post

Patryk Wysocki – drugi Polak za Wielkim Murem

O debiucie w lidze MHL, chińskim środowisku hokejowym oraz o rozwoju kariery 19-latka rozmawialiśmy z Patrykiem Wysockim.

Jacek Kopciński: Jak to się stało, że trafiłeś do ligi MHL?
Patryk Wysocki: – Trener Parfenov po odejściu z Polonii Bytom przejął zespół Kunlun Red Star Heilongjiang z ligi MHL i miesiąc przed Mistrzostwami Świata w Tychach kontaktowaliśmy się i zaproponował mi, abym przyjechał do Kunlun. Trener obserwował mnie w lidze i na MŚ. Rozmawiałem na ten temat z trenerami w Katowicach i z zarządem. Powiedzieli mi, że to jest fajna propozycja i że powinienem pojechać. W Kunlun podpisałem trójstronny kontrakt między MHL,VHL i KHL

JK: Jak ocenisz współpracę z Andrejem Parfenovem?
PW: – Z trenerem Parfenovem dobrze mi się współpracuje. Trener ufa mi i daje mi dużo czasu gry. Myślę, że w tym momencie jest mi to najbardziej potrzebne. Andrei Parfenov dobrze zna się na szkoleniu młodzieży. Kiedyś trenował młodych chłopaków w Krasnej Armi (MHL) i w kadrze Rosji U18, którzy teraz grają w NHL, KHL. Szkolił takie gwiazdy jak np Nikita Kucherov, Nail Yakupov, Nikita Gusev, Andrei Vasilevsky i dużo innych bardzo dobrych zawodników.

JK: Jak przyjęto cie w drużynie?
PW: – Chłopacy dobrze mnie przyjęli do nowej drużyny. Mamy tu paru zawodników z Rosji, kilku Kanadyjczyków, jest też Norweg, Czech… a pozostałą część drużyny stanowią Chińczycy. Najlepiej dogaduje się z chłopakami z Rosji ponieważ znam tylko polski i rosyjski (śmiech).

JK: Jak byś opisał chińskie środowisko hokejowe?
PW: – Dla Chińczyków to pierwszy czy drugi sezon w tak mocnej lidze. Widać, że trochę odstają fizycznie i technicznie od innych drużyn, ale po to jest ten projekt stworzony, żeby chłopacy uczyli się i ciężko trenowali.
W Chinach hokej nie jest popularny. Na mecze KHL może przyjść mniej osób niż w PHL.

JK: Rozegrałeś w swoim nowym klubie już kilka meczów. Jak je ocenisz?
PW: – Dotychczas zagrałem dwa mecze w Moskwie przeciwko Krasnej Armii i dwa mecze w Chinach (Harbinie) przeciwko SKA Varyagi. Niestety żadnego meczu nie wygraliśmy… Zawodnicy rywali są bardzo dobrze wyszkoleni.

JK: Do Chin wyjechałeś tuż po Mistrzostwach Świata U20 rozgrywanych w Tychach. Srebro na tym turnieju to dla ciebie bardziej sukces czy rozczarowanie?
PW: –
Bardziej rozczarowanie, bo wszystkie drużyny były w naszym zasięgu. Szkoda tego meczu z Włochami – nie zagraliśmy tego, co nam trener kazał – i ze Słowenia – nie wykorzystaliśmy paru sytuacji i to się potem na nas zemściło.

JK: W swojej karierze grałeś na Białorusi, w Polsce, na Mistrzostwach Świata U20, a teraz w rosyjskiej MHL. Jak ocenisz poziom tych rozgrywek?
PW: –
Mistrzostw Świata nie da się porównać do ekstaligi polskiej czy białoruskiej. To są inne mecze, inne emocje, a jeżeli porównać białoruską i polską ligę, to ciężko mi na to pytanie odpowiedzieć. Jak miałem 16 lat to zagrałem swoje pierwsze mecze w białoruskiej Ekstralidze a w Polsce zagrałem w wieku 17 lat. Młodemu zawodnikowi zawsze będzie ciężko grać w seniorach.

JK: Jakie są twoje plany związane z hokejem?
PW: –
 Plany na ten sezon to jak najlepiej zagrać swoje mecze w MHL i fajnie by było jakby trener z VHL zaprosił mnie do drużyny, a dalej zobaczymy jak się to wszystko potoczy. Może KHL… Fajnie by też było dostać powołanie do reprezentacji Polski seniorów.