post

Huśtawka nastrojów na Zimowym

Ogromną dramaturgią charakteryzował się mecz 28. kolejki Polskiej Hokej Ligi pomiędzy Zagłębiem Sosnowiec a PGE Orlikiem Opole. Ostatecznie górą okazali się gospodarze, którzy pokonali opolan 4:3.

Szalenie dużo działo się na tafli sosnowieckiego lodowiska przez całą długość meczu z Orlikiem Opole. Choć pierwszego gola oglądaliśmy dopiero w drugiej tercji spotkania, to nie mogliśmy się nudzić i w pierwszej – bezbramkowej – odsłonie tego meczu.

Pierwszy gol padł jednak dopiero w 32. minucie i… rozwiązał się worek z bramkami. W ciągu zaledwie pięciu minut byliśmy świadkami prawdziwego trzęsienia ziemi. Najpierw na prowadzenie opolan wyprowadził Arkadiusz Kostek, który wykorzystał grę Orlika w liczebnej przewadze. Nieco ponad dwie minuty później prowadzenie gości podwyższył Maxim Valkov, który po dwójkowe akcji z Aleksandrem Golovinem posłał „gumę” do praktycznie pustej bramki Rafała Radziszewskiego. Zaledwie 22 sekundy – zaledwie tyle z dwubramkowej zaliczki cieszyli się podopieczni Jacka Szopińskiego. Dokładnie po takim czasie od bramki Valkova, kontaktowego gola zdobył Michał Działo. Defensor Zagłębia przejął krążek w tecji rywali i, strzałem z okolic bulika, pokonał Nicka Vilardo. Nieco ponad dwie minuty później do wyrównania doprowadził Lukas Znosko. Amerykanin popisał się sprytem i w zamieszaniu pod opolską bramką dał swojej drużynie wyrównanie.

W trzeciej tercji role się odwróciły – tym razem to gospodarze uderzyli pierwsi. Ponownie jednak musiało upłynął blisko 10 minut gry, abyśmy oglądali kolejne gole. Niemoc strzelecką przełamał Marcin Horzelski. Młody obrońca Zagłębia w pięknym stylu oddał strzał w stronę Nicka Vilardo, a ten nie był w stanie go wybronić. O tym jak nie idzie opolanom gra w przewagach przekonaliśmy się nieco ponad minutę później. Przyjezdni nie tylko nie dali rady doprowadzić do remisu, ale też… pozwolili sobie na stratę gola. Tym razem amerykański golkiper popełnił spory błąd, odbijając krążek przed siebie. Do „gumy” błyskawicznie dopadł Filip Stoklasa i skutecznie dobił go, podwyższając prowadzenie Zagłębia.

Uwadze zasługuje także ostatni gol w tym spotkaniu, który padł niemal równo dwie minuty później. Tym razem fantastycznym rajdem popisał się Aleksandr Golovin, który przejechał z krążkiem całe lodowisko, wymanewrował sosnowiecką defensywę i ustalił wynik meczu na 4:3 na korzyść gospodarzy.



Zagłębie Sosnowiec – PGE Orlik Opole 4:3 (0:0, 2:2, 2:1)
0:1 Arkadiusz Kostek – Martin Przygodzki – Vladislav Yelakov (31:15, w przewadze)
0:2 Maxim Valkov – Aleksandr Golovin – Łukasz Sznotala (33:48)
1:2 Michał Działo – Tomasz Kozłowski (34:10)
2:2 Lukas Znosko – Łukasz Rutkowski (36:29)
3:2 Marcin Horzelski – Nikita Butsenko – Tomas Kana (51:38)
4:2 Filip Stoklasa – Łukasz Podsiadło (52:52, w osłabieniu)
4:3 Aleksandr Golovin (54:51)

Sędziowali: Robert Długi (główny) – Rafał Noworyta i Mateusz Bucki (liniowi)
Minuty karne: 14 – 10
Strzały: 35 – 24
Widzów: 300

Zagłębie Sosnowiec: Radziszewski – Akimoto (2), Podsiadło; Stoklasa (4), Słaboń, T. Kozłowski – Domogała, Horzelski; Luka, Butsenko, Kana – Charousek, Działo (2); A. Jaskólski (2), Rutkowski (2), Bernacki (2) – Jarosz, Sikora, Stojek, Znosko.
Trener: Marcin Kozłowski

PGE Orlik Opole: Vilardo – Wojdyła, Kostek (2); Przygodzki (2), Yelakov, Trandin – Sznotala (2), Gawlik (2); Valkov, Szydło, Golovin – Gorzycki, Rzekanowski, Svitac, Skrodziuk.
Trener: Jacek Szopiński