post

Kamil Kalinowski: Katowiczanie nie mają już nic do stracenia!

O półfinałowej rywalizacji z Tauron KH GKS-em Katowice, skutkach przenosin do Krakowa oraz o głodzie sukcesy ekipy spod Wawelu rozmawialiśmy z napastnikiem Comarch Cracovii Kamilem Kalinowskim.

Kolejny „mecz walki” i kolejna wygrana Cracovii. Jak ocenisz ten mecz?
Kamil Kalinowski: – W play-offach gra się twardo. My tak właśnie graliśmy od samego początku i to dało efekty. Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa.

Później jednak rozluźniliście się i zaczęła się nerwówka…
KK: – To prawda. Wkradło się w naszą grę trochę nerwowości. Za bardzo się cofnęliśmy, ale koniec końców to my wygraliśmy, co cieszy najbardziej.

Wygrana 4:0 z JKH GKS-em Jastrzębie, prowadzenie w serii z Katowicami 2:0… Macie chyba swój patent na te play-offy…
KK: – Może nie patent, ale nasza konsekwentna gra przynosi zakładany przez trenera i przez nas rezultat. Dobrze gramy w osłabieniach, poświęcamy się, każdy „idzie” pod krążek. To daje efekt w postaci kolejnych zwycięstw.

Przed wami kolejny mecz w Katowicach i chyba możecie spodziewać się jeszcze cięższego meczu?
KK: – To na pewno. W rywalizacji jest 2:0, więc kolejny mecz na pewno będzie bardzo ciężkim. Katowiczanie nie mają nic do stracenia, ale teraz czeka nas regeneracja i przygotowujemy się do kolejnego meczu!

kalin

Każdy kolejny mecz będzie coraz cięższy?
KK: – Na pewno będzie coraz ciężej, bo rywale nie mają nic do stracenia, więc na pewno ostro nas zaatakują. Na pewno będą to wyrównane i ciężkie spotkania.

W play-offach najważniejsza jeat defensywa?
KK: – Zgadza się. Jak to się mówi „na zero z tyłu, a z przodu zawsze coś wpadnie”.

Jesteście chyba jedyną drużyną, dla której przerwa między sezonem zasadniczym a fazą play-off wpłynęła dobrze. Przy tak wielu nowych hokeistach mieliście czas, aby się zgrać…
KK: – Mamy wielu nowych zawodników, ale wszystko fajnie się złożyło ni stworzyliśmy świetną paczkę. Jak jest czas na śmiech i żarty, to są śmiechy, jak jest czas na walkę, to jest walka. Wiemy o co gramy i każdy daje z siebie wszystko co może. Oby tak dalej!

Rok temu Cracovia była jednym z największych przegranych sezonu. Teraz głód sukcesu jest podwójnie mocny?
KK: – Ja w zeszłym roku nie grałem w Cracovii, le to prawda, „Pasy” miały miniony sezon trochę słabszy, ale wszyscy wiedzą o tym, że Kraków zawsze gra o najwyższe cele, a po tym słabszym sezonie zaraz to się odwróciło i dziś gramy o medale. 

Na koniec zapytam o twoje przenosiny do Krakowa. Była to chyba bardzo dobra decyzja…
KK: – To na pewno. Lepiej grać niż oglądać to wszystko z trybun. Bardzo się cieszę, że dogadałem się z Cracovią, a trener dał mi szansę. Moją dobrą grą mogę się trenerowi odwdzięczyć.