hokeja. 99 lat temu powstała liga NHL!

Dokładnie w środę, 19 grudnia 1917, rozpoczął się zupełnie nowy etap w historii światowego hokeja. Oto w Ameryce Północnej swoje rozgrywki zainaugurowała National Hockey League.

Początkowo daleko jednak było do tego, aby  przymiotnik „National” (ang. narodowy) był prawdziwy. W NHL znalazły się dwa zespoły z Montrealu i po jednym z Toronto i Ottawy (pierwotnie członkiem ligi była również drużyna z miasta Quebec, jednak oficjalnie pierwsze mecze rozegrała ona dopiero w 1919 roku. Wszystkie z tych drużyn (z wyjątkiem ekipy z Toronto) do NHL przeszły z National Hockey Association.

Historia NHL, Pierwszy mecz NHL, National Hockey League

Już pierwszy mecz NHL przyniósł wielkie strzelanie! W Ottawie Montreal Canadiens pokonał Senators 7:4. Aż pięć goli dla Canadiens zdobył Joe Malone, który tamten sezon zakończył z dorobkiem 44 punktów w 20 meczach. W ówczesnym składzie Montrealu grali również m.in. bramkarz Georges Vezina i zawodnicy tacy jak Newsy Lalonde, Didier Pitre, Jack Laviolette; natomiast gwiazdami Senators byli Clint Benedict, Eddie Gerard, Cy Denneny, Jack Darragh. Bardziej wprawionym w bojach kibicom hokeja te nazwiska kojarzyć się będą z pewnością z Hockey Hall of Fame… i faktycznie, wszyscy wymienieni zostali później docenieni członkostwem w tym elitarnym gronie.

Canadiens, Senators, NHL, hockey history

Tak się kiedyś grało…

Współczesnym fanom hokeja wyda się to nieprawdopodobne, ale pierwotnie w NHL zabronione podawanie, kopanie czy… „zmiany w locie”. Kluczem do wygrania meczu były zatem umiejętności jeżdżenia na łyżwach i dryblingu. Nie było wówczas podziału lodowiska na strefy. Kary mniejsze wynosiły trzy minuty i … na ławce kar mogli zasiadać bramkarze. Nieprawdopodobne? A jednak!

post

Viva Las… Vegas!

Vegas Golden Knights – tak nazywać się będzie nowa drużyna w najlepszej hokejowej lidze świata. – Rycerze nigdy się nie poddają, nigdy nie uciekają od walki. Tak właśnie powinna wyglądać nasza drużyna – stwierdził właściciel zespołu z Las Vegas Bill Foley.

„W Las Vegas jest duży potencjał!” – przeczytaj nasz wywiad z jednym z właścicieli drużyny z Las Vegas!

Nowy klub w NHL pierwsze mecze rozegra w przyszłym sezonie. Wcześniej – w czerwcu – rozpocznie się tzw. „Expansion Draft” czyli proces w którym włodarze drużyny z każdego zespołu jaki dotychczas grał w najlepszej lidze świata wybiorą po jednym zawodniku.

Dlaczego właściciele klubu zdecydowali się pominąć człon „Las” w nazwie klubu? Jak sami twierdzą ze względu na przyjęte w Las Vegas schematy – miejscowi o „Mieście Grzechu” mówią po prostu „Vegas”.

Logo Vegas Golden Knights prezentuje się następująco:

 

Vegas Gold Knights

post

Oficjalnie: Rozgrywki NHL i Puchar Świata w TVP Sport!

Zarząd Telewizji Polskiej pozyskał prawa do trzech spotkań National Hockey League tygodniowo. Kibice hokeja w Polsce zobaczą również dwa mecze na otwartym stadionie – Winter Classic i Centential Classic oraz Mecz Gwiazd ligi NHL.

Prawa do transmisji najlepszej hokejowej ligi świata polska telewizja będzie posiadała przez najbliższe cztery lata. W pakiecie Telewizja Polska nabyła też prawa do Pucharu Świata, którego ranga może przewyższać nawet Mistrzostwa Świata. Ta impreza zostanie rozegrana dopiero trzeci raz w historii (poprzednio w 1996 i 2004 roku).

W tym roku gospodarzem turnieju będzie Toronto, a impreza odbędzie się w dniach 17 września – 1 października. Zagra w niej 8 drużyn: Kanada, Stany Zjednoczone, Rosja, Szwecja, Finlandia, Czechy oraz reprezentacje stworzone specjalnie na ten turniej: zespół Europy i reprezentacja Ameryki.


Puchar Świata w hokeju na lodzie – zapowiedź

post

Właściciel nowej drużyny w NHL: W Las Vegas jest duży potencjał!

W ekskluzywnym wywiadzie dla naszego portalu, jeden z trzech głównych właścicieli nowej drużyny w NHL – zespołu z Las Vegas – komentuje proces budowy drużyny, rozmowy z komisarzem NHL Garym Bettmanem oraz obecną sytuację w NHL. Mike Nijaar odpowiada nam również na pytanie o… polski hokej!

Michał Piskorski: Proces budowania nowej drużyny to ogromne wyzwanie. Proces budowania drużyny do gry w NHL to chyba zadanie ocierające się o zadanie niemal niemożliwe?
Mike Nijaar: – To co obecnie dzieje się w NHL – ten Expanssion Draft – bardzo nam pomaga. Dzięki tej sytuacji możemy stać się drużyną dużo bardziej konkurencyjną niż zespoły, które w przeszłości dołączały do NHL. Oczywiście, przez pierwsze dwa lata nie będziemy mieli żadnej przewagi nad resztą stawki; przeciwnie, to one będą miały przewagę nad nami. Oczywiście, dzięki temu procesowi będziemy mieli okazję zakontraktować kilku bardzo dobrych zawodników, ale przed nami będzie jeszcze będzie długa droga, aby w pełni, na potrzeby NHL, zbudować nowy zespół.

MP: Jak wyglądała ta procedura? Jak wyglądały rozmowy z władzami NHL? Co było najtrudniejsze?
MN: – Sam proces budowania drużyny w NHL przebiegał pod kierownictwem Billa Foleya, który jest większościowym udziałowcem tej drużyny. To długotrwały proces. Bill pracował nad tym projektem od trzech lat. To co się działo wokół naszego projektu to proces budowania i utrzymywania dobrych relacji z władzami ligi. Chcieliśmy pokazać i, mam nadzieję, pokazaliśmy, że już teraz dysponujemy bardzo dobrym rynkiem. Pomógł nam fakt, że bardzo wiele osób w Las Vegas było spragnionych hokeja w Nevadzie. Już teraz przygotowaliśmy ponad 15 tysięcy karnetów na mecze NHL; to chyba główny powód dla którego władze NHL zgodziły się na ekspansję ligi właśnie do Las Vegas. Expanssion draft rozpocznie się w czerwcu 2017r. Dostaniemy po jednym zawodniku z każdej drużyny oraz weźmiemy udział w drafcie NHL, który odbędzie się w drugiej połowie czerwca. Uzgodniliśmy, że jako trzeci będziemy mogli wybrać swojego nowego zawodnika w tym drafcie. Jesteśmy w lepszym miejscu niż drużyny, które w przeszłości dołączały do NHL, ale to proces, który będzie trwał. Jakie są nasze cele na początek? Z pewnością chcielibyśmy w przeciągu trzech lat awansować do fazy play-off, a później w ciągu kolejnych 7-10 lat realnie powalczyć o Puchar Stanleya.

MP: 15,000 sprzedanych karnetów… Taki wynik to chyba idealny dowód na głód hokeja w Nevadzie?
MN: – Potwierdza się to, co mówił Garry Betman, komisarz ligi NHL. Nasza arena pomieści 17.500 widzów, a już teraz sprzedanych mamy blisko 15.000, to ogromna liczba. Naszym celem jest zapewnienie widzom hokeja na dobrym poziomie, aby ten popyta na hokej się utrzymywał. Myślę, że przewagą jaką mamy w Nevadzie jest fakt, że jesteśmy jedynym sportem. Dlatego też możemy w Las Vegas stworzyć prawdziwe hokejowe miasto. Nie będziemy musieli konkurować z futbolem czy baseballem. Ludzie w Las Vegas chcąc pójść na mecz jakiejkolwiek dyscypliny będą mieli do wyboru jedynie hokej. Naszym celem jest przyciągnięcie na mecz hokejowy jak największej grupy kibiców.

MP: Dużo osób zna Billa Foleya. Kim zatem jest Mike Nijjar?
MN: – Moja rodzina od zawsze żyła hokejem – głównie tym na rolkach. Mieszkaliśmy w Południowej Kalifornii, gdzie mamy kilka profesjonalnych drużyn hokeja inline. Budowa nowej drużyny to okazja o jakiej zawsze marzyliśmy – założenie organizacji sportowej, która będzie przyciągała fanów. Mam to szczęście, że około 1.5 roku temu poznałem Billa Foleya, który wówczas zbierał fundusze dla tej drużyny, uwierzyliśmy w niego, ponieważ po pierwsze chodziło o hokej, a po drugie wierzyliśmy w Las Vegas – że to dobry rynek dla tego typu sportu. Myślę, że jest bardzo dobra przyszłość dla sportu w tym mieście. Już nie tylko chodzi o hokej; ostatnio mówi się również o drużynie NFL w tym mieście. Ta okolica żyje z turystów, ale to rynek, który od lat czeka na sport. Zaczynam od bycia jednym z kilku właścicieli, ale chciałbym kiedyś posiadać większościowy udział w jakiejś drużynie. Jestem jeszcze młody, więc najbliższe lata mogę wykorzystać na nauce tego jak powinno wyglądać profesjonalne zarządzanie klubem, a w przyszłości być może będę mógł wykorzystać tę wiedzę w praktyce.

MP: Co nowo-założona drużyna może osiągnąć w takiej lidze jak NHL?
MN: – Jak już mówiłem w Las Vegas jest duży potencjał; nie tylko ze względu na ludzi z miasta, ale i z Kanady, Toronto, Montrealu. Ludzie z tych miejsc mają teraz dobrą wymówkę, aby przybyć do Las Vegas – mogą przyjechać, oglądać jak gra ich ulubiona drużyna, a przy okazji korzystać ze wszystkich atrakcji jakie proponuje to miasto; a oferuje ono naprawdę bardzo dużo! Dobrym pomysłem z pewnością będzie dla nas współpraca z liniami lotniczymi m.in. z kanadyjskimi. Powinniśmy wspólnie z tymi liniami oferować tańsze bilety na samolot dla kibiców Toronto Maple Leafs czy np. Montreal Canadiens. Myślę, że gdybym sam mieszkał w Kanadzie i miał wymówkę, aby przyjechać do Vegas – wymówkę w postaci meczu hokeja… nie wahałbym się ani chwili!

MP: Poza sprawami organizacyjnymi ważne jest również stworzenie samej drużyny (ściągnięcie zawodników, trenerów, sztabu szkoleniowego itp). Jak ta drużyna powinna wyglądać? Czy powinna być połączeniem amerykańskiego i kanadyjskiego hokeja czy raczej powinna być bardziej „europejska”?
MN: – Najważniejsze to ściągnięcie dobrych zawodników, bez względu na to skąd pochodzą. Póki co budujemy mocny sztab szkoleniowy oraz kierownictwo, a George McPhee, nasz dyrektor, ma ogromne doświadczenie z czasu pracy w Washington Capitals. Wiem, że niedawno był w Czechach, aby oglądać jeden z największych turniejów juniorskich w tym regionie. Wiem, że pracuje bardzo ciężko nad wyszukiwaniem tych zawodników. Bez względu na to skąd dani zawodnicy pochodzą, chcemy w drużynie najlepszych oraz tych najciężej pracujących zawodników. Naszym celem jest zdobycie Pucharu Stanleya, oczywiście jakiś czas nam to zajmie, ale to właśnie nasz najwyższy cel.

MP: – Czy wiesz coś o polskim hokeju, pamiętasz może polskich hokeistów w NHL?
MN: – Niestety niewiele wiem o polskiej lidze, ale od dawna oglądam zmagania na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Sam kiedyś grałem w reprezentacji Kolumbii, więc bardzo często oglądam różne turnieje hokejowe.

MP: – Jakie są twoje poglądy na to co się dzieje w NHL – loteria draftowa, reklamy na bluzach meczowych…
MN: – Wiem, że w Europie faktycznie reklamy na bluzach meczowych są częstym widokiem. Nie przeszkadzają mi one, tym bardziej, ze dorastałem w Europie oglądając piłkę nożną i Ligę Mistrzów. Myślę, ze to dobry pomysł dla drużyny, ale hokej bez nich jest o wiele lepszy – dzięki temu hokej się rozwija. W długotrwałej perspektywie myślę jednak, że reklamy prędzej czy później pojawią się na bluzach w NHL. Być może w przyszłości NHL czy sam komisarz będą chcieli wprowadzić jakiś nowy projekt, który zapoczątkuje erę reklam na bluzach.

post

Specjalna uroczystość w Ottawie

Właściciel klubu z Ottawy Eugene Melnyk, na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej, poinformował, że klub ze stolicy Kanady zastrzeże numer 11 z którym przez lata grał Daniel Alfredsson. Ceremonia odbędzie się 29 grudnia, gdy Senators podejmą Detroit Red Wings. Będzie to mecz jedynych klubów z NHL w Alfredsson grał w swojej 18-letniej karierze w National Hockey League.

Informacja o tym, że numer Alfredssona po jego odejściu z klubu będzie zastrzeżonym była bardziej niż pewna. Przez 17 lat zagrał w 1370 spotkaniach w NHL strzelając 495 bramek i zaliczając 762 asysty. Co ciekawe, Alfredsson będzie dopiero drugim w historii hokeistą Ottawy z zastrzeżonym numerem (po Franku Finniganie).

post

Puchar Stanleya w rękach Pittsburgh Penguins!

Pittsburgh Penguins nie czekali do siódmego meczu przed własną publicznością i w szóstym starciu w hali SAP Center pokonali 3:1 San Jose Sharks zapewniając sobie czwarty w historii tytuł mistrza NHL!

Hokeiści z Pittsburgha objęli prowadzenie w pierwszej tercji po golu Briana Dumoilina w dziewiątej minucie gry. Amerykański defensor trafił do bramki niecałe pół minuty po tym, jak ekipę San Jose Sharks osłabił Dainius Zubrus, który trafił na ławkę kar za atak na przeciwnika.

Gospodarze odrobili straty w drugiej tercji za sprawą niezawodnego Logana Couture. 27-latek zdobył swojego dziesiątego gola w play off i 29. punkt do punktacji kanadyjskiej zapewniając sobie zwycięstwo w prestiżowym rankingu.

Determinację gości do rozstrzygnięcia losów finałowej rywalizacji już w szóstym meczu, pokazała reakcja na gola wyrównującego dla Sharks. 80 sekund po trafieniu Couture krążek do siatki gospodarzy skierował Kris Letang, który wykorzystał podanie zza bramki od Sidneya Crosbiego.

W ostatniej tercji Penguins dobili rozpaczliwie szukających wyrównania Sharks, strzałem do pustej bramki w wykonaniu Patrika Hornqvista na minutę przed końcem meczu.Pittsburgh Penguins sięgnęli po Puchar Stanleya po raz czwarty w historii klubu. Poprzedni raz triumfowali w fazie play off w sezonach 1991, 1992 i 2009. MVP tegorocznych finałów wybrano Sidneya Crosbiego do którego powędrowała nagroda Conn Smythe Trophy.

Finał Pucharu Stanleya 2016:

San Jose Sharks – Pittsburgh Penguins 1:3 (0:1, 1:1, 0:1)
0:1 – Brian Dumoilin (Schultz, Kunitz) 9′
1:1 – Logan Cuuture (Karlssson, Burns) 27′
1:2 – Kris Letang (Crosby, Sheary) 28′
1:3 – Patric Hornqvist (Crosby) 59′

Stan rywalizacji: 4-2 Penguins

Źródło: wp.pl

 

post

Penguins zagrają z Sharks o Puchar Stanleya

Hokeiści Pittsburgh Penguins zagrają o Puchar Stanleya. W czwartek pokonali u siebie Tampę Bay Lightning 2:1 i w finale Konferencji Wschodniej ligi NHL rywalizację do czterech zwycięstw wygrali 4-3. W starciu o trofeum zmierzą się z San Jose Sharks.

Gospodarze mieli przewagę od początku meczu, a jego losy rozstrzygnęły się w drugiej tercji. „Pingwiny” oddały w niej aż 21 strzałów, przy zaledwie pięciu rywali. W bramce Lightning robił co mógł Andriej Wasilewski, ale dwukrotnie – w 22. i 31. minucie – pokonał go Bryan Rust. W 30. minucie gola dla „Błyskawic” zdobył Jonathan Drouin.

Penguins przegrywali w serii z Lightning już 2-3. We wtorek rozbili jednak rywala na jego lodowisku 5:2 i wyrównali stan rywalizacji, by dopełnić formalności na własnym lodzie. O Puchar Stanleya zagrają piąty raz. Trofeum zdobywali trzykrotnie – w 1991, 1992 i 2009 roku.

– Odrabianie strat nigdy nie jest łatwe. My jednak wierzymy w siebie nawzajem. Najważniejsze zadanie wciąż jednak przed nami. Musimy dobrze zakończyć sezon – powiedział kapitan Penguins Sidney Crosby.

Wcześniej do finału Pucharu Stanleya po zwycięstwie 4-2 nad St. Louis Blues awansowali hokeiści San Jose Sharks. „Rekiny” w wielkim finale wystąpią po raz pierwszy. Rywalizacja rozpocznie się w poniedziałek w Pittsburghu. Trofeum wywalczy zwycięzca czterech meczów.

Źródło: (PAP)

Przeczytaj też: „Rekiny” pierwszy raz w historii zagrają o Puchar Stanleya!

post

„Rekiny” pierwszy raz w historii zagrają o Puchar Stanleya!

Założony 25 lat temu klub San Jose Sharks po raz pierwszy w historii zagra o Puchar Stanleya. „Rekiny” w środę pokonały St. Louis Blues 5:2, a w rywalizacji play off do czterech zwycięstw w finale hokejowej Konferencji Zachodniej ligi NHL triumfowały 4-2.

Już w czwartej minucie pierwszą bramkę dla Sharks strzelił kapitan drużyny Joe Pavelski, który dosłownie wepchnął krążek do siatki. Autorem dwóch kolejnych goli, w 26. i 44. minucie, był Joel Ward, najlepszy zawodnik spotkania kończącego rywalizację na Zachodzie. Wynik jeszcze podwyższył Joonas Donskoi.

Przy stanie 0:4, graczy Blues stać było na kilkuminutowy zryw, który przyniósł dwa trafienia. Za każdym razem na listę strzelców wpisywał się Władimir Tarasenko. Szczególnie efektowny był drugi gol, kiedy uderzając zza linii końcowej nabił krążkiem bramkarza rywali. Przyjezdni mieli kolejne okazje, ale Martin Jones nie dał się więcej zaskoczyć.

Tymczasem na niespełna 20 sekund przed końcową syreną strzałem do pustej bramki wynik ustalił Logan Couture.
„Chcemy pucharu, chcemy pucharu” – skandowali kibice w San Jose, którzy cieszą się z bardzo solidnego zespołu, na czele z Pavelskim, Wardem, Joe Thorntonem i Patrickiem Marleau.

W czwartek 26 maja (czasu miejscowego) „Rekiny” poznały rywala w finale rozgrywek. Na Wschodzie w konfrontacji Pittsburgha z Tampą Bay Lightning lepsza w siódmym,  decydującym meczu okazała się ekipa z Pensylwanii . Rywalizacja o Puchar Stanleya rozpocznie się w poniedziałek na Pittsburgha.

Hokeiści Sharks świetnie spisują się w fazie play off, o czym świadczą też statystyki indywidualne. W punktacji kanadyjskiej NHL prowadzi Couture 24 (8 bramek i 16 asyst), przed Pavelskim 22 (13+9), a trzeci jest ich kolega klubowy Brent Burns 20 (6+14). Szóste miejsce zajmuje Thornton 18 (3+15).

Źródło: (PAP)

Przeczytaj też: 15. dzień MŚ Elity [podsumowanie + wideo]

post

2016 Stanley Cup Playoffs. Zapowiedź #2

Drugi dzień, cztery mecze, osiem drużyn. Tak w największym skrócie opisać można kolejną serię spotkań w fazie play-off. Kibice klubu ze stolicy Stanów Zjednoczonych słyszą już podświadomie dźwięk werbli i syreny w „Verizon Center”, bo oto do rywalizacji staje absolutny hegemon sezonu regularnego – Washington Capitals. Oprócz „Stołecznych” zaprezentuje się jeszcze 7 innych zespołów, o których teraz pokrótce wspomnimy.

1.Washington Capitals vs. Philadelphia Flyers

 Caps:

 Trudno wymarzyć sobie lepszy sezon zasadniczy, niż ten w wykonaniu Capitals. Jest to drużyna kompletna, która swoim rozmachem porywa kibiców, nie tylko ze stolicy USA. Wspaniale zestawione ogniwa w każdej linii Caps dają wymierne efekty. Po raz kolejny Ovechkin jest bohaterem ligi i strzela 50 goli w sezonie, co czyni go najlepszym strzelcem w rozgrywkach. Umiejętna współpraca ze znakomitym asystentem Backstroemem oraz Kuznetsovem, czy Burakovskym, dają ekipie z Waszyngtonu mnóstwo punktów w wielu spotkaniach. Świetnie do zespołu wkomponował się także T.J. Oshie, który wnosi bardzo pozytywny walor. Dodając do tego znakomicie dysponowanego B. Holtby’ego w bramce, który w tym sezonie wspiął się na absolutny Olimp swoich możliwości, przed naszymi oczyma widzimy obraz drużyny kompletnej. W pierwszej rundzie PO rywalem Caps będzie nieobliczalna drużyna z Philadelphi. Wiele osób zacierało ręce na bardzo łatwy przebieg rywalizacji, jednak ja przestrzegałbym przed hurraoptymizmem. Wszystkie trzy mecze w tym sezonie między tymi zespołami było niezwykle zacięte i niejednokrotnie zespół ze stolicy musiał gonić ekipę z Pensylwanii. Nie sądzę by zakończyło się to na 4 łatwych spotkaniach. Jeśli Capitals awansują dalej, kolejna przeszkoda dla nich może okazać się nie do przejścia, mimo fantastycznego sezonu zasadniczego. Wówczas zmierzą się z Pens, lub z Rangers. Washington kilkukrotnie w historii nie potrafił unieść roli faworyta i pomimo wygranego Presidents Trophy odpadali już w pierwszej rundzie PO. Oby historia nie była dla nich tak okrutna i tym razem.

 Flyers:

„Lotnicy” nie mogą niestety powiedzieć o sobie, że los był dla nich łaskawy. Pomimo imponującego finiszu sezonu i świetnej rywalizacji w ostatnich kolejkach, trafili oni najgorzej jak mogli. Rywalizacja z rozpędzonymi Capitals, to nic przyjemnego. Warto jednak wspomnieć, iż wreszcie po latach niepowodzeń dotarli do postseason i postarają się mocno utrudnić życie zdobywcom „Trofeum Prezydentów”. Docenić należy jak zwykle świetną grę miedzianobrodego Voracka, który jest niesamowitym pociągiem dla tej drużyny. Warto przypomnieć jednak, że nie tylko doświadczenie gra w ekipie z Pensylwanii najważniejszą rolę. Wspaniały sezon ma za sobą debiutant „Ghost”, o którego rekordowych wyczynach pisaliśmy kilkukrotnie. Jest on najpoważniejszym kandydatem (obok McDavida) do zgarnięcia Calder Memorial Trophy, dla najlepszego debiutanta sezonu. Solidne uzupełnienie zespołu w postaci Simmondsa, czy Shenna, może skutecznie stawić opór konstelacji gwiazd ze stolicy Stanów Zjednoczonych. Przypuszczalnie może być to rywalizacja co najmniej 5-6 meczowa, jednak Flyers nie są jeszcze gotowi by zdominować Caps i awansować dalej.

TYP: awans Capitals

2. Florida Panthers vs. New York Islanders

 Panthers:

Pantery to przykład sezonowych niespodzianek, które niezwykle cieszą. Radosny, ofensywny hokej, który w głównej mierze opiera się na grze wokół fenomenalnego Jaromira Jagra jest prawdziwą przyjemnością dla kibica. Jak widać weteran skupił na sobie niesamowitą atencję i niebywale zbudował mentalność swoich czasem o pokolenie młodszych kolegów z zespołu. Świetna współpraca z Barkovem, Bjugstadtem, Pirrim oraz innymi młodymi hokeistami pokazała, że czasem nawet z niepozornego teamu da się stworzyć maszynkę do wygrywania seriami meczów w lidze NHL. Trudno przypuszczać jednak, by trwało to permanentnie. Bolesne zderzenie może nastąpić już podczas rywalizacji z byłą ekipą Mariusza Czerkawskiego – New York Islanders. Może to okazać się dla Panter rywal nie do przejścia i na pierwszej rundzie zakończą swój udział w PO. Oby tak jednak się nie stało, gdyż grają bardzo przyjemny dla oka, ofensywny hokej, z niesamowitym wsparciem między słupkami w postaci – wiekowego już przecież jak na sportowca – Roberto Luongo.

 Islanders

Wyspiarze, to drużyna ograna na poziomie play-off dlatego daję im o wiele większe szanse na zwycięstwo, niż Panterom. Ekipa ogniskująca swoją uwagę w głównej mierze na J. Tavaresie potrafi być bardzo groźna nawet dla najlepszych. Islanders zapewne zacierają ręce, że to nie oni, a ich rywale zza miedzy mierzą się z silnymi Pingwinami, a im przypadły w udziale mecze z zespołem nieogranym na tym poziomie rywalizacji. Siła drużyny z Brooklynu tkwi niewątpliwie w dobrze rozumiejącym się kolektywie. Wykorzystywanie przewag i dobra gra bramkarza Isles powinna zaowocować wygraną nad ekipą z Florydy. Aczkolwiek nie jest tutaj wykluczona  7-meczowa rywalizacja.

TYP: awans Isles

3. Dallas Stars vs. Minnesota Wild

 Stars: 

Niezwykle owocny sezon Dallas. Niespodziewanie chyba dla nich samych, a także kibiców zajęli pierwsze miejsce w Konferencji Zachodniej. Od kilku sezonów jest to zespół prezentujący niebywałą siłę w ofensywie. Jednakże do zeszłego sezonu Stars tracili mnóstwo bramek. Teraz wszystko się zmieniło. Niewątpliwie dużo lepsza gra w obronie, a przy tym jeszcze wzmocnienie siły ognia jest zasługą J. Oduyi, który zasilił zespół „Gwiazd” w tym sezonie. Ex „Hawk”, wspaniale sprawdza się w destrukcji, ale także świetnie spisuje się „na niebieskiej”, skąd potrafi wyprowadzić potężną salwę w kierunku bramki rywala w okresie przewagi. Nie wolno zapomnieć także świetnej passy Klingberga, który wespół z J. Bennem stanowi o sile defensywy drugiej „piątki” Dallas. Jednakże „Gwiazdki” to przede wszystkim ofensywa. Seguin, Spezza, Benn, Sharp, Roussel, czy Sceviour to przykład niesamowitej „maszynki” do zdobywania punktów w wielu meczach. Poza skutecznością, ekipa z Teksasu, gra niezwykle widowiskowy hokej, co podoba się nie tylko kibicom Dallas, ale także postronnym obserwatorom.

 Wild:

„Dzikusy” to w ostatnim czasie przykład, jak ze świetnej, poukładanej i nieźle zbilansowanej drużyny zrobić ekipę, która w ostatnich kilku miesiącach się pogubiła. O ile liderom Wild w postaci Koivu, Coyle’a oraz  Parise dopisuje forma, wówczas Minnesota radzi sobie zupełnie przyzwoicie. Jednak kiedy pewny element tej układanki zostaje mocno zachwiany, wówczas mówimy o małym „domku z kart”, który jednym ruchem zostaje pozbawiony myśli przewodniej na lodzie. Trener Torchetti, który zajął miejsce Yeo wydaje się twardo stąpać po ziemi i nie może spodziewać się wielkich rezultatów po drużynie, która awans do PO zawdzięcza bardziej indolencji strzeleckiej Avs, niż grze własnego zespołu. Oczywiście faza play-off to inna motywacja oraz inne zaangażowanie, jednak przy tak ofensywnych i nadspodziewanie poukładanych w tym sezonie Stars, nie widzę wielkiej przyszłości przed „Dzikusami”.

TYP: awans Stars

4. Los Angeles Kings vs. San Jose Sharks

 LA Kings:

Kibicom hokeja za Oceanem nie trzeba wiele mówić na temat atutów Kings. Wszyscy zdają sobie sprawę z  potencjału niedawnego zdobywcy Pucharu Stanleya. Bardzo mocny i zrównoważony siłą w ataku i obronie zespół, może być rywalem nie do przejścia niemal dla każdej ekipy występującej obecnie w NHL. Na podkreślenie zasługuje zapewne zespołowość w grze drużyny oraz świetna taktyka. Ponadto gra w obronie i wykorzystywanie przewag. Kopitar, Lucic, Doughty, Martinez, Toffoli, Lecavalier, czy Brown to prawdziwe skarby i opoki drużyny z Kalifornii. Świetnie zgrani i znający smak play-offowej rywalizacji Kings, mogą być jednym z głównych kandydatów do finału Konferencji.

 Sharks:

Burns, Thornton, Pavelski, Marleau, Hertl – to nazwiska, które w głównej mierze pozwoliły wrócić San Jose po roku nieobecności do postseason. Wybitny rok ma za sobą szczególnie J. Thornton, który był prawdziwym liderem drużyny z Kalifornii. Jednakże podczas rywalizacji z „Królami” może okazać się to za mało. Jeszcze niedawno LA dokonali rzeczy niebywałej i odwrócili stan rywalizacji, właśnie z San Jose z 0:3, na 4:3! Ten wynik na pewno osadził się głęboko w pamięci zawodników i kibiców Sharks. Zapewne będą chcieli mocno zrewanżować się za tę bolesna lekcję pokory, którą wówczas zaprezentowali im goście z Los Angeles. Nie będzie to jednak łatwe, gdyż na „papierze”, akcje zespołu z „Miasta Aniołów’ stoją dużo wyżej i nie sposób wyliczać punktów, w których San Jose byliby wyraźnie lepsi od Kings. Moim zdaniem, po 5-, 6-meczowej rywalizacji, Los Angeles Kings spokojnie awansują do 2. rundy PO.

TYP: awans LA Kings

Kolejne mecze w ramach rywalizacji play-off już jutro. Zapraszamy na następną, trzecią już zapowiedź wydarzeń, jakie będą mieć miejsce w najlepszej, hokejowej lidze świata za Oceanem.

 

post

2016 Stanley Cup Playoffs. Zapowiedź #1

Za nami 82 spotkania sezonu regularnego. Sezonu ze wszech miar historycznego i przede wszystkim niezwykle zaskakującego. Jednakże na horyzoncie wrażeń materializuje się obecnie już tylko jeden widok – faza play-off NHL. Spośród 16 szczęśliwców, którzy dotarli do postseason, tylko jedna ekipa wzniesie do góry Puchar Stanleya i założy pierścienie zwycięzców. Kto tego dokona? Czyje akcje stoją obecnie najwyżej? Tego nie sposób jednoznacznie stwierdzić. Faza play-off wszak często rewiduje nasze supozycje, co do formy poszczególnych zespołów. Przyjrzyjmy się zatem wszystkim parom i sprawdźmy na co stać najlepszą szesnastkę tego sezonu. Zaczynamy!

Podsumowując sezon zasadniczy nie sposób przejść obojętnie obok kilku historycznych momentów jakie dokonały się na przestrzeni 2015 i 2016 roku:

  1. Pierwszy raz od 1970 roku Kanada, czyli ojczyzna hokeja, nie będzie mieć swojego przedstawiciela w fazie play-off. Ten niewyobrażalny dla przeciętnego kibica hokeja fakt, jest jeszcze trudniejszy do przyjęcia, gdy powiemy, że cztery ostatnie miejsca na Zachodzie okupują właśnie kanadyjskie drużyny! Szczególnie zaskakujący jest brak ekipy z Montrealu, która zanotowała rewelacyjny start w rozgrywkach odnosząc 9 zwycięstw z rzędu w regulaminowym czasie gry. Pobili wówczas rekord Buffalo Sabres z roku 1975. Jednakże przyczyny braku „Habs” w najlepszej „16” należy szukać w absencji C. Price’a w bramce, który był ostoją teamu z Kanady.
  2. Detroit Red Wings po raz 25 z rzędu awansowali do post season! Jest to ponadczasowy wyczyn „Czerwonych Skrzydeł”. Żadnemu przedstawicielowi popularnych sportów w Stanach Zjednoczonych nigdy wcześniej nie udało się 25 razy z rzędu awansować do play-offów. Czapki z głów!
  3. Patrick Kane zanotował serię 26 punktowych meczów z rzędu. Jest to najdłuższa tego typu passa osiągniętą przez amerykańskiego gracza. Jest także najdłuższą w historii Chicago Blackhawks. Pat Kane pobił także 25-meczową serię punktową centra Pittsburgh Penguins – Sidneya Crosby’ego z sezonu 2010-11.
  4. 44-letniJaromir Jagr został najstarszym hokeistą, który zdobył ponad 60  punktów w jednym sezonie ligi NHL. Wśród najlepszych strzelców w historii NHL Jagr plasuje się na trzeciej pozycji – 748 bramek. Prowadzi Gretzky – 894, a drugi jest Howe – 801.
  5. Gol nr 500 Alexandra Ovechkina. Ponadto 50 trafień w sezonie zasadniczym i tytuł trzeciego gracza w historii, który w pierwszych 11 sezonach zdobywał przeszło 30 bramek.
  6. Pavel Datsyuk, napastnik Detroit Red Wings ogłosił, że ten sezon będzie jego ostatnim na taflach NHL. Manager „Magika” – Dan Milstein potwierdził tę wiadomość w kwietniu. Rosjanin zapowiedział jednak, że nie zamierza teraz skupiać się na informacjach na temat zakończenia kariery, tylko pragnie skoncentrować się z całych sił na zbliżających się play-offach.

To tylko 6 mgnień 82-meczowej, niemal codziennej przygody z najwspanialszymi rozgrywkami na świecie. Było mnóstwo innych, o których warto wspomnieć, acz nie zmieściłyby się na 20-stronicowy referat. Warto odnotować wspaniały sezon Panter, rekord obrońcy Flyers – „Ghosta”, niesamowitą serię Holtby’ego i wyrównanie rekordu Brodeura, świetny sezon Marchanda, czy Seguina. To jednak tylko nieliczne smugi wspomnień zapisanych w naszej pamięci w czasie sezonu regularnego.  Na początek 3 pary, które rozegrają swoje mecze już 13 kwietnia.

„1 z 16”

  1. Louis Blues vs. Chicago Blackhawks

Blues – Zupełnie przyzwoity, solidny sezon „Nutek”. Problem ekipy z Missouri jest jednak ten sam od lat. Mocny rywal w 1. rundzie PO. Choć Blues grają bardzo roztropny i poukładany (szczególnie w defensywie) hokej, to jednak niemal jedyny „straszak” z przodu w postaci Tarasenki, Backesa oraz Steena może okazać się niewystarczający na obrońców tytułu. Zapewne starcie z „Hawks” będzie interesujące i trzymające długo w napięciu, ale w kolejnej rundzie powinniśmy oglądać ekipę z Chicago.

Blackhawks – Zakończony na trzecim miejscu sezon regularny świadczy o bardzo wysokiej formie obrońców tytułu. Z reguły przydarzają im się w rozgrywkach regularnych jakieś „wpadki” jednak ostatnimi czasy udowadniają, że są wybitnie turniejową drużyną i wraz z rosnącą stawką w PO, rozwijają swoje skrzydła. Nie inaczej zapewne będzie i tym razem, gdyż linia Kane-Panarin spisuje się rewelacyjnie i bezapelacyjnie wspięli się na Olimp możliwości w regular season. Trudno przypuszczać, by chemia między amerykańsko-rosyjskim duetem nagle miała się popsuć i ktoś miałby nasypać piasku w te świetnie działające w sezonie zasadniczym tryby.

TYP: awans Chicago

2. Pittsburgh Penguins vs. New York Rangers

Pens: Ekipa z Pensylwanii notując niesamowity finisz sezonu i odnosząc 48 zwycięstw, pokazała, że stać ją na dokonywanie wielkich rzeczy. W pierwszej części sezonu nikt nie zaryzykowałby wielkich pieniędzy, że oto „Pingwiny” zajmą drugie miejsce na Wschodzie i wyprzedzą – o jedno „oczko” – niesamowitą w tym sezonie ekipę Panthers z Florydy. Godnym najwyższego uznania pozostaje fakt, iż końcówka rozgrywek, która była szalenie istotna dla Pens, grana była bez ich wspaniałego napastnika – „Geno” Malkina. Na wyżyny swoich umiejętności wspiął się wówczas Sidney Crosby, który odnalazł się po apatycznym i szalenie chimerycznym starcie sezonu. Duże słowa uznania należą się Szwedowi Hornqvistowi, który pod nieobecność Malkina znakomicie wypełniał lukę po Rosjaninie i permanentnie podwyższał swoje konto punktowe w tym sezonie. Jednakże to, co najtrudniejsze dopiero przed Pens. Szalenie wymagający rywal w pierwszej rundzie PO może albo wyjątkowo pomóc ekipie z Pensylwanii, lub tez oczywiście zaszkodzić. Jeśli „Pingwiny” uporają się z ekipą z Nowego Jorku śmiało mogą spoglądać nawet w finał Konferencji. Jeśli natomiast pozwolą narzucić sobie styl gry „Strażników” wówczas szybko zamienią kije hokejowe na golfowe i poszukają szczęścia na zielonym, 18-dołkowym polu.

Rangers: Przeszło 100 punktów uzyskanych w trakcie sezonu zasadniczego stempluje bardzo dużą siłę „Strażników”. Jednakże ten świetnie zbilansowany zespół miewa często kłopoty z koncentracją i odpowiednim podejściem do meczów. O ile taktyka i potencjał zarówno w ataku, jak i obronie jest nie do podważenia, o tyle sfera mentalna pozostawia czasem wiele do życzenia. Rangersi niesamowicie motywują się na ważne mecze i często wychodzą z nich zwycięsko, jednak czasem miewają kłopoty z psychiką i wówczas zespołem nie do przeskoczenia dla nich bywa np. Buffalo Sabres… Świetna forma Lundqvista w bramce oraz wydatny udział Zuccarello, Stepana, Nasha, Staala, czy Kreidera będą nieodzowne żeby wyjść zwycięsko ze swojej pary play-offowej przeciw Pens. Jest to niewątpliwie najlepsze zestawienie par na Wschodzie. Jeśli zespół z Nowego Yorku chce nawiązać do swoich ostatnich wspaniałych osiągnięć w postseason, będzie musiał wznieść się na wyżyny swoich możliwości oraz po cichu liczyć na choć jeden słabszy mecz „Pingwinów” w Consol Energy. W poprzednim sezonie te zespoły również spotkały się w pierwszej rundzie. Wówczas górą byli Rangersi. Wygrali w serii 4:1.

TYP: awans Penguins

3. Tampa Bay Lightning vs. Detroit Red Wings

Bolts: Spoglądając na drabinkę “Błyskawic” można by rzecz, iż lepiej trafić nie mogli, gdyż w przypadku przejścia chimerycznych Red Wings mają otwartą autostradę do finału Konferencji. Wszystko jednak wygląda tak optymistycznie tylko na papierze. Trudno przypuszczać, by „Czerwone Skrzydła” łatwo odpuściły swój jubileuszowy, 25. sezon z rzędu w fazie play – off. Niemniej Tampa dysponuje potężną siłą w ofensywie i w przypadku rywalizacji do 4 zwycięstw będzie niezwykle trudna do pokonania. Niepokojący dla fanów zespołu z Florydy może być fakt, iż nie należy spodziewać się szybkiego powrotu na lód kapitana ich zespołu. Steven Stamkos przeszedł niedawno operację zakrzepu w okolicach obojczyka i jego przerwa może potrwać od jednego, do nawet trzech miesięcy. Zabraknie także A. Stralmana, który w czasie meczu z Islanders , po starciu z Andersem Lee złamał nogę. Pomimo tych problemów „Bolts” wydają się niezwykle mocni i powinni paradoksalnie skorzystać na absencji swojego kapitana. Brak Stamkosa wymusza nowe warianty rozgrywania przewag i gry taktycznej. Zespół zyskuje wówczas na nieprzewidywalności i potrafi zaskoczyć wariantami gry. Poza tym Lightning mają wspaniałego Kucherova, który niewątpliwie postara się wypełnić lukę po liderze Tampy. Oczywistym jest, że Tampa wolałaby mieć w pełni zdrowego Stamkosa i nie ryzykować nowych rozwiązań taktycznych, ale często kontuzje krzyżują plany trenerskie. Warto wspomnieć jeszcze o pozycji bramkarza. Ben Bishop w tym sezonie potrafił skutecznie „murować” bramkę w wielu meczach. Takiej dyspozycji oczekują od niego wszyscy na Florydzie. „Big Ben” niewątpliwie powinien być ostoją swojej drużyny w czasie PO.

Red Wings: Nieco „kuchennymi drzwiami”, aczkolwiek skutecznie prześliznęli się do fazy play-off zawodnicy z Detroit. Wykorzystanie indolencji strzeleckiej Bruins, pozwoliło na 25 z rzędu awans do postseason, co jest absolutnym rekordem NHL. Niestety poza imponującymi jubileuszami trudno szukać optymizmu w ekipie z „Joe Louis Arena”. Sytuacji nie poprawia na pewno wieść o tym, że po sezonie z Detroit odejdzie ich ikona – Pavel Datsyuk. Rosjanin wprawdzie zapowiedział walkę do upadłego w czasie play-off, aczkolwiek trudno przypuszczać, by przy tak niewielu atutach jakimi dysponują w tym sezonie, byli w stanie zagrać na przyzwoitym poziomie choćby 5 lub 6 spotkań z rozpędzoną Tampą. Jedynym, bardzo wyraźnym powiewem optymizmu jest forma Dylana Larkina. „Rookie” ma za sobą fenomenalny sezon i to w głównej mierze dzięki niemu Detroit uplasowało się tak wysoko w tabeli. Próżno szukać formy u dawnych gwiazd takich jak Franzen, Zetteberg, Nyquist, czy choćby Tatar. Brak Babcocka, który świetnie znał i trzymał w ryzach swój zespół jest bardzo widoczny. Broniący na zmianę Howard i Mrazek nie są opokami w bramce i często ich dyspozycja pozostawia wiele do życzenia. Podsumowując, uważam, że niestety Detroit nie ma zbyt wielu atutów w walce z Lightning, jednak to tylko i aż hokej i wszystko jest możliwe.

TYP: awans Bolts

Tej nocy pierwsze 3 starcia zespołów, które opisane zostały powyżej. Drabinkę oraz harmonogram rozgrywania spotkań znajdziecie TUTAJ.

post

Patrick Kane zdobywa tytuł Art Ross Trophy 2016!

Napastnik Chicago Blackhawks Patrick Kane zdobył tytuł Art Ross Trophy 2016 jako najlepiej punktujący zawodnik w lidze NHL. „Kaner” zakończył sezon zasadniczy z liczbą 106 „oczek”.

Patrick Kane jest pierwszym zawodnikiem urodzonym w Stanach Zjednoczonych, który sięgnął po Art Ross Trophy. Ponadto „Pat” jest również pierwszym hokeistą od czasu Stana Mikity, który zdobywał to trofeum dla Chicago. W przeszłości Mikita wygrywał aż czterokrotnie. Ostatni raz w sezonie 1967-68.

To zaszczyt bycia pierwszym Amerykaninem, który sięgnął po to trofeum, gdyż jak wiemy, w przeszłości Stany Zjednoczone miały wielu wspaniałych hokeistów – powiedział Patrick Kane. – Czerpię z tego wielką dumę, ale także zespół z Chicago jest ze mnie bardzo dumny. Wiele zawdzięczam moim kolegom z drużyny, bo nie dokonałbym tego bez nich. To był szczególny sezon, ale wciąż mamy wiele do wykonania w play-offach – dodał Kane.

Wybitny sezon Kane’a

Przed tym sezonem zaledwie 3 graczy Blackhawks zdobywało tytuł Art Ross Trophy. Mikita – (1968, 1967, 1965, 1964), Bobby Hull – (1966, 1962, 1960) oraz Roy Conacher – (1949).

Patrick Kane zdobył w tym sezonie 46 goli i zanotował 60 asyst. Był to wyjątkowy sezon dla Amerykanina. W trakcie sezonu zanotował 26-meczową passę punktową.

Zawodnik Hawks to trzykrotny zdobywca Pucharu Stanleya. Wybrany z siódmym numerem w drafcie NHL w 2007 roku. Jak dotąd rozegrał 658 gier, wszystkie dla Blackhawks. Ponadto Kane jest pięciokrotnym uczestnikiem Meczu Gwiazd. W 2013 roku wygrał Conn Smythe Trophy oraz Calder Memorial Trophy w 2008 roku. Co więcej, wespół z ekipą USA zdobył srebrny medal na Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver w 2010 roku.

Bluesmeni rywalem Hawks

Chicago Blackhawks wkrótce zagra w fazie play – off. Ich przeciwnikiem będzie zespół St. Louis Blues. Pierwszy mecz odbędzie się 13 kwietnia na lodowisku „Nutek”.

Przeczytaj też: Zjednoczone Królestwo wyciągnęło wnioski z pierwszego test-meczu

post

Kolejny rekord 44-letniego Jagra !

44-letni Jaromir Jagr został najstarszym hokeistą, który zdobył ponad 60  punktów w jednym sezonie ligi NHL. Najlepszy czeski napastnik aktualnie zajmuje 24 miejsce w klasyfikacji punktowej(64pkt. 26+38). Na prowadzeniu Patrick Kane, który niedawno przekroczył granicę 100 punktów, a ma ich na swoim koncie dokładnie 102. Czeski weteran ma na koncie łącznie 1866 „oczek” w klasyfikacji wszech czasów punktacji kanadyjskiej i już tylko 21 traci do zajmującego drugie miejsce Kanadyjczyka Marka Messiera. Prowadzi Wayne Gretzky – 2857.

Wśród najlepszych strzelców w historii NHL Jagr plasuje się na trzeciej pozycji – 748 bramek. Prowadzi Gretzky – 894, a drugi jest Howe – 801.

post

Patrick Kane złamał barierę 100 punktów!

Będący w kapitalnej formie Patrick Kane poprowadził Chicago Blackhawks do zwycięstwa 6:4 nad Bostonem Bruins. Najlepszy strzelec „Hawks” zapisał na swoim koncie trzy gole i asystę.
Dzięki czterem „oczkom” wywalczonym w starciu przeciwko Boston Bruins, Patrick Kane ma już na swoim koncie równo 100 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. Najlepiej punktujący sezonu zasadniczego jest pierwszym Amerykaninem, który osiągnął tę barierę od czasów Douga Weight’a w sezonie 1995-96.

Porażka mocno utrudniła sytuację zespołu z Bostonu, który wciąż liczy się w grze o awans do play-off. „Niedźwiadki” tracą punkt do trzeciego zespołu dywizji Atlantyckiej – Detroit Red Wings. Obie ekipy maja do rozegrania po trzy mecze.

Szansę na zapewnienie sobie miejsca w play-off zaprzepaścili Minnesota Wild, którzy ulegli na wyjeździe Winnipeg Jets 1:5. Była to trzecia z rzędu porażka podopiecznych Johna Torchettiego.

Niepowodzenie Wild ucieszyło hokeistów Colorado Avalanche, którzy ponieśli porażkę w identycznym stosunku z St. Louis Blues. Gospodarze nawiązali walkę z „Bluesmanami” tylko w trzeciej tercji zremisowanej 1:1 po golach Matta Duchene i Troya Brouwera.

Avalanche tracą wciąż pięć punktów do Minnesoty Wild w walce o ostatni „bilet” do fazy play-off z konferencji Zachodniej. Ekipa z Denver ma jednak jeden mecz do rozegrania więcej.

Wyniki:

Colorado Avalanche – St. Louis Blues 1:5 (0:3, 0:1, 1:1)

Winnipeg Jets – Minnesota Wild 5:1 (1:0, 1:0, 3:1)

Anaheim Ducks – Dallas Stars 3:1 (0:0, 1:0, 2:1)

Pittsburgh Penguins – Philadelphia Flyers 6:2 (2:0, 1:1, 3:1)

Chicago Blackhawks – Boston Bruins 6:4 (2:0, 4:2, 0:2)

Źródło: (sportowefakty.wp.pl)

post

Washington Capitals sięgnęli po Trofeum Prezydentów

Hokeiści Washingtonu po raz drugi w historii zdobyli trofeum prezydentów dla najlepszej ekipy sezonu zasadniczego. ,,Stołeczni” zapewnili ją sobie dzięki zwycięstwu 4:1 nad  Columbus Blue Jackets. Oznacza to, że podopieczni trenera Barryego Trotza  będą w play-offach najwyżej rozstawioną drużyną ze wszystkich.  Capitals jako jedyny zespół przekroczył  w tej edycji rozgrywek  barierę  stu punktów, mają  ich dokładnie  113.

Co ciekawe zdobywcy  Trofeum Prezydenta rzadko sięgają po Puchar Stanleya. Jako ostatni dokonali tego hokeiści Chicago Blackhawks w 2013 roku pokonując w finale Boston Bruins.

Zwycięzcy Trofeum Prezydentów:

2016 – Washington Capitals 113 punktów/75 meczów,

2015 – New York Rangers 113/82 (zwycięzca Pucharu Stanleya Chicago Blackhawks)

2014 – Boston Bruins 117/82 (Los Angeles Kings),

2013 – Chicago Blackhawks 77/48 (Chicago Blackhawks),

2012 – Vancouver Canucks 111/82 (Los Angeles Kings),

2011 – Vancouver Canucks 117/82 (Boston Bruins),

2010 – Washington Capitals 121/82 (Chicago Blackhawks),

2009 – San Jose Sharks 117/82 (Pittsburgh Penguins),

2008 – Detroit Red Wings 115/82 (Detroit Red Wings),

2007 – Buffalo Sabres 113/82 (Anaheim Ducks),

2006 – Detroit Red Wins 124/82 (Carolina Hurricanes),

2005 –

2004 – Detroit Red Wings 109/82 (Tampa Bay Lightning),

2003 – Ottawa Senators 113/82 (New Jersey Devils),

2002 – Detroit Red Wings 116/82 (Detroit Red Wings),

2001 – Colorado Avalanche 118/82 (Colorado Avalanche),

2000 – St. Louis Blues 114/82 (New Jersey Devils),

1999 – Dallas Stars 114/82 (Dallas Stars),

1998 – Dallas Stars 109/82 (Detroit Red Wings),

1997 – Colorado Avalanche 107/82 (Detroit Red Wings),

1996 – Detroit Red Wings 131/82 (Colorado Avalanche),

1995 – Detroit Red Wings 70/48 (New Jersey Devils),

1994 – New York Rangers 112/84 (New York Rangers),

1993 – Pittsburgh Penguins 119/84 (Montreal Canadiens),

1992 – New York Rangers 105/80 (Pittsburgh Penguins),

1991 – Chicago Blackhawks 106/80 (Pittsburgh Penguins),

1990 – Boston Bruins 101/80 (Edmonton Oilers),

1989 – Calgary Flames 117/80 (Calgary Flames),

1988 – Calgary Flames 103/80 (Edmonton Oilers),

1987 – Edmonton Oilers 106/80 (Edmonton Oilers),

1986 – Edmonton Oilers 119/80 (Montreal Canadiens),