post

Klaudiusz Libik: Udowodniliśmy, że jesteśmy mocni mentalnie!

O zakończonych Mistrzostwach Świata do lat 20, grze w lidze norweskiej oraz o różnicach w szkoleniu młodzieży w Polsce i w Norwegii rozmawialiśmy z obrońcą reprezentacji Polski do lat 20 Klaudiuszem Libikiem.

Jacek Kopciński: Jak podsumowałbyś Mistrzostwa Świata do lat 20?
Klaudiusz Libik: –
Mieliśmy na tym turnieju ciężki start. Mecz z Włochami dużo nam popsuł, ale dalsze losy turnieju pokazują, że drużyna jest mocna mentalnie i że nie załamujemy się.

JK: Mecz z Węgrami zapowiadany był jako spotkanie z teoretycznie najmocniejszym rywalem na tym turnieju. Od początku jednak to wy narzucaliście swoje tempo gry…
KL: –
Byliśmy gotowi na ten mecz. Od początku rozgrzewki wszystko było tak, jak miało być. Dobrze weszliśmy w to spotkanie, poczuliśmy się dobrze i to dodało nam skrzydeł.

JK: Z czasem Madziarzy coraz częściej chcieli was sprowokować. Wyczuwaliście chyba ich frustrację?
KL: –
Udowodniliśmy, że jesteśmy mocniejsi psychicznie. Nie dawaliśmy się prowokować i daliśmy im radę.

JK: Potrzebny wam jednak był dzień przerwy po którym weszliście na odpowiednie tory…
KL: –
Słabo weszliśmy w mecz z Włochami. Graliśmy przed własną publicznością, więc wydaje mi się, że za bardzo chcieliśmy się pokazać. Później – po dniu przerwy – emocje z nas zeszły i wszystko się uspokoiło. Byliśmy w turnieju i graliśmy nasz hokej.

JK: Drugie miejsce to według ciebie sukces czy rozczarowanie?
KL: –
Drugie miejsce i srebrne medale to duży sukces, tym bardziej, że naprzeciw nas stanęły naprawdę bardzo dobre i mocne drużyny. Musimy być z siebie zadowoleni.

JK: Od wielu lat grasz w hokeja w Norwegii. Jak to się stało, że trafiłeś do tej ligi?
KL: –
Do Norwegii przeprowadziliśmy się z powodu pracy mojego taty. Tam poznałem tę dyscyplinę i stawiałem pierwsze hokejowe kroki.

JK: Co daje ci gra w tych rozgrywkach? Czego się tam nauczyłeś?
KL: –
W Norwegii rozgrywki U20 stoją na bardzo wysokim poziomie. Rozgrywki juniorskie cechuje szybkie tempo gry. Miałem styczność z grą na wysokim poziomie czy nawet kilka treningów z pierwszą drużyną. Wydaje mi się, że dużo mi to dało, szczególnie w kontekście przyzwyczajania się do tempa panującego na tym turnieju.

JK: Widzisz jakieś różnice w podejściu do szkolenia w Polsce i w Norwegii?
KL: –
Czasami rozmawiamy ze znajomymi z Polski o różnicach w szkoleniu w Norwegii i w Polsce. Tam duży nacisk kładzie się na umiejętność jazdy na łyżwach. 3-4 razy w tygodniu mamy treningi, na których skupiamy się właśnie na tym aspekcie gry. Często trenujemy też technikę. Tam napastnicy często schodzą do środka, nabierają prędkości… 
To zupełnie inny styl hokeja.