post

Czas podsumowań i decyzji

Oficjalnie zakończył się sezon 2018/19. W wielu klubach – takich jak np GKS Tychy – nastał czas podsumowań i intensywnych działań przed nowym sezonem…

Ten sezon był dla na wyjątkowy z kilku powodów. Nie udało nam się go skończyć na pierwszym miejscu, przegrywając decydujący mecz z Katowicami. Graliśmy wybitnie długi i wymagający play-off. Zliczając czas meczów i dogrywek, zagraliśmy rekordowe 22 spotkania. Chciałbym podziękować chłopakom za charakter i walkę do końca – stwierdził Grzegorz Bednarski, prezes spółki Tyski Sport SA, otwierając konferencję pasową GKS-u Tychy po zdobyciu czwartego mistrzostwa Polski w historii klubu.

Nasz skład od początku pozwalał marzyć o mistrzostwie. Nic jednak nie dzieje się za darmo. Wszystkie drużyny, walczące w fazie play-off miały jeden cel: awansować do kolejnej rundy. Dlatego postawił się nam Gdańsk. Cieszę się, że chłopakom udało się wyjść z nieciekawej sytuacji, jakim było przegrywanie 2:3. Możemy mówić, że gdyby jedna bramka dla nowotarżan, to nie byłoby nas w finale, ale tak wygląda hokej – kontynuował Wojciech Matczak, kierownik sekcji hokejowej GKS-u Tychy. – Muszę pochwalić przede wszystkim Johna Murraya, bo w trakcie sezonu krążyły opinie, że być może wypalił się w polskiej lidze, a w play-offach pokazał nam, że możemy na niego liczyć. – dodał.

Rok temu podpisałem kontrakt na dwa lata. Moja umowa z GKS-em jest więc ważna. Mam oferty z lig zagranicznych, ale myślę już o kolejnym sezonie w Tychach. Mamy taką pracę, że jednego dnia zdobywamy mistrzostwo, a rano wstajemy i musimy udowadniać sobie, kibicom, trenerom, że jesteśmy najlepsi – zaznaczył Andrei Gusov, trener mistrzów Polski. – Cały czas wierzyłem w chłopaków, że dadzą radę pod względem fizycznym. Jedyne o co się bałem, to o to, czy będą oni pamiętać, że grają w fazie play-off. Graliśmy bardzo dużo meczów, więc bałem się o to, że brakuje play-offowych emocji – dodał.

Każdy ma filozofię budowania drużyny. Może byłaby to łatwiejsza droga, gdybyśmy budowali drużynę w podobny sposób jak Cracovia, rozpoczynając budowę i kończąc ją w styczniu, ale z szacunku do kibica powiem, że zasługują oni na to, żeby grać cały sezon na jakimś poziomie. Gdyby wszystkie drużyny budowały skład jak Cracovia, to do rozpoczęcia play-offów nie byłoby po co chodzić na hokej. Cel to jedno, a styl, jakość i atrakcyjność widowiska, to druga strona. My zdecydowaliśmy się już kilka lat temu na to, że już w maju, czerwcu mamy zbudowany skład. Korekty oczywiście są, ale coś ludziom, którzy kochają hokej się należy – skomentował Wojciech Matczak.

My zawsze szukaliśmy balansu między zawodnikami z Polski a „zaciągiem” zagranicznym. To się u nas nie zmieni. Jesteśmy polskim klubem, śląskim klubem i chcielibyśmy, żeby w naszej drużynie grało jak najwięcej Kotlorzów, Jeziorskich, Bizackich… Musimy się wzmocnić obcokrajowcami, aby skutecznie zagrać w Hokejowej Lidze Mistrzów, ale na pewno nie będziemy szli tą samą drogą, co Cracovia. Były dwie drogi: dobra i lepsza; nasza była lepsza! – dodał Grzegorz Bednarski.

Bardzo chętnie wziąłbym pięciu-sześciu młodych hokeistów, wychowanków GKS-u, ale nie mam skąd… W tym sezonie nasz defensor Bizacki miał 100% progres, ale tylko on. Rozmawiałem na ten temat także z Henrykiem Gruthem. W Szwajcarii mają cały system, drużyny farmerskie… Jeśli kluby stać na ligę open i kontraktowanie kolejnych obcokrajowców, to dlaczego nie na inwestowanie w swój hokej?  W fanklub? W drużynę farmerską? Obcokrajowiec powinien grać tak, że ciągnąłby drużynę. A jeśli nie, to lepiej, żeby rozwijał się młody zawodnik z Polski. – zaznaczył Andrei Gusov.

Musimy brać siły na zamiary, bo my budżet liczymy w złotówkach, a inne drużyny w euro, czy w dolarach. Chcemy jednak podnosić sobie poprzeczkę i tym razem zatriumfować może nie raz, a dwa razy. W tym celu rozpoczęliśmy już proces kompletowania drużyny pod kątem najpierw startu w Champions Hockey League, a później w PHL. – kontynuował Grzegorz Bednarski. – Chłopaki udowodnili, że potrafią wygrywać z europejską drużyną. W tych rozgrywkach nie będzie łatwych meczów, ale chcemy grać i wygrywać. Wygrana z Bolzano była dla nas impulsem na treningach i meczach – dodał Andrei Gusov. – Nie mamy drużyny, z którą chcielibyśmy zagrać. Po prostu chcemy podnosić sobie poprzeczkę – zakończył kapitan GKS-u Tychy Michał Kotlorz.