post

Historyczni „trójkolorowi”

Ta data na długo zapisze się w historii polskiego hokeja. W trzecim sezonie występów mistrza Polski w rozgrywkach Hokejowej Ligi Mistrzów w końcu doczekaliśmy się pierwszego punktu!

Od początku inicjatywa była po stronie gospodarzy, którzy na prowadzenie wyszli w 7. minucie, gdy, grając w liczebnym osłabieniu, duet Sykora – Mikhnov wyprowadził zabójczą w skutkach kontrę. W ostatniej chwili, tuż przed bramkarzem Słowak odegrał krążek do Ukraińca, a ten wpakował go tuż pod poprzeczkę bramki Lelanda Irvinga..

Radość tyszan trwała do 15. minuty spotkania. To wówczas gola wyrównującego zdobył Anton Bernard, który wykorzystał indywidualny błąd tyszan, wywalczył krążek w strefie obronnej GKS-u i pokonał Johna Murraya. 

Kilka chwil później ponownie prowadzenie objęli mistrzowie Polski, którzy tym razem gola zdobyli w cudownym stylu. Alex Szczechura zza bramki odegrał krążek do Michaela Cichego, a ten pomiędzy nogami pokonał golkipera gości. „Lisy” ponownie zdołały jednak odpowiedzieć… 

Zaledwie 20 sekund po tym pięknym trafieniu Cichego do remisu, strzałem z okolic bulika, doprowadził „Top Scorer” drużyny z Bolzano Marco Insam. 

W drugiej tercji oglądaliśmy niezmiennie bardzo wyrównaną grę obu drużyn. Ponownie jednak to tyszanie wyprowadzili pierwszy cios. Niespełna dwie minuty po wznowieniu gry w tej tercji gola na 3:2 zdobył Gleb Klimenko. Rosjanin otrzymał od Alexa Szczechury, podanie przed bramkę Irvinga i wykorzystał fakt, że bramkarz Włochów nie zdążył odpowiednio ustawić się między słupkami swojej bramki i wpakował krążek do niemalże pustej bramki rywali.

I tym razem tyszanom zabrakło koncentracji w końcówce tercji. Strata trzeciej bramki boli tym bardziej, że „trójkolorowi” utracili prowadzenie w tym meczu, grając w… liczebnej przewadze.

W końcowej fazie spotkania szczęście uśmiechnęło się jednak do „trójkolorowych”. Ponownie kanadyjskiego bramkarza HC Bolzano pokonał Michael Cichy. Tym razem jednak, po podaniu Filipa Komorskiego, Amerykanin posłał krążek tuż pod poprzeczkę, dając swojej drużynie po raz kolejny prowadzenie w tym meczu.

Gdy, na 31 sekund przed końcem trzeciej tercji Bartłomiej Jeziorski posłał krążek do pustej już bramki „Lisów” stało się jasne, że ten wieczór przejdzie do historii polskiego hokeja…


Wypowiedzi tyszan po meczu z HC Bolzano



GKS Tychy – HC Bolzano Foxes 5:3 (2:2, 1:1, 2:0)
1:0 Andrej Mikhnov – Tomas Sykora (06:16, w osłabieniu)
1:1 Anton Bernard (14:22)
2:1 Michael Cichy – Alex Szczechura (17:45)
2:2 Marco Insam – Angleo Miceli – Matthew MacKenzie (18:03)
3:2 Gleb Klimenko – Alex Szczechura – Michael Cichy (21:54)
3:3 Andrew Crescenzi – Matthew MacKenzie – Michael Blunden (38:21, w osłabieniu)
4:3 Michael Cichy – Filip Komorski (53:43, w przewadze)
5:3 Bartłomiej Jeziorski – Radosław Galant – Michał Kotlorz (59:29, do pustej bramki)

Sędziowali: Ladislav Smetana i Michał Baca (główni) – Wojciech Moszczyński i Wiktor Zień (liniowi)
Minuty karne: 8-8
Strzały: 22-37
Widzów: 2158

GKS Tychy: Murray – Pociecha, Ciura; Sykora, Komorski, Mikhnov – Bryk, Bizacki; Kogut, Rzeszutko, Bagiński – Kotlorz, Novajovsky; Klimenko, Cichy, Szczechura – Gościński, Kolarz; Jeziorski, Galant, Witecki.
Trener: Andrej Gusov

HC Bolzano Foxes: Irving – Nordlund, Glira; Petan, Findlay, Blunden – Geiger, Campbell; Miceli, Crescenzi, Insam – Marchetti, MacKenzie; Deluca, Kuparinen – Brighenti; Schweitzer, Bernard, Frank.
Trener: Kari Suikkanen