post

Hokejowy Alfabet – Maciej Bielec

Grę, z którym zawodnikiem wspomina najlepiej? Kto był pierwszym hokeistą z NHL, którego miał okazję spotkać? Która nagroda zaskoczyła go najbardziej? Tego wszystkiego – i wiele więcej – dowiecie się z Hokejowego Alfabetu Macieja Bielca.

A jak Andrzej
Jest to imię mojego Ś.P. ojca – osoby, która wzięła mnie pierwszy raz na lodowisko. Byłem wtedy w wieku około sześciu lat. Zawdzięczam mu wiele. Potrafił pokazać mi ten sport w taki sposób, że razem z nim pokochałem hokej. Zawsze – jak to ojciec – miał jakieś uwagi, nawet jeśli zagrałem dobry mecz, ale wiem, że zawsze był, jest i będzie ze mnie dumny.

B jak Bondra
Peter Bondra. Każdy kibic hokeja powinien tego pana kojarzyć. Jak byłem małym chłopakiem przebywałem na swoim pierwszym obozie hokejowym w Popradzie organizowanym przez Petera Bondre. Jest on pierwszym hokeistą z NHL, którego mogłem zobaczyć, dostać autograf i zrobić sobie z nim pamiątkowe zdjęcie. Chwila ta zapadła w mojej pamięci aż po dziś.

C jak Cieszyn
Cieszyn jest miastem, gdzie po raz pierwszy pojawiłem się na zgrupowaniu U-21 – byłem wtedy jednym z najmłodszych zawodników. Zgrupowanie przebiegało mi perfekcyjnie, ponieważ zagraliśmy wtedy dwa mecze sparingowe i w obu zdobyłem punkty.

D jak Dziadek
Dziadek Marcin – zawsze, gdy byłem mały i miałem jakiś dziwny pomysł odnośnie hokeja, to oczywiście starał się go ze mnę realizować. Chciałem grać na podjeździe, ale nie miałem kija; żaden problem! Wzięliśmy jakąś deskę, kija od łopaty i kij już był gotowy. Dziadzio m.in. zrobił mi strzelnice, bramkę i wiele innych rzeczy za co dziękuję mu z całego serca.

F jak Frycer
Miroslav Frycer, były trener sanockiej drużyny. Dał mi szanse poczucia klimatu play-off ponieważ po kontuzji, której doznałem w Popradzie wróciłem do Sanoka. Trener wrzucił mnie do czwartej formacji i, muszę przyznać, że zagrałem przez te około siedem meczów, więcej niż przez cały sezon w STS Sanok.

G jak Gaborik
Marian Gaborik, Słowak z NHL. Rok po niezapomnianym obozie w Popradzie u Bondry wybrałem się na kolejny (tym razem w Trencinie). Bardzo miło wspominam ten obóz, bo zgarnąłem parę nagród indywidualnych na zakończenie (no i oczywiście zobaczyłem Gaborika).

H jak Hokej
To wiadome, że hokej jest stylem życia. To dzięki tej dyscyplinie nauczyłem się pracować w zespole, szanować ludzi. Każdy, kto choć raz wyjdzie na lód i zobaczy, jaka to frajda grać w hokeja, nie zapomni tego do końca życia.

K jak Kanada
W drugiej klasie liceum wyjechaliśmy jako sanocka drużyna na turniej do Toronto – super przeżycie które polecam każdemu. Wypadliśmy świetnie odpadając dopiero w półfinale. Poznałem tam bardzo dużo świetnych ludzi z Polonii, których serdecznie pozdrawiam.

L jak Liptowski Mikulasz
Nie za fajnie wspominam to miasto ponieważ za czasów gry w HK Poprad nabawiłem się tam kontuzji stawu barkowo-obojczykowego, przez co wykluczyło mnie to z gry na około sześć tygodni. Po latach wróciłem do Liptowskiego z drużyną z Sanoka na play-off w ramach 2 ligi słowackiej. Przyjechaliśmy z przewagą 1:0 (w rywalizacji do dwóch zwycięstw) i przegraliśmy dwa kolejne mecze.

M jak Marysia
Marysia jest to moją kochaną babcią i chyba najwierniejszą fanką, ponieważ ma chyba wszystkie wycinki z gazet jakie były publikowane z moim nazwiskiem. Lubię czasami popatrzeć na te wycinki i powspominać czasy, jak to się było dzieckiem i wygrywało mecze 12:0 w jednym tygodniu, a w drugim przegrywało tą samą różnicą bramek.

N jak Nagrody
Może nie miałem ich za wiele ale, coś się uzbierało na mistrzostwach w Polsce i turniejach na Słowacji. Jedną z nich dostałem na turnieju w Nowym Targu – miałem około siedmiu lat i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to że była o nagroda za najlepszego obrońcę (śmiech).

P jak Poprad
W popradzkiej drużynie juniorów grałem przez dwa niepełne sezony. W pierwszym sezonie grało się super – może to zasługa tego, że miałem u boku swojego dobrego kolegę Radka Sawickiego i rozumieliśmy się bardzo dobrze. Drugi sezon był nie najgorszy ale kontuzja wykluczyła mnie z gry i postanowiłem wrócić do Sanoka.

S jak Sosnowiec
W Sosnowcu miał miejsce mój ostatni turniej o mistrzostwo Polski juniorów. Po świetniej grze naszej drużyny, prowadzonej przez świetnego trenera Krzysztofa Ząbkiewicza, sięgnęliśmy po nasze drugie złoto w juniorach – świetne przeżycie.

Z jak Zwycięstwo
Nic tak nie cieszy zawodnika jak oczywiście zwycięstwo, a w szczególności po swojej dobrej grze. Życzę każdemu hokeiście i hokeistce w Polsce takiego uczucia po każdym meczu.