post

#MłodziZdolni – Hokejowy obieżyświat

W przeciwieństwie do swoich kumpli ze szkoły, którzy zapraszali na pierwszy wywiad, to do niego należy ostatnie słowo w tym cyklu. Wychował się tam, gdzie hokej głby wydawać się dyscypliną niemożliwą. On podjął się jej trenowania, ale to rodzice bardziej przejmowali się ścieżką jego kariery. O tym, że swój pełny debiut pamięta jako 11 bramek strzelonych mu przez Alana Łyszczarczyka, a także o tym, że chciałby kiedyś zagrać w Madison Square Garden. 

IMIĘ I NAZWISKO: Konrad Zgrzebnicki
MIEJSCE URODZENIA
: Gdańsk
WYCHOWANEK: GKS Stoczniowiec Gdańsk
WIEK: 20 (04.08.1998)
KLUB: MH Automatyka
POZYCJA: bramkarz
PSEUDONIM: Konzi 

Swój początek pamiętasz jako..?
Pamiętam, że tata zobaczył w TV, że Stoczniowiec w ferie organizuje szkółki. Poszedłem tam z mamą i tak zostało. Później trafiłem do zerówki w szkole sportowej w Oliwie. A co ciekawe chodziłem do jednej klasy z bliźniakami, którzy odwrotnie do mnie w cyklu pojawili się jako pierwsi. 

Co było dla Ciebie najtrudniejsze gdy zaczynałeś?
Jako dziecko inaczej się to postrzega i nie ma znaczenia, czy coś wydaje się trudne czy nie. Myślę, że bardziej niż ja to wszystko przeżywali rodzice, którzy wiedzieli jak ciężką drogę chcę wybrać. 

Czyli ktoś z Twojej rodziny również związany jest ze sportem?
Wręcz przeciwnie. Nikt w mojej rodzinie nie jest bliżej z nim związany. 

Postawiłeś więc na hokej, ale próbowałeś innych dyscyplin?
Jeździłem kiedyś konno. Był też epizod z rugby, jednak nie były to jakieś wielkie pasje. czasem okazało się, że mam za mało czasu na to wszystko i nie udawało się pogodzić tego z hokejem.

Wybrałeś pozycję bramkarza, dlaczego? 
Od początku mnie to interesowało. Poza tym, lekko mówiąc w polu nie szło mi najlepiej (śmiech)

Jeśli chodzi o Twój pierwszy mecz – pamiętasz go? 
Pierwszego meczu w ogóle nie pamiętam miech). Za to zapadło mi w pamięci moje pierwsze pełne spotkanie na bramce. Przegraliśmy wtedy wysoko z Nowym Targiem, a Alan Łyszczarczyk strzelił mi 11 bramek. Początki bywają ciężkie, później było tylko lepiej (śmiech)

Kto postawił na Ciebie w seniorskim hokeju?
Zarówno w juniorach jak i w seniorskim hokeju stawiał na mnie trener Lehmann. W pierwszej lidze, w tym sezonie na mocy porozumienia, miedzy Automatyką, a GKS Stoczniowiec trener dał mi szansę gry pełnego meczuW PLH nadal czekam na swoje 60 minut.  

Wszystko jeszcze przed Tobą, ale masz też chyba w hokeju te dobre momenty, które lubisz wspominać?
Oczywiście! Nawet całkiem sporo. Żeby daleko nie sięgać – lubię wspominać zeszłoroczne, zwycięskie dla nas Mistrzostwa Polski Juniorów

W szatni jest miejsce na żarty?
Jasne, ja jak i koledzy lubimy sobie żartować, jednak będąc „młodym” trzeba też znać swoje miejsce w grupie.

A jak jest z kontaktem poza lodowiskiem? Utrzymujecie go ze sobą?
Wielu moich znajomych pochodzi ze środowiska hokejowego i utrzymujemy kontakt poza klubem. Dotyczy to też znajomych, których przez hokej poznałem, a później nasze ścieżki w tej dziedzinie się rozeszły

Czyli jeśli są jakieś wyjazdy, nie ma tęsknoty, bo są znajomi z drużyny?
Raczej nie przeżywam rozłąki z rodziną. Na wyjazdach jestem właśnie z przyjaciółmi z drużyny. 

To oni nadali Ci pseudonim?
Gdy przyszedłem do drużyny już go miałem. Trener Zenon Obłoński, w którejś z pierwszych klas podstawówki zaczął nazywać mnie Konzi (śmiech)

To on dał Ci najwięcej jako trener?
-Z trenerem Obłońskim to trochę inna historia. On opiekował się chłopakami rok starszymia my często mieliśmy z nimi łączone treningi. TPaweł Zwoliński, uwierzył we mnie i uczynił pierwszym bramkarzem po roku czy dwóch latach w bramce.

Bramkarz to odpowiedzialna pozycja, jak przyjmujesz krytykę?
Do własnych błędów podchodzę bardzo samokrytycznie, więc najczęściej jest to „tak wiem”. Czasami pytam też co mogłem zrobić lepiej, aby uniknąć błędu. Pomoc uzyskuję czy to od Witka (Tomasza Witkowskiego), albo Goroda (Maxima Gorodetskiego),  którego już z nami nie ma, no i od trenera.

Przed Tobą sezon przygotowawczy. Jest w nim coś co lubisz?
Ktokolwiek lubi sezon przygotowawczy? (śmiech) Jest to konieczne, ale nigdy nie przepadałem za bieganiem w 30 stopniowym upale. Plusem jest spotkanie z drużyną po przerwie.

Jeśli mowa o przerwie, to co robisz w wolnym czasie? Poświęcasz go na coś wyjątkowego?
W wolnym czasie muszę pracować i się uczyć. Niestety nie mam zbyt wiele czasu na ponadprogramowe treningi i rzeczy wyjątkowe (śmiech). Jeśli chodzi o wakacje, to staram się korzystać z okazji na zwiedzanie świata. 

W tym roku również jakieś plany?
-Mam nadzieję, że uda mi się odwiedzić znajomą w Bordeaux. W zeszłym roku natomiast odwiedziłem dwukrotnie Włochy i przyznaję, że południowy klimat bardzo przypadł mi do gustu (śmiech). 

Są kraje, które chciałbyś odwiedzić?
-Tak, takim państwem jest Ukraina. Mam tam kilku znajomych, w tym Dimę Szczerbakowa. Jeśli mam być jednak szczery, to hokej paradoksalnie ułatwia i utrudnia życie przy hobby jakim jest zwiedzanie świata.  

Masz coś co zapadło Ci w pamięci związanego z hokejem z jakiegoś wyjazdu? 
-W Finlandii udało mi się trafić na camp organizowany przez IIHF. (IIHF Hockey Development Camp Vierumaki)Panowała tam świetna atmosfera, mimo tego, że każdy w drużynie był z innego kraju. Profesjonalizm jaki był tam prezentowany, wciąż nie jest osiągalny na naszym krajowym podwórku. Spotkałem tam graczy z całego świata, którzy teraz świetnie sobie radzą w różnych ligach. Przy okazji był tam też Bartek Jeziorski, Dominik Jarosz i Dawid Janota, którego nie możemy już oglądać na lodowisku. 

Ile miałeś lat, gdy tam trafiłeś? 
-15 i pamiętam, że było bardzo ciężko. Ciężko na tyle, że każdą wolną chwilę poświęcałem na sen (śmiech). Miałem tam bardzo dobre statystyki, ale jeden mecz niestety je zepsuł. 

Wracając do przygotowań i przyszłego sezonu. Masz na niego jakiś cel? 
Żeby mieć cele na sezon musiałbym zacząć grać. (śmiech) Powiedzmy więc, że to jest mój cel. Wiem jednak, że w towarzystwie Witkowskiego i Trianiczewa nie będzie to łatwe zadanie

Życzę więc, aby tak się stało i ostatnie już pytanie. Jakie jest Twoje marzenie? 
Chciałbym kiedyś zagrać w Madison Square Garden (śmiech)