post

Gorzkie żale do PHL

Od dłuższego czasu zbierałem się do napisania tego tekstu, jednak zawsze gdzieś z tyłu głowy pojawiała się myśl, że biorąc pod uwagę, jak bardzo hokej w Polsce jest niszowy, to powinniśmy się cieszyć, że w ogóle mamy możliwość oglądania tej dynamicznej dyscypliny na żywo na polskich lodowiskach. Wszystko ma swój kres i po informacji mówiącej o Polonii Bytom zbierającej 6000 zł (SZEŚĆ TYSIĘCY ZŁOTYCH!) na wyjazd do Gdańska na mecz z MH Automatyką, stwierdziłem że pora na wylanie żalu do władz klubów w PHL, PHL, ale również do PZHL. Będzie sporo nawiązań do MH Automatyki, bo to właśnie tym klubem zajmuję się na co dzień.

Nie rozumiem jak można zmienić limit obcokrajowców już po zbudowaniu kadr przez większość drużyn PHL na sezon 2018/2019. Wszystkie kluby znały zasady opłat związanych z zatrudnianiem zawodników spoza kraju, wiele organizacji nie mogło sobie pozwolić na przelewanie dodatkowych środków do PHL, gdzie koniec końców te pieniądze przepadłyby na fanaberie zarządzających. Tego typu przepis był jedną przyczyn pożegnania się Samusienki z Gdańskiem (który w trakcie sezonu i tak tu wrócił!) oraz utalentowanego bramkarza – Maksima Gorodetskiego. Nie zmienia się zasad w trakcie gry i szkoda, że nikt nie pomyślał o tym, jak wielki wpływ miał pierwotny limit na układ tabeli.

Po co powstał taki twór jak PZHL Katowice U23? Jeśli ktoś ma 22 lub 23 lata i nie jest w stanie przebić się do kadry i tak słabych drużyn PHL, to po co mu doświadczenie na tym poziomie? Ze względów wychowawczych spotkanie między kadrą PZHL, a Gieksą było zamknięte przed publicznością. W 22 meczach kadra PZHL U23 strzeliła raptem 39 goli, a straciła ich łącznie 162. Jedyne czego zawodników mogły nauczyć te porażki, to pokora. Tak, stosunkowo młodzi gracze potrzebują rywalizacji, ale rywalizacji na swoim poziomie, aby nie rozpoczynać meczu z myślą o jak najniższym wymiarze kary. Kadra PZHL U23 nie rozgrywała meczów domowych, więc równie dobrze mogli mierzyć się z zespołami z zaplecza PHL. Koniec końców i tak ta drużyna nie dokończyła sezonu, a zawodnicy rozjechali się po swoich macierzystych klubach i np. Igor Smal pokazał, że spokojnie poradziłby sobie grając od początku rozgrywek z kolegami z MH Automatyki.

Co jakiś czas w Gdańsku występuje problem z jakością lodu na Hali Olivia. Tego problemu nie widzieli organizatorzy turnieju EIHC i podczas pierwszego spotkania doszło do żenującej sytuacji, w której spod lodu wystawała reklama. Po próbie jej usunięcia, trwającej godzinę, uznano mecz za nieważny, a kibiców pozostawiono z ogromnym niesmakiem. Turniej EIHC nie cieszył się sporą frekwencją, ale były osoby, które zapłaciły za bilet i chciały obejrzeć dwa spotkania. Koniec końców pierwsze przerwano, drugie całkowicie odwołano. Czy kibice mogli liczyć na zwrot pieniędzy za bilet lub jakąkolwiek zniżkę na kolejne dni tego wydarzenia? Oczywiście nie. Najgorsze jest to, że PZHL zatrudnił Panią Rzecznik, która bryluje na Instagramie, ale próżno szukać jakichkolwiek komunikatów mediowych z jej strony. Zdjęcie z Pucharem zrobione, wstawione do Social Media, kilka „lajków” zebranych, praca wykonana.

TVP Sport transmituje ostatnią fazę sezonu zasadniczego PHL. Oczywiście trzeba się cieszyć, bo telewizja to potężne medium, które zwiększa zainteresowanie widzów, ale również sponsorów, bo reklamy trafiają do większego grona odbiorców. Z tego też powodu zwiększono liczbę sędziów do 4. Teoretycznie nie ma w tym nic złego, ale wysyła się jasny sygnał – jeśli nie ma ogólnokrajowych kamer, to sędziowanie ma mniejsze znaczenie. Inna sprawa, że biorąc pod uwagę bardzo niski poziom sędziowania w Polsce (błędy w protokołach, z których potrafiło wynikać, że zawodnik siedzący na ławce kar ma asystę!), nie ma znaczenia, czy na lodzie jest o jednego więcej mylącego się sędziego. Wiele razy widziałem na Twitterze opinie, że w PHL powinni sędziować Słowacy lub Czesi, jednak w mojej opinii jest to rozwiązanie krótkowzroczne. Jeśli chcemy zwiększyć poziom sędziowania, to trzeba zainwestować w kompetentnych sędziów, ale Polaków, tak aby budować bazę i kulturę tego zawodu na przyszłość.

I na koniec – Polonia Bytom upada. Trzeba pochwalić zawodników za walkę do samego końca, bo mimo beznadziejnej sytuacji materialnej i sportowej, to wychodzą na lód i dają z siebie wszystko. Zawodnicy Polonii potrafią również schować dumę w kieszeń i zorganizować zrzutkę 6000 zł na wyjazd na mecz z Automatyką. Boli jednak fakt, że licencję na grę w PHL dostają drużyny, które nie mają zagwarantowanego budżetu na cały sezon. Boli też to, że nikt nie weryfikuje kompetencji osób zarządzających klubami, przez co Węglokoks zmniejsza „dotacje”, bo współpraca z tym zasłużonym klubem źle wpływa na ich wizerunek. Teraz całą sytuację chce ratować Miasto Bytom, ale stawia warunek, że zarząd Polonii poda się do dymisji. Wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy. Szkoda, że nie zrobił tego nikt ze świata hokeja.

Polski hokej jest do odratowania, tutaj trzeba jednak konsekwencji i długofalowego planu. Ktoś powinien wziąć przykład z PZPN i zainwestować w człowieka, który poznał tę dyscyplinę od najlepszych. Obecnie dryfujemy od sezonu do sezonu, bez jasnych perspektyw na lepsze jutro.