post

Hokejowy Alfabet – Mateusz Skrabalak

Jaką naukę zaczerpnął od swojej rodziny, które miejsce jest jego drugim domem i które słowackie miasto jest dla niego szczególne. Tego wszystkiego – i wiele więcej – dowiecie się z Hokejowego Alfabetu Mateusza Skrabalaka!

A jak Ania
Moja mama była przeciwniczką jeśli chodzi o grę w hokeja. Jednak zawsze wiedziałem, że to po prostu z troski o moje zdrowie. Z biegiem czasu przekonała się, że sport to wielka cześć mojego życia i, jak przykładny rodzic, stara się mnie wspierać.

B jak Ból
Życie sportowca to nie tylko walka z przeciwnikiem, ale też ze swoimi słabościami – bólem, presją, tremą. Chodząc od fizjoterapeuty do fizjoterapeuty często słyszę, że z bólem pewnych części ciała muszę nauczyć 
się żyć. Chcąc być zawodowym sportowcem trzeba być gotowym, że zawsze coś będzie boleć. Jak to mówi nasz trener „jeśli nie boli to znaczy, że nie żyjesz” (śmiech).

C jak Cisza
Z pewnością po całym dniu opieki nad dzieckiem, troską o sprawy codziennie i po treningu, najbardziej cenie sobie wieczorną ciszę. Bycie sam ze sobą daje mi przestrzeń do regeneracji własnego umysły, aby nabrać siły na następny dzień.

D jak Drużyna
Tego najbardziej brakowało mi po rocznym rozbracie z hokejem – poczucia kolektywu i bycia w szatni. Mogę z pewnością powiedzieć, że szatnia jest moim drugim domem.

E jak Equipment (ang. sprzęt)
Czyli to, co zrobiło na mnie największe wrażenie będąc dzieckiem. Ogromne parkany bramkarza, maska, często pomalowana w zależności od upodobań zawodnika, i łapaczka z wielkim koszykiem. Wygląd sprzętu bramkarskiego był pierwszym bodźcem, który pchnął mnie w świat hokeja.

F jak Forma
Nie do końca wiem, co znaczy być w formie. Często ludzie pytają czy jestem w formie, jakby to czy gramy dobrze było niezależne od nas, jakby ta „forma” miała spaść nam z nieba na jakiś okres czasu. Jestem zdania, że nasze predyspozycje w głównej mierze zależą od psychicznego nastawienia do danego meczu lub treningu i oczywiście stanu zdrowia w jakim się znajdujemy.

G jak Góry
Kocham miejsce w którym mieszkam. Bieszczady, według mnie, są najpiękniejszym regionem w Polsce, oczywiście nie ujmując innym regionom. Dane mi było mieszkać trzy lata na Śląsku i oczywiście do wszystkiego można się przyzwyczaić i wszystko ma swój urok, jednak dzisiaj wiem, że nigdzie indziej nie mógłbym mieszkać na dłuższą metę, jak tylko w górach. 

H jak Hobby
Nie chcąc powielać przykładu poprzedników wybrałem słowo „hobby”, ale ciężko mi uciec w tym momencie od słowa „hokej”. Mam to szczęście, że hokej jest nie tylko moją pracą, ale też moim hobby. Lubię śledzić rozgrywki ligi NHL, podpatrywać na różnych portalach, jak trenują zawodnicy zagranicą i przede wszystkim sam lubię trenować. Mówi się, że „jeżeli pracujesz w zawodzie jaki lubisz, to nigdy nie pracujesz” i w moim przypadku spełnia się to bez wątpliwości.

I jak Inauguracja
Tak się zdarzało w moim życiu, że mecze inauguracyjne prawie zawsze były najlepsze. Najbardziej w pamięci utkwił mi mecz z Podhalem Nowy Targ, kiedy, dzień przed nim, niespodziewanie usłyszałem od trenera Demkowicza, że stanę w bramce. Nie mogłem uwierzyć, przecież mieliśmy bardzo dobrego bramkarza jakim jest John Murray (pozdrawiam serdecznie Johna), był to pierwszy mecz w sezonie i do tego w Sanoku! Jednak zaufanie, jakim, od kiedy pamiętam, darzył mnie trener Tomasz, dawało mi poczucie spokoju i wiary we własne możliwości. To pod jego wodzą rozegrałem najlepsze mecze w polskiej lidze.

J jak Julia
Nie mogłem pominąć w tym miejscu mojej kochanej córeczki Julii. Muszę się pochwalić, że imię to byli moim pomysłem. Po rocznej rozłące z powodu mojego wyjazdu za granicę spędzam z nią praktycznie całe dnie. Kto ma dzieci ten wie ile trzeba mieć energii by nadążyć za kilkuletnim brzdącem. Z pewnością bycie rodzicem to najtrudniejsza i najbardziej odpowiedzialna rola w życiu.

K jak Kamila
Z moją żoną znamy się od 17-tego roku życia. W tym roku minęło nam 8 lat bycia razem, a prawie od roku jesteśmy małżeństwem. Jest na każdym moim meczu i zawsze stara się mnie wspierać, szczególnie po porażkach, kiedy z reguły ciężko wtedy ze mną wytrzymać. Sama jest osobą twarda stąpającą po ziemi i stanowi idealna równoważnie do mojego charakteru marzyciela. Kocham ją i wiem, że razem tworzymy idealny duet.

L jak Labrador
Kiedy będę miał już swój dom na obrzeżach miasta właśnie takiego psa kupię lub zaadoptuję.

M jak Malowanie 
Kiedy byłem dzieckiem strasznie lubiłem malować. Towarzyszył mi w tym zawsze mój kuzyn Filip i pamiętam, że zawsze chciałem malować tak jak on. Trzeba przyznać, że był i jest w tym naprawdę dobry. Ciężko powiedzieć skąd mieliśmy „bakcyla” do malowania. Może po babci, która była artystycznie uzdolniona. Wydała książki z wierszami i lubiła malować jak my.

N jak Nauka
Tu muszę uderzyć się w pierś. Rodzice, żona, nauczyciele zawsze powtarzali, że sport sportem, ale zawsze trzeba mieć plan „B” i trzeba się uczyć. Oczywiście jako młody chłopak miałem inne priorytety – marzyłem o karierze sportowca, a jak wiemy dobrzy zawodnicy zawsze dobrze zarabiają. Dopiero teraz zrozumiałem jak byłem nierozważny. Ale na szczęście na naukę nigdy nie jest za późno.

O jak Obawa
Kiedyś przeczytałem, że jeżeli boimy się zrobić jakąś rzecz to jest ona właśnie tą, którą powinniśmy zrobić. Często przez nasze obawy stoimy w miejscu, nie rozwijamy się; boimy się tego co jest nieznane. Wolimy zostać tu gdzie jesteśmy, w naszej strefie komfortu i to hamuje ludzi przed rozwojem. Nie bójmy się, bo przecież „kto nie ryzykuje, szampana nie pije”.

P jak Podróż
Ludzie jeździć – samochodem, autobusem, czymkolwiek. Podróże są wpisane w mój zawód i to kolejna rzecz, za którą lubię hokej.

R jak Rodzina
Pochodzę z dużej rodziny. Mam troje rodzeństwa i tak się zdarzyło, że jestem najstarszy. Nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek o rodzeństwo był zazdrosny, wręcz przeciwnie, zawsze sobie pomagaliśmy i bawiliśmy się razem. Lubię święta, kiedy spotykamy się wszyscy razem. To właśnie liczebność naszej rodziny tworzy tę „magię świat”.

S jak Sport
Tu chyba nikogo nie zaskoczyłem. Sport jest ogromną częścią mojego życia i nie kończy się na hokeju. W gimnazjum całkiem nieźle radziłem sobie w grze w „kosza”. Zaraził mnie tym mój nauczyciel – Daniel Rakoczy. Do dziś, jak rozmawiam z kolegami z byłego gimnazjum, to każdy dobrze wspomina tego wuefistę. Miał pasję i jednocześnie koleżeńskie podejście do uczniów. Oby więcej takich nauczycieli!

T jak Trebisov
Rok temu, jak jechaliśmy na sparing do Trebisova, prezes powiedział, że jest to drużyna z góry tabeli. Ze grają bardzo dobrze i będzie nam ciężko. Faktycznie, wyszliśmy na rozgrzewkę i wydawało się, że przeważali nad nami warunkami fizycznymi, siłą strzałów i przede wszystkim liczebnością, jednak podeszliśmy do meczu z zimną głową. Zagraliśmy tak, jak umieliśmy najlepiej i udało nam się wygrać jedną bramką. Nikt chyba wtedy tego się nie spodziewał; nawet ów prezes (śmiech). Fajne, że udało nam się trochę namieszać w drugiej lidze słowackiej.

U jak Umiar
We wszystkim trzeba znać umiar i umiejętnie dobierać proporcje. W gotowaniu, alkoholu (którego sportowcy i tak nie piją (śmiech)), a szczególnie w życiu. Nie można przetrenować całego dnia, ale tak samo nie można nie robić 
nic przez cały dzień. Staram się równoważyć wysiłek fizyczny z odpoczynkiem, znajdować wolny czas na wyjazd z rodziną, ale też na dodatkową pracę. Jak śpiewa znamy raper „tylko rutyna daje mi spokój”. Rutyna dnia codziennego. Nie rozumiana jako ciągła, żmudna pracę, ale umiejętne dobieranie proporcji by zachować równowagę.

W ja Wiara
Wiara jest dla mnie bardzo ważna. Wiara w Boga pozwala mi wytrwać trudne chwile, wytłumaczyć sobie dlaczego coś się w moim życiu dzieje i nie dać ponieść się złym emocjom. Modlę się przed każdym meczem przede wszystkim o zdrowie.

Z jak Zdrowie
Bez tego ani rusz! Niedawno to zrozumiałem, gdy zacząłem wydawać ogrom pieniędzy na różnego rodzaju leczenie. Lepiej zapobiegać jak leczyć. Ćwiczcie, rozciągajcie się i zawsze znajdujcie czas na relaks i regenerację. Od tego też zależy wasz przyszły sukces.