post

Kanada z Pucharem Świata! (WIDEO)

Reprezentacja Kanady w fantastycznym stylu zakończyła Puchar Świata w hokeju na lodzie. Zawodnicy spod znaku klonowego liścia wygrali wszystkie mecze i zasłużenie sięgnęli po to prestiżowe trofeum. Mimo to w drugim meczu finałowym do ostatnich sekund gry hokeiści nie mogli być pewni wygranej.


Puchar Świata w hokeju na lodzie – finał nr. 2 (skrót meczu):

Europa – Kanada 1:2 (1:0, 0:0, 0:2)
1:0 Chara – Sekera – Nielsen (06:26)
1:1 Begeron – Burns – Crosby (57:07, w przewadze)
1:2 Marchand – Toews – Pietrangelo (59:16, w osłabieniu)

Strzały: 33-34
Minuty karne: Europa – 10 minut; Kanada – 4 minuty
Stan rywalizacji – do dwóch zwycięstw: 2:0 dla Kanady


Kanada o krok od triumfu (WIDEO) – przeczytaj więcej o 1. meczu finałowym


Kanada: Price – Weber, Vlasic, Doughty, Bouwmeester, Burns, Pietrangelo – Bergeron, Crosby, Marchand – Perry, Toews, Couture – Stamkos, Getzlaf, Tavares – Duchene, OReilly, Thornton

Europa: Halak – Sekera, Chara, Josi, Seidenberg, Streit, Ehrhoff – Hossa, Kopitar, Tatar – Zuccarello, Nielsen, Boedker – Hansen, Bellemare, Vanek – Niederreiter, Draisaitl, Rieder.


Zobacz radość Kanadyjczyków oraz dekorację najlepszych hokeistów Pucharu Świata

post

Słowacki wieczór Europy

Choć na Pucharze Świata nie oglądamy reprezentacji Słowacji, to zawodnicy z tego kraju świetnie radzą sobie w barwach Team Europe. W niedzielę najlepsi hokeiści krajów europejskich, które nie mają swoich drużyn na PŚ, pokonali Szwecją i awansowali do wielkiego finału tego prestiżowego turnieju.

Do zwycięstwa Europę poprowadzili Słowacy – Jaroslav Halak, który świetnie spisywał się między słupkami bramki oraz Marian Gaborik i Tomas Tatar, którzy prowadzili ofensywę reprezentacji Europy.

Europa – Szwecja 3:2d. (0:0, 1:1, 1:1, 1:0d.)

0:1 Nicklas Backstrom – Anton Stralman – Patric Hornqvist (22:31)

1:1 Marian Gaborik – Christian Ehrhoff – Anze Kopitar (36:27)

2:1 Tomas Tatar – Andrej Sekera (40:12)

2:2 Erik Karlsson – Henrik Sedin – Daniel Sedin (55:28)

3:3 Tomas Tatar – Mats Zuccarello – Anze Kopitar (63:42)

Strzały: 31-39
Minuty karne: Europa – 8 minut; Szwecja – 6 minut

Team Europe: Halak – Chara, Sekera; Tatar, Kopitar, Hossa – Josi, Seidenberg; Gaborik, Nielsen, Zuccarello – Ehrhoff, Streit; Rieder, Draisaitl, Niederreiter – Vanek, Bellemare, Hansen.

Szwecja: Lundgvist – Ekholm, Karlsson; D. Sedin, H. Sedin, Eriksson – Hedman, Strallman; Forsberg, Backstrom, Horqvist – Ekman-Larsson, Hjalmarsson; Hagelin, Kruger, Silfverberg – Landeskog, Soderberg, Berglund.

post

Kanadyjczycy bezkonkurencyjni – „Klonowy liść” zagra w finale!

 

Nie ma mocnych na rozpędzoną reprezentację Kanady. Crosby i spółka w półfinale Pucharu Świata pokonali Rosję 5:3 i zapewnili sobie awans do wielkiego finału tego turnieju.

Rosja – Kanada 3:5 (0:1, 2:1, 1:3)

0:1 Sidney Crosby (07:40)
1:1 Nikita Kucherov – Nikita Zaitsev – Evgeny Malkin (28:47)
2:1 Evgeny Kuznetsov – Ivan Telegin – Evgeny Dadonov (36:24)
2:2 Brad Marchand – Sidney Crosby – Patrice Bergeron (37:36)
2:3 Brad Marchand – Sidney Crosby – Patrice Bergeron (41:16)
2:4 Corey Perry – Logan Couture – Marc-Edouard Vlasic (45:48)
2:5 John Tavares – Ryan Getzlaf – Marc-Edouard Vlasic (49:22)
3:5 Artemi Panarin – Nikolay Kulemin – Nikita Kucherov (59:51)

Strzały: 34-47
Minuty karne: Rosja – 6 minut; Kanada – 6 minut.

post

Amerykanie i Czesi ratowali honor

W ostatnim spotkaniu fazy grupowej Pucharu Świata Amerykanie i Czesi walczyli o honor. Obie drużyny straciły już bowiem szanse na awans do półfinału turnieju. Spotkanie choć bez większej wagi, to jednak bardzo ciekawe i emocjonujące. Dość powiedzieć, że Czesi aż trzykrotnie wychodzili na prowadzenie. Ten ostatni raz po bramce Andreja Sutera w 37. minucie meczu. Jak się później okazało ten gol zdecydował o wygranej naszych południowych sąsiadów.

USA – Czechy 3:4 (1:1, 1:3, 1:0)

0:1 Zbynek Michalek – Ondrej Palat – Martin Hanzal (12:44)
1:1 Joe Pavelski – Zach Parise – Patrick Kane (14:28, w przewadze)
1:2 Milan Michalek (26:03)
2:2 Justin Abdelkader – Dustin Byfuglien – Ryan Suter (34:13)
2:3 Andrej Sustr – Jakub Voracek – Michael Frolik (36:50)
2:4 Milan Michalek – Ales Hemsky – Roman Polak (37:29)
3:4 Ryan McDonagh – Blake Wheeler – Brandon Dubinsky (42:22, w osłabieniu)

Strzały: 39-27
Minuty karne: USA – 4 minut; Czechy – 6 minut

post

Sborna sięga po półfinał

Reprezentacja Rosji pokonała w pierwszym czwartkowym spotkaniu Finlandię i uzupełniła stawkę półfinalistów Pucharu Świata.

– Przed meczem powiedzieliśmy sobie, że nie możemy przegrać tego meczu, że nie możemy popełniać żadnych błędów. Początek meczu był trochę ospały, ale później szczęście się do nas uśmiechnęło i wyszliśmy na prowadzenie. Cieszymy się z wyniku jaki tu osiągnęliśmy, choć wciąż naszą ofensywę stać na więcej. Kolejny mecz – mecz z Kanadą – będzie jak spotkanie nr 7 w play-offach – przegrasz to odpadasz, wygrasz i grasz dalej. Z Kanadyjczykami graliśmy przed rozpoczęciem tego turnieju. To były wielkie mecze – szczególnie pod względem mentalnym. Z tym rywalem gramy praktycznie za każdym razem, więc to żaden sekret dla nas, że Kanadyjczycy będą grali bardzo twardy, fizyczny hokej. Będziemy musieli grać swoim stylem i spróbować ich pokonać – powiedział po spotkaniu z Finlandią kapitan Rosji Alexander Ovechkin.

Finlandia – Rosja 0:3 (0:2, 0:0, 0:1)

0:1 Vladimmir Tarasenko – Alex Ovechkin (23:42)
0:2 Ivan Telegin – Vadim Shipachev (25:01)
0:3 Evgeni Malkin – Alexei Emelin (43:39)

Strzały: 18-18
Minuty karne: Finlandia – 4 minuty; Rosja – 6 – minut

 

post

Kane i Tortorella po spotkaniu z Kanadą: nie zagraliśmy wystarczająco ofensywnie

Reprezentacja Stanów Zjednoczonych, a więc teoretycznie druga siła na Pucharze Świata w hokeju na lodzie, niespodziewanie odpadła z tego turnieju po zaledwie dwóch spotkaniach. Patrick Kane i John Tortorella nie kryli zawodu postawą Jankesów na tej imprezie.

– Na pewno zawiedliśmy wielu ludzi w Stanach, ale nie zmieniłbym składu. Czuję się odpowiedzialny za tę porażkę, jestem zawiedziony, bo nie zagraliśmy wystarczająco dobrze, wystarczająco ofensywnie. Możecie krytykować ten skład, ale jest w nim wielu utalentowanych zawodników – mówił po meczu trener reprezentacji Stanów Zjednoczonych John Tortorella.

– Po pierwszym spotkaniu postawiliśmy się w trudnej sytuacji. W drugim meczu straciliśmy cztery bramki, ale większość z nich była strzelona po rykoszecie,od ciała, słupka… Możemy szukać wymówek czy powodów porażki, ale po prostu przegraliśmy. Jest mi przykro, czuję się winny za ten wynik, ale taki już jest hokej. Nie mogę powiedzieć, że graliśmy źle, po prostu mecze wymykały nam się spod kontroli. To frustrujące, że nie będzie nas w kolejnej rundzie – dodał Patrick Kane

post

MacAmerica!

Puchar Świata w hokeju na lodzie to turniej niezwykły! Turniej na którym drużyna utworzona zaledwie miesiąc temu zadziwia świat swoją wolą walki i szybką grą. Tak właśnie można podsumować występy hokeistów z Ameryki Północnej, którzy wczoraj odnieśli drugą wygraną w tych rozgrywkach.


Nathan MacKinnon: następne 24 godziny będą bardzo stresujące


Team North America – Szwecja 4:3d. (3:2, 0:0, 0:1, 1:0.)

1:0 Auton Matthews – Rielly – Connor McDavid (00:30)
2:0 Vincent Trocheck – Gostisbehere – Jack Eichel (01:35)
2:1 Filip Forsberg – Horqvist – Backstrom (08:24)
3:1 Johnny Gaudreau – Gostisbehere (13:57)
3:2 Nicklas Backstrom – Filip Forsberg – Karlsson (16:28)
3:3 Patrik Berglund – Karlsson – Soderberg (46:50)
3:4 Nathan MacKinnon – Johnny Gaudreau – Gostisbehere (64:11)

Strzały: 49-38
Minuty karne: – 10 minut; Szwecja – 8 minut

Szwecja: Lundqvist –

post

Ovechkin i Panarin po meczu z Team North America: nie było żadnej paniki

Reprezentacja Rosji pokonała hokeistów Ameryki Północnej 4:3 i przedłużyła sobie szansę na awans do półfinału Pucharu Świata. Alexander Ovechkin i Artemi Panarin po tym meczu zgodnie twierdzili, że wiedzieli o co grają, ale w ich drużynie nie było paniki.

– Nie było w naszej grze żadnej paniki. W pierwszej tercji Amerykanie nas przycisnęli do muru, ale mogliśmy złożyć broni, musieliśmy to wytrzymać i zacząć grać tak jak chcieliśmy. Wciąż łapaliśmy za dużo kar – szczególnie w trzeciej tercji, ale przetrwaliśmy to i wygraliśmy – twierdził kapitan Sbornej Alexander Ovechkin.

– Dobrze wiedzieliśmy na co się nastawiać, widzieliśmy mecz Amerykanów z Finlandią. Wiedzieliśmy, że jeśli zagramy tak jak Finlandia to nie mamy szans – zakończył.

– Staraliśmy się zagrać jak najlepiej i chyba nam się to udało. Ta wygrana to efekt ciężkiej pracy zespołowej – dodał Artemi Panarin

post

Kanadyjczycy z pierwszym miejscem w grupie A!

W grupie A jeszcze przed spotkaniem Kanady z reprezentacją Europy obie ekipy zapewniły sobie awans do dalszej fazy Pucharu Świata. Mimo to spotkanie o pierwsze miejsce w grupie A nie mogło być pozbawione emocji, gdyż obie drużyny na tym turnieju grały niesamowicie porywający hokej.

Jak można się było spodziewać to Kanadyjczycy od początku rozdawali karty w tym spotkaniu, choć reprezentanci Europy nie zamierzali tanio sprzedać skóry. Mimo wszystko to jednak gospodarze turnieju otworzyli wynik meczu. Kanadyjczykom znak do ataku dał kapitan ekipy spod znaku klonowego liścia Sidney Crosby. Z każdą minutą hokeiści zza Oceanu coraz bardziej napierali na bramkę Jaroslava Halaka, jednak Słowak bezbłędnie spisywał się między słupkami europejskiej bramki. Poważny błąd popełnił tuż przed końcową syreną, gdy niepotrzebnie wyjechał za bramkę, niedokładnie podał do swojego kolegi z zespołu i nie zdążył wrócić między słupki bramki. Błąd golkipera reprezentacji Europy wykorzystał Jonathan Toews, który podwyższył prowadzenie Kanady.

W drugiej tercji przewaga Kanadyjczyków powiększyła się, choć to hokeiści ze Starego Kontynentu jako pierwsi w tej części gry trafili do bramki rywali. Kontaktowego gola z niemal zerowego konta zdobył Marian Hossa pokonując… swojego klubowego kolegę Coreya Crawforda. 10 minut później Kanadyjczycy ponownie objęli dwubramkowe prowadzenie, a swojego drugiego gola w spotkaniu zdobył Jonathan Toews.

Ostatnie 20 minut nieco ostudziły emocje w Air Canada Centre. Obie ekipy myślami były już chyba przy weekendowych półfinałach, dlatego też oglądaliśmy mniej sytuacji bramkowych z jednej jak i z drugiej tercji. Dopiero w 58. minucie zobaczyliśmy kolejnego gola – wynik spotkania na 4:1 ustawił Logan Couture.

Kanada – Team Europe 4:1 (2:0, 1:1, 1:0)

1:0 Sidney Crosby – Jay Bouwmeester (04:01)

2:0 Jonathan Toews – Matt Duchene (19:05)

2:1 Marian Hossa – Anze Kopitar – Christian Ehrhoff (24:38)

3:1 Jonathan Toews – Logan Couture (34:48)

4:1 Logan Couture – Jonathan Toews – Marc-Edouard Vlasic (57:33)

Strzały: 46-20
Minuty karne: Kanada – 6 minut; Team Europe – 12 minut

Kanada: Crawford (Holtby) – Vlasic, Burns; Marchand (2), Crosby, Bergeron – Muzzin, Doughty; Tavares, Giroux, Stamkos – Bouwmeester, Pietrangelo (2); Couture, Toews, Perry – Thornton (2), O’Reilly, Duchene.

Team Europe: Halak (Grubauer) – Chara (4), Sekera (4); Tatar, Kopitar, Hossa – Josi, Sbisa; Gaborik, Nielsen, Zuccarello – Ehrhoff, Streit (2); Rieder, Draisaitl, Niederreiter – Vanek, Bellemare (2), Hansen.

post

Nathan MacKinnon po meczu ze Szwedami: następne 24 godziny będą bardzo stresujące

Team North America odniósł drugą wygraną w Pucharze Świata w hokeju na lodzie. Hokeiści zza Oceanu pokonali wczoraj Szwedów 4:3. Decydującego gola zdobył w dogrywce Nathan MacKinnon. Wciąż jednak młodzi hokeiści ze Stanów Zjednoczonych i Kanady nie mogą być pewni gry w półfinale turnieju. Awans młodzieży zza Oceanu zapewni jakakolwiek wygrana Finów nad reprezentacją Rosji.

– To był szalony mecz. Walczyłem przez jakieś 20 minut na lodzie. Później w dogrywce, gdy Szwedzi wyprowadzali kontratak bałem się, że Henrik Sedin strzeli bramkę. Na szczęście nasz bramkarz spisał się na medal. Później to my mieliśmy sytuację 3 na 1, ale chybiliśmy. Szybko dostałem bardzo dobre podanie od Johnego (Johnny Gaudreau –  przyp. red.) i ciesze się, że udało mi się strzelić decydującego gola, bo chyba byłbym zbyt zmęczony, żeby grać dalej – komentuje strzelec złotego gola Nathan MacKinnon – Co myślałem strzelając tego gola? Szczerze mówiąc nie pamiętam. Zobaczyłem, że Lundqvist próbował wybić mi krążek kijem więc chciałem go ominąć. Następne 24 godziny będą bardzo stresujące – dodaje.

– Cały turniej jest dość szalony, jutro z pewnością będziemy kibicować Finom i będziemy się modlić, aby pokonali oni Rosjan, żebyśmy mogli jeszcze zagrać w tym Pucharze Świata – zakończył.

post

Perry, Duchene i Babcock o sytuacji w reprezentacji Kanady

Reprezentacja Kanady w hokeju na lodzie idzie jak burza w Pucharze Świata. W Toronto Kanadyjczycy najpierw rozbili Czechów 6:0, a wczoraj wyrzucili z turnieju Amerykanów. Dzisiaj podopieczni Mike’a Babcocka powalczą z Team Europe o pierwsze miejsce w grupie.

– Amerykanie bardzo szybko zdobyli pierwszą bramkę. I chyba dopiero wtedy zaczęliśmy grać, nasze nogi zaczęły jeździć, zaczęliśmy odwracać losy spotkania… po prostu grać kanadyjski hokej. Jak zagrać z reprezentacją Europy? Lepiej! O to chodzi w hokeju, żeby każdy kolejny mecz rozgrywać coraz lepiej, coraz bardziej agresywnie. Nie byłem pierwszym ani nawet drugim wyborem naszego trenera na ten turniej. Ale przygotowywałem się indywidualnie licząc, że dostanę jednak szansę zagrania w Toronto. Oczywiście, nie jestem zadowolony z tego, że Jeff Carter doznał kontuzji, ale ktoś musiał go zastąpić. Cieszę się, ze to mogę być ja – stwierdził Corey Perry.

– Nasza pozycja jest dobra, ale wciąż jest wiele rzeczy, które można zrobić lepiej w naszej drużynie. W meczu z Czechami zagraliśmy o wiele lepiej niż z Amerykanami. Stany Zjednoczone były pod ścianą, więc zagrali bardzo agresywnie od początku. Bez względu na to jak dobry jesteś, wciąż możesz być lepszy! Nie pamiętam kiedy ostatnim razem aż trzy minuty spędziłem na lodzie (Matt Duchene w ciągu niespełna trzech minut zdobył dwie bramki), ale to fantastyczne uczucie. Miałem szczęście, dwa dobre podania i cieszę się, że dwukrotnie mogłem umieścić krążek w bramce – mówił po meczu Matt Duchene – Przed meczem koncentrowaliśmy się tylko na własnej grze, a nie na tym, że możemy wyeliminować Amerykanów – naszych największych rywali. Teraz mogę powiedzieć, że, choć faktycznie koncentrowaliśmy się na własnej grze, to cieszymy się z pokonania Stanów Zjednoczonych. Jeślibyśmy przegrali, Stany awansowałyby dalej, moglibyśmy na nich trafić w finale, a wtedy mecz mógłby się różnie potoczyć. Nie chcieliśmy do tego dopuścić, mieliśmy szansę wyeliminować ich z dalszej gry i skorzystaliśmy z niej – dodał.

– Jeśli drużyna kończy sezon na ostatnim miejscu okrzykuje się trenera najgorszym szkoleniowcem na świecie. Bądźmy szczerzy… wszystko zależy od zawodników. Jeśli w danym zespole są sami świetni zawodnicy, a ty masz szczęście i pozwolą ci trenować tą drużynę… szybko zostaniesz ogłoszony niezłym trenerem. Moi zawodnicy bardzo ciężko pracują, chcą z każdym meczem podnosić swoje umiejętności, zwracają uwagę na szczegóły – mówił po meczu szkoleniowiec reprezentacji Kanady Mike Babcock

post

Anze Kopitar o hokeistach z Kanady: są całkiem nieźli…

Anze Kopitar to hokeista, którego polskim fanom hokeja na lodzie przedstawiać chyba nie trzeba. Hokeista LA Kings wraz z reprezentacją Słowenii najpierw rozgromił Polskę na turnieju kwalifikacyjnym do ZIO, następnie awansował na tą prestiżową imprezę, a już za niedługo wraz z resztą hokeistów reprezentacji Europy zagra przeciwko Kanadyjczykom o pierwsze miejsce w grupie na Pucharze Świata.

– Wszyscy w drużynie są podekscytowani. Zdajemy sobie sprawę, że czeka nas ogromne wyzwanie, ale jesteśmy gotowi na ten mecz – mówił przed meczem z ekipą spod znaku klonowego liścia Słoweniec.

– Kanadyjczycy są całkiem nieźli. Z pewnością będą mieli wiele świetnych zmian – to logiczne, mają znakomitych hokeistów. Musimy jednak skupić się na tym, aby w jak największym stopniu wykluczyć błędy z naszej gry – dodał.

– Musimy skupić się na nas, na tym co sami sobie założymy i starać się nie pozwolić Kanadyjczykom zagrać ich hokej – zakończył.

post

Oleg Znarok: Wciąż mamy duże rezerwy

Reprezentacja Rosji zrehabilitowała się za porażkę z ekipą Szwecji i pokonała Team North America w swoim drugim spotkaniu w ramach Pucharu Świata w hokeju na lodzie. Po tym meczu trener Sbornej Oleg Znarok nie krył, że jego zawodników wciąż stać na lepszą grę…

Co powiedział pan zawodnikom po pierwszej tercji?
Oleg Znarok: – To musi pozostać naszą tajemnicą. Ale chciałbym podziękować naszemu narodowi za to, że zamiast spać oglądał mecz. Mimo odległości czujemy ogromne wsparcie płynące z naszego kraju

Miał pan jakiekolwiek obawy co do formy Sergieja Bobrowskiego?
OZ: Od początku trzymaliśmy się planu – planu którego Bob był częścią. Zagrał fantastyczny mecz!

Nikita Kucherov grał z ogromną determinacją – z pewnością pomógł drużynie…
OZ: Andrei Markov też był bardzo napompowany.  Udało nam się jednak ich zapał skupić na grze, dzięki czemu wygraliśmy.

Wasza taktyka w trzeciej tercji polegała na bronieniu się i czekaniu na kontratak?
OZ: Nie, powiedzieliśmy zawodnikom by dalej atakowali na bramkę reprezentacji Ameryki Północnej i szukali swoich szans

Gol Vladislava Namestnikova obudził pańską drużynę…
OZ: To fakt, strzelił we właściwym momencie

To już wszystko na co stać pana zespół?
Nie, wciąż mamy ogromne rezerwy – zwłąaszcza w ataku!

Następny mecz rozegracie z reprezentacją Finlandii…
OZ: To będzie ekstremalnie ważny pojedynek. Na niego się przygotowywaliśmy! Musimy jeszcze dużo poprawić – szczególnie grę w przewagach – to ona nas ostatnio zawodzi… Ale mam dwa dni przerwy więc damy radę!

post

Matthews i McDavid po porażce z Rosją: nie tak mieliśmy zagrać

Dwie największe gwiazdy reprezentacji Ameryki Północnej – Auston Matthews i Connor McDavid – nie kryły rozczarowania przebiegiem spotkania z Rosją. Przypomnijmy, że, stworzona specjalnie na Puchar Świata, reprezentacja Ameryki Północnej przegrała ze Sborną 4:3.

– Szczególnie w drugiej tercji spotkania z reprezentacją Rosji zagraliśmy słabiej – bardzo oddaliliśmy się od naszego planu gry na ten mecz. Rosjanie mają świetny zespół i szybko wykorzystali nasze błędy zdobywając kilka bramek. Musimy zapomnieć o tym meczu, wyciągnąć z niego wnioski i zagrać zdecydowanie lepiej w spotkaniu ze Szwedami – stwierdził Auston Matthews – oczywiście, staraliśmy się za wszelką cenę doprowadzić do remisu – mieliśmy przecież w trzeciej tercji wiele okazji bramkowych, kilka razy trafialiśmy w słupki czy poprzeczkę, jednak krążek nie chciał wpaść do bramki Rosjan – dodał

– Graliśmy z naprawdę bardzo dobrą drużyną, więc powinniśmy być dumni z tego jak zagraliśmy. Jednocześnie jednak powinniśmy coś poprawić w naszej grze i czegoś się z tej porażki nauczyć – zakończył 19-letni Amerykanin.

– Mecz z pewnością mógł się podobać kibicom. Rosjanie grają szybki hokej – tak samo jak my! Spotkały się więc dwie drużyny grające podobny hokej… Co się stało? Zostawiliśmy Rosjanom za dużo miejsca, popełnialiśmy za dużo błędów i pozwoliliśmy przeciwnikom nabrać wiatru w żagle. W pierwszej jak i w trzeciej tercji to do nas należała inicjatywa, szkoda tylko, że nie umieliśmy przełożyć tego na zdobycz bramkową. Zamiast tego trafialiśmy w słupki czy tuż ponad bramką… – kontynuował Connor McDavid. – Popełnialiśmy za dużo błędów w strefie obronnej – nie tak powinno się grać z Rosjanami – dodał.


Młodość poskromiona przez Sborną – przeczytaj więcej o tym spotkaniu!

post

Wielkie granie w Air Canada Centre

Jeśli ktokolwiek przejawiał jakiekolwiek ślady rozczarowania meczem Finlandii i Szwecji to spotkanie odwiecznych rywali z Ameryki – Kanady i Stanów Zjednoczonych – z pewnością wynagrodziło mu to z nawiązką.

Dzieła Alfreda Hitchcocka rozpoczynały się trzęsieniem ziemi, po którym poziom emocji tylko i wyłącznie szedł w górę… Bardzo podobnie było w spotkaniu Kanadyjczyków z Amerykanami. Jako pierwsi – dość niespodziewanie – drogę do bramki rywali znaleźli Jankesi, którzy za sprawą Ryana McDonagha objęli prowadzenie już w 5. minucie meczu. Radość Amerykanów nie trwała jednak długo.

Podrażnieni hokeiści spod znaku klonowego liścia zgotowali przeciwnikom istne trzęsienie ziemi… Dokładnie 90 sekund później, strzałem z najbliższej odległości, do wyrównania doprowadził Matt Duchene, a po kolejnych 14 sekundach Kanada prowadziła na lodowisku Air Canada Centre. Strzeleckim zapędom gospodarzy nie było jednak końca! Rozgrywający fantastyczne spotkanie Matt Duchene pokonał Jonathana Quicka po raz kolejny w 13. minucie i Kanada prowadziła już 3:1.

W kolejnej tercji emocje nieco się uspokoiły, choć widowisko nie przestało zachwycać. W drugiej odsłonie meczu oglądaliśmy tylko jedno trafienie – Patrica Bergerona z podania Johna Tavaresa.

Końcówka meczu należała do Amerykanów, którzy za wszelką cenę chcieli odwrócić losu tego spotkania i uniknąć porażki – która oznaczałaby ich odpadnięcie z turnieju i brak awansu do półfinału Pucharu Świata.

Jankesom udało się nawet strzelić drugą bramkę – katem Careya Price’a był T.J. Oshie. Było to jednak za mało, aby realnie powalczyć o korzystny wynik w tym meczu i Amerykanie – choć zagrają jeszcze z Czechami – żegnają się z turniejem…

Kanada – USA 4:2 (3:1, 1:0, 0:1)

0:1 Ryan McDonagh – Derek Stepan – Patrick Kane (04:21)

1:1 Matt Duchene – Mark-Edouard Vlasic – Joe Thornton (05:51)

2:1 Corey Perry – Logan Couture – Jonathan Toews (06:05)

3:1 Matt Duchene – Brent Burns (12:07)

4:1 Patrice Bergeron – John Tavares – Alex Pietrangelo (38:50)

4:2 T.J. Oshie – James van Riemsdyk – Joe Pavelski (57:28)

Strzały: 34-36
Minuty karne: Kanada – 6 minut; USA – 6 minut

Kanada: Price – Bouwmeester, Weber, Doughty, Pietrangelo, Vlasic, Burns; Duchene, Getzlaf, Toews, Tavares, Perry (4), Bergeron (2), Couture, Marchand, Crosby, O’Reilly, Stamkos, Thornton.

USA: Quick – Niskanen, Carlson, Johnson (2), Suter, McDonagh, Byfuglien; Pavelski, Parise, van Riemsdyk, Kesler, Stepan, Pamieri, Wheeler, Backes, Pacioretty (2), Oshie, Kane, Abdelkader (2).