post

Hockey Princess: Najgorsze momenty to kontuzja i wizja braku powrotu do hokeja.

Zapraszam na dziewiąty wywiad z cyklu rozmów zatytułowanych Hockey Princess! Jest to cykl poświęcony hokeistkom, które wolą walki nie ustępują pola mężczyznom! Tym razem rozmawiałam z Agnieszką Tuszkowską.

Agnieszka Tuszkowska (7)

Agnieszka Karolina Wala (Planet of Hockey):- Skąd wzięło się Twoje zainteresowanie tą mało popularną dyscypliną w Polsce jaką jest hokej na lodzie?
Agnieszka Tuszkowska: – Pochodzę z miejscowości w której hokej jest zapomnianą dyscypliną sportu dlatego też pierwszy kontakt z meczami hokeja na żywo miałam w czasie studiów. I w tym miejscu muszę podziękować mojemu mężowi, który zabrał mnie na pierwszy mecz hokejowy. Zafascynowana byłam atmosferą na meczu. Choć wtedy jeszcze nie przyszło mi na myśl, że mogłabym sama spróbować .

AW: – Jak zaczęła się Twoja przygoda hokejowa?
AT: – Moja przygoda z hokejem zmieniła kierunek akcji gdy moje dzieci zaczęły uczęszczać do szkoły hokejowej i pomagając im w tych pierwszych szkolnych krokach stałam przy bandzie. Wtedy też przyszło mi na myśl dlaczego ja miałabym nie spróbować. Wiedziałam, że Stoczniowiec ma damską drużynę hokeja więc wybrałam się zapytać trenera – Artura Kosteckiego czy nie mogłabym spróbować? Ku mojej radości wyraził zgodę, choć zawyżałam strasznie wiek w drużynie. No i tak się to zaczęło. Bardzo dziękuję trenerowi za odważną decyzję gdyż ten moment odmienił moje życie. Od tamtej chwili sport w różnorodnej formie wszedł na stałe w harmonogram mojego dnia codziennego.

Agnieszka Tuszkowska (1)

AW: – Uważasz, że hokej na lodzie jest bardzo interesującym sportem? Dlaczego?
AT: – Hokej to sport dynamiczny. O jego złożoności zdałam sobie sprawę gdy pierwszy raz weszłam na lód w stroju hokejowym . Okazało się, iż połączenie wszystkich elementów: jazdy na łyżwach, opanowania krążka oraz umiejętność pracy z drużyna to nie taka łatwa rzecz. Hokeja trzeba spróbować, a wtedy nie wyobrażam sobie, że można go nie pokochać.

AW: -Jak wspominasz swój debiut w pierwszym meczu hokeja na lodzie?
AT: – Mój pierwszy mecz to sparing z Jaskółkami z Torunia. Do dzisiejszego dnia pamiętam , iż wróciłam o 12 w nocy, a z powodu endorfin o spaniu nie było już mowy.

Agnieszka Tuszkowska (2)

AW: – Jaki był Twój najważniejszy mecz w karierze hokejowej?
AT: – W drużynie damskiej byłam dwa sezony. Pogodzenie wyjazdów weekendowych drużyny Stoczniowca i wyjazdów dzieci na mecze nie było możliwe. Więc zaczęłam szukać alternatywy. Amatorskiej drużyny kobiet w Trójmieście nie ma więc zostały mi męskie. Tak też trafiłam do Media Team. Na szczęście jest to choć trochę drużyna mieszana. Fakt jest tez taki, że koledzy na damskie pierwiastki w swojej drużynie troszkę uważają, choć się do tego nie przyznają. I tu każda gierka jest dla mnie jak najważniejszy mecz hokejowy.
Endorfiny tej samej jakości więc tak samo uzależniają.

AW: – Miałaś jakieś gorsze momenty w Twojej karierze?
AT: – Najgorsze momenty to kontuzja i wizja braku powrotu do hokeja. Ale nie dałam się. Rehabilitacja i większa świadomość treningów w innych płaszczyznach, nie tylko na lodzie, pozwoliły mi na powrót.

Agnieszka Tuszkowska (6)

AW: – Czy Twoja przyszłość będzie związana z hokejem?
AT: – Nie wyobrażam sobie życia bez hokeja. Mieszkam na 4 piętrze więc po każdym treningu taszczę jeszcze torbę na górę. I tak sobie myślę, że jak już będę dużo starsza, nie myślę o rezygnacji z hokeja, najwyżej będę zostawiała torbę w piwnicy ;)W okresie bez możliwości treningów na lodzie trenuje na rolkach. Tu podziękowania dla Malborka który dysponuje rolkowiskiem. Szkoda, że w Trójmieście nie ma takiego choćby jednego obiektu. Zabawa jest fantastyczna.

AW: – Jak się zapatrujesz na to co obecnie dzieje się w polskim hokeju?
AT: – Z mojej strony strasznie żałuję, że nie mamy drużyny damskiej takiej jak Lejdis w Warszawie. Może kiedyś… Moje dzieci obecnie uczęszczają do III i IV klasy o profilu hokejowym. Jest to wspaniała dyscyplina ale również wymagająca. A do tego nie ma co ukrywać kosztowna. W klasie syna z IV klasy mamy grupę rodziców chętnych i otwartych na wszelkie wyjazdy . Towarzyszenie dzieciom w ich wyjazdach sprawia nam równie wiele frajdy jak im udział w turnieju. Dzielimy z nimi ich sukcesy i porażki i dla mnie to bardzo wartościowe. Jak potoczy się ich przyszłość nie wiem. Obecna sytuacja nie jest różowa. Na razie dla całej naszej rodziny to przyjemna zabawa a co dalej czas pokaże.

Agnieszka Tuszkowska (5)