post

Mistrzowie Świata po meczu finałowym

Reprezentacja Szwecji po raz drugi z rzędu sięgnęła po mistrzostwo Świata. W meczu finałowym ekipa Trzech Koron dopiero w rzutach karnych pokonała Szwajcarię 3:2. O pomeczowe wrażenia zapytaliśmy Filipa Forsberga, Andersa Nilssona, Liasa Anderssona i Viktora Arvidsson.

To z pewnością był turniej Trzech Koron. Drużyna, która w swoim składzie posiadała wielu młodych i utalentowanych a także doświadczonych zawodników wygrała… wszystkie mecze, pewnie sięgając po drugi z rzędu tytuł mistrzowski. 

Całe życie na to ciężko pracowałem – na wywalczenie mistrzostwa świata – więc to wspaniałe uczucie móc w końcu zdobyć ten medal. Miałem okazję grać w tej drużynie, u boku tych wszystkich gwiazd, więc czuję się świetnie. Nie czuję się bohaterem. Są w naszej drużynie dużo lepsi zawodnicy ode mnie. Nasz skład naszpikowany jest gwiazdami – praktycznie od pierwszej do czwartej formacji dysponowaliśmy na tym turnieju bardzo utalentowanymi zawodnikami. Było wśród nich wielu zawodników z ligi NHL, a ja po prostu cieszę się, że byłem tego częścią – skomentował ostatni mecz reprezentacji Szwecji na MŚ Elity Lias Andersson – Co czułem gdy Adam Larsson trafił w słupek? Przemilczę to co wtedy powiedziałem (śmiech). Teraz jednak mam na szyi złoty medal, więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło… Wykonaliśmy w Szwecji bardzo dobrą pracę – wszyscy bardzo dobrzy trenerzy, utalentowana młodzież… to wszystko zaowocowało tym, że drugi rok z rzędu jesteśmy mistrzami świata – dodał

Złoty medal wywalczony w Kopenhadze to dla wszystkich zawodników reprezentacji Szwecji wielkie wyróżnianie; nie dla wszystkich był on jednak priorytetem. Wśród zawodników powołanych na ten turniej znalazło się też wielu takich, którzy liczyli, że ich sezon zakończy się wraz ze zdobyciem Pucharu Stanleya.

Po tym sezonie nie tego oczekiwałem, bo liczyłem na dłuższą przygodę z sezonem w lidze NHL, ale do Danii przyjechałem tylko i wyłącznie po złoto. Dla nas wszystkich jest to wspaniałe osiągnięcie, choć najbardziej chyba dla Filipa (Forbserga – przyp. red.), który jest w Szwecji jednym z czołowych zawodników. To właśnie on najbardziej zasłużył na ten medal – kontynuował Viktor Arvidsoon – Bardzo długo utrzymywaliśmy się przy krążku, więc widać jak wspaniale Szwajcarzy potrafią grać w defensywie. Musieliśmy to wytrzymać, nie narażać się na głupie kontry i wyczekiwać swoich okazji i błędów rywali; to nam się udało! W karnych twoje szanse to jak 50/50, tym bardziej cieszy nas fakt, że to my wygraliśmy. W Kopenhadze, z uwagi na bardzo dużą grupę naszych kibiców, czuliśmy się jak w domu. Na trybunach były nasze rodziny, więc cieszymy się, że złoto mogliśmy świętować razem z nimi. – zakończył zawodnik Nashville Predators.

Każdy z nas chciał powtórzyć wyczyn naszej reprezentacji sprzed roku. Nie było łatwo, ale czujemy się świetnie z tym, że ta sztuka nam się udała. Walka o Puchar Stanleya to dla zawodników w NHL bardzo ważna sprawa, ale tutaj mogliśmy reprezentować nas kraj i walczyć w równie ważnych rozgrywkach. Nie mi się udało się wygrać Pucharu Stanleya w tym roku, ale jeszcze będę miał na to okazję. Musiałem iść naprzód i walczyć tam, gdzie mogłem jeszcze w tym sezonie coś wygrać. Szwajcarzy zagrali w tym meczu, jak i w całym turnieju fantastyczne zawody i wcale nie było to dla nas łatwe, aby sięgnąć po złoto. – skomentował wygraną nad Szwajcarią Filip Forsberg.

Muszę przyznać, że trochę mi ulżyło, gdy dogrywka dobiegła końca. Wiedziałem bowiem, że mam w drużynie świetnych napastników, którzy będą w stanie przesądzić o losach tego meczu na naszą korzyść. – zakończył Anders Nilsson, bramkarz reprezentacji Szwecji