post

#MłodziZdolni – Wszystko zostaje w rodzinie

Nigdy nie przeszło mu przez myśl, aby zamienić hokej na inną dyscyplinę. Wychował się w Nowym Targu, a teraz może reprezentować barwy Szarotek. Jak każdy sportowiec nie ma wolnego czasu, a jego ulubioną drużyną jest Washington Capital. O tym, że od zawsze chciał być jak tata i o tym, że to powołanie znalazło jego..

IMIĘ I NAZWISKO: Rafał Podlipni

MIEJSCE URODZENIA: Nowy Targ 

WYCHOWANEK: MMKS Podhale Nowy Targ

WIEK: 20

KLUB: Tatryski Podhale Nowy Targ

POZYCJA: Napastnik

PSEUDONIM: Teciu, Julek, Korek

» Zawodnik pierwszej drużyny TatrySki Podhale Nowy Targ

» Reprezentant Polski w hokeju na lodzie do lat 16 i 18

» Absolwent NLO SMS Sosnowiec

Paulina Laby: Masz 3 pseudonimy, skąd aż tyle?
Rafał Podlipni : (śmiech) Julek mam po tacie, Korek po wujku, a Teciu mówią do mnie wszyscy na osiedlu. Z racji tego, że Damiana Tomasika i paru innych kolegów mam ze sobą w drużynie, to Teciu przeszło też do szatni.

To skąd w takim razie wziął się w Twoim życiu hokej?
Zainteresowanie wzięło się z tego, że jak większość rodziny chodziłem na mecze. Widziałem jak tata gra i chciałem robić co on.

Z kim poszedłeś na pierwszy trening?

Na pierwszy trening zaprowadził mnie tata. Nie zmuszał mnie do tego, sam chciałem spróbować. 

Kiedy odkryłeś powołanie?
Nie musiałem go odkrywać, poniekąd to ono odkryło mnie (śmiech). Można powiedzieć, że pochodzę z hokejowej rodziny. Tata i jego dwóch braci grali w hokeja i też chciałem grać.

Ukończyłeś Szkołę Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu, czy uważasz, że od Was jako jej absolwentów bądź uczniów wymaga się więcej?
-Myślę że zawsze będzie wymagało się więcej. SMS jest czymś więcej niż tylko liceum sportowym. Tutaj też jednak wiele zależy od trenera.

Myślałeś żeby zamienić hokej na coś innego?
-Nie przeszło mi to nigdy przez myśl! Jeśli mam wakacje lub czas wolny, to lubię pograć w piłkę albo cos innego. Nie chciałem jednak nigdy zamienić hokeja na inną dyscyplinę.

Jeśli chodzi o wsparcie..
-Wspiera mnie rodzina i dziewczyna. Jest to pomocne bardzo pomocne i motywuje. Przyjaciele również nie zawodzą w tej kwestii.

W takim razie rodzina czy sport?
-Sport jest dla mnie ważny, ale ważniejsza jest rodzina. Wybieram więc rodzinę, bo kiedyś kariera się skończy, a rodzina będzie ze mną zawsze.

Lubisz wyjazdy takie jak zgrupowania kadry? Tęsknisz wtedy za rodziną?
-Jasne zawsze mi ich brakuje, tak samo dziewczyny. Tęskni się nawet na krótkich wyjazdach, ale codziennie jesteśmy w kontakcie

Pamiętasz pierwszy mecz i bramkę?
-Nie pamiętam ani pierwszego meczu, ani bramki. Byłem małym brzdącem i niewiele jestem w stanie sobie przypomnieć. Mogę jednak przypuszczać, że pierwszy gol to był rzut karny podczas gry w naborze (śmiech)

Czym jest dla Ciebie powołanie do reprezentacji?
-Każdy wyjazd na kadrę jest czymś wyjątkowym. Duma, że można grać z orzełkiem na piersi.

Jak wspominasz pierwsze powołanie?
-Jeśli dobrze pamiętam pierwsze powołanie było do reprezentację U-16. Wyjazd do Francji był równie niezapomniany jak i mecze, które rozegraliśmy. Bardzo dobrze wspominam ten czas, ze względu na to, że przywieźliśmy wygrane z faworytem spotkań.

Jak często trenujesz?
-Gdy mamy mniej meczów, to 2x dziennie lód i do tego siłownia. Gdy gramy częściej to jest różnie, ale trening na lodzie musi być codziennie.

Jak spędzasz wolny czas?
-Z tym wolnym czasem, to mogą być problemy, bo jest go niewiele (śmiech) Jeśli mam wolną chwilę to poświęcam ją dziewczynie i znajomym.

A z zawodnikami utrzymujesz kontakt, czy spotkacie się tylko w szatni?
-Jasne, że utrzymujemy. Z niektórymi lepszy, z innymi gorszy, ale kontakt jest zawsze.

Żarty w szatni też mają swoje miejsce?
-Pewnie! Ja niestety jestem młodym zawodnikiem w drużynie i czasami nie mogę sobie na nie pozwolić. Ale jak była kadra, czy byliśmy w szkole, to lubiłem robić żarty.

Dbasz o to co jesz?
-W szkole była dieta, którą ustalili nam masażyści. Teraz każdy pilnuje siebie.

Jak każdy zawodnik pewnie masz ulubiony klub i ligę
-Tak, mam. Jest nim Washington Capitals mający swoje miejsce w NHL. Uważam, że jest to dobra drużyna, a dodatkowo grają tam moim ulubieni zawodnicy.

Skoro jesteśmy za Oceanem, to chciałabyś wyjechać czy wiązać swoją przyszłość z Polską Hokej Ligą?
– Wiadomo, że gdyby trafiła się okazją to mało kto by się nad nią zastanawiał. Chciałbym spróbować swoich sił w innej lidze, byle tylko nie słabszej niż PHL (śmiech).

Zawodowe marzenie?
-Każdy zawodnik ma marzenie, żeby grać w NHL, ale to już raczej ciężkie do realizacji. Myślę więc, że marzeniem mogłoby być to, by pojechać na Mistrzostwa Świata elity.

Masz swoje talizmany?
Nie mam talizmanów, bardziej staram się mieć taki jakby rytuał przed meczem. A no i jest jeszcze numer na koszulce, który ma znaczenie ze względu na to, że grał z nim również mój tata.

O co chodzi z rytuałem?
-Staram się robić po prostu to sam, co w inny dzień meczowy. Od samego rana myślę o meczu, o tym, co źle i dobrze wykonałem w ostatnim spotkaniu, o tym, co mogę zrobić jeszcze lepiej. Wyłączam się wtedy od świata.

Co lubisz wspominać ze swojej kariery?
-Jest wiele takich momentów. W pamięci zostają te mniej i bardziej śmieszne. Staram się myśleć pozytywnie, więc te zabawne i zwycięskie zostają ze mną na dłużej. Lubię wspominać awans na MŚ do lat 18. Miło było zdobyć z chłopakami złoto (śmiech)

Co daje większą satysfakcję, gra dla klubu, czy dla reprezentacji?
I tu i tu jest to wyróżnienie, które daje satysfakcję. Gra dla Polski jest bardzo ważna, ale większą satysfakcję mam z gry dla klubu, w którym się wychowałem.

Doping kibiców pomaga?
-Jasne. Zawsze mówi się, że kibice to nasz 6 zawodnik na lodzie, więc jak najbardziej to pomaga i motywuje jak cała hala dopingują. Pamiętam, że na jednym turnieju w Dębicy była cała hala ludzi podczas meczu z Węgrami. Bardzo nam to pomogło. Wygraliśmy wtedy, więc byli tym szóstym zawodnikiem, który był poza lodem.

Czujesz się rozpoznawalny?
-Zdarzyło się czasem, że szedłem ulicą i ktoś mnie zaczepił, zapytał czy wygramy i jak tam w drużynie. Jestem młodym zawodnikiem i myślę, że nie jestem tak rozpoznawalny jak Marcin Kolusz czy Krzysiek Zapala.

Jesteś w składzie drużyny, która ma wielu kadrowiczów, czy oni Cię czegoś nauczyli?
Na każdym treningu staram się nauczyć od nich czegoś nowego i jest to później pomocne. Są też czasami podpowiedzi, które biorę do siebie.

Dla Ciebie hokej w trzech słowach to…
-Najlepsza dyscyplina sportowa

Gdy byłem mały chciałem zostać..
-Hokeista (śmiech)

Gdybym nie był hokeista był bym..
-… pokerzystą (śmiech)