post

Pewna wygrana bytomian

Spotkanie przy ulicy Pułaskiego drużyna gości rozpoczynała bez kontuzjowanego Filipa Komorskiego i Michała Kotlorza. Do gry nie został jeszcze dopuszczony Radosław Galant, który niedawno powrócił do treningów po długiej absencji. W składzie bytomian zabrakło Romana Malinika. Sam początek spotkania można określić jako zbiór potknięć i błędów obu drużyn. Dogodne sytuacje bramkowe po obu stronach zapewnili sobie Biezais, Pociecha czy Makrov, jednak w pierwszej odsłonie spotkania  najbliżej pokonania Landsmana był Bepierszcz, po którego uderzeniu krążek mocno zakręcił się w okolicach linii bramkowej. Ostatnie minuty pierwszej tercji to napór na bytomską bramkę, jednak ani Rzeszutko, Zatko ani Bagiński nie znaleźli sposobu na powracającego na lód Filipa Landsmana. Pierwsza odsłona spotkania to szybka wymiana akcji, z jednej strony na drugą, z delikatną przewagą na stronę GKS-u Tychy.

Druga tercja tak na prawdę odwróciła losy spotkania. Już od pierwszych minut niebiesko-czerwoni pokazali, że nie zamierzają tak łatwo oddać trzech punktów wicemistrzowi Polski. Żigardy całą tercję miał ręcę pełne roboty. Na ławkę kar po obustronnym wykluczeniu udali się Biezais i Bryk, a niespełna 3 minuty po powrocie obu zawodników na lód tyskiego golkipera pokonał, po raz pierwszy, Tomasz Kozłowski. Tyszanie po tej bramce obudzili się i zaczęli napór na bytomską bramkę. Jednak to po raz kolejny Kozłowski, który wykorzystuje tłok i zamieszanie pod bramką gości, wykorzystał sytuację i podwyższył prowadzenie podopiecznych Tomasza Demkowicza na 2:0. Wynik do końca drugiej tercji już nie uległ zmianie.

Trzecia odsłona była ostatnim kołem ratunkowym dla tyszan, jednak nie weszli w nią tak, jak powinni. Zaliczyli oni na przełomie całej tercji aż 6 minut karnych, które w ich sytuacji nie pomagały. Już po 4 minutach karę złapał Bartosz Ciura. Mimo przewagi bytomianom nie udało się znaleźć sposobu na golkipera przyjezdnych. Kolejną karę, dwie minuty po powrocie do gry Ciury, zapisał na swoje konto Jan Semorad, za zahaczanie. Zawodnicy ze „Stodoły” nie wykorzystali jednak tej przewagi. Następne 2 minuty kary dla tyskiego zespołu, to tak na prawdę kara techniczna, za nadmierną ilość graczy na lodzie. Tym razem przewagę skutecznie wykorzystuje Mateusz Danieluk, a Polonia podwyższa wynik spotkania do 3:0. Swojego rodzaju „wisienką na torcie” była bramka Jakuba Wanackiego, zdobyta również w momencie gry 5 na 4. Gwiazdami dzisiejszego spotkania bez wątpliwości można określić tercet: Kozłowski – Biezais – Frączek. Tempish Polonia Bytom tym meczem zapewniła sobie 4 miejsce w ligowej tabeli i przewagę większej ilości spotkań na własnym lodzie w fazie Play Off, a Tyszanie będą musieli do ostatnich chwil walczyć z Comarch Cracovią o pierwsze miejsce.

Tempish Polonia Bytom – GKS Tychy 4:0 (0:0, 2:0, 2:0)

1:0 Tomasz Kozłowski – Elvijs Biezais – Marcin Frączek (31:16)

2:0 Tomasz Kozłowski – Elvijs Biezais – Marcin Frączek (37:56)

3:0 Mateusz Danieluk – Marcin Słodczyk – Błażej Salamon (50:05)

4:0 Jakub Wanacki (52:33)

Sędziowie: Maciej Pachucki – Patryk Kasprzyk, Mariusz Smura

Minuty karne: 8-8

Gospodarze: Filip Landsman – Matej Cunik, David Turon; Richard Bordowski, Łukasz Krzemień, Martin Vozdecky – Edgars Dikis, Tomasz Pastryk; Tomasz Kozłowski, Marcin Frączek, Elvijs Biezais – Edmunds Augstkalns, Jakub Wanacki; Błażej Salamon, Marcin Słodczyk, Mateusz Danieluk – Sebastian Owczarek, Michał Działo; Sebastian Kłaczyński, Kamil Filip, Karol Wąsiński

Trener: Tomasz Demkowicz

Goście: Stefan Żigardy – Petr Kubos, Miroslav Zatko; Andrej Makrov, Jaroslav Kristek, Marcin Kolusz – Mateusz Bryk, Kamil Górny; Jakub Witecki, Jan Semorad, Mateusz Bepierszcz – Michael Kolarz, Bartosz Ciura; Bartłomiej Jeziorek, Patryk Kogut, Josef Vitek – Bartłomiej Pociecha, Remigiusz Gazda; Michał Woźnica, Jarosław Rzeszutko, Adam Bagiński

Trener: Jiri Sejba