post

Podsumowanie dnia w lidze NHL (07.05)

St. Louis Blues awansowali do finału Konferencji Zachodniej, a zatem są już tylko krok od powtórzenia największego sukcesu klubu, którym jest trzykrotny udział w ligowym finale. Kibice czekają na to już prawie pół wieku.

To już trzeci w tych play-offach mecz numer 7 o losach, którego musiała rozstrzygać dogrywka. Takiej sytuacji nie było jeszcze nigdy w historii NHL.

Robert Thomas nie trafił do siatki ani razu, ale zarówno przy pierwszej bramce, jak i przy drugiej zdobytej przez „Nutki” zaliczył asysty. Jest drugim w dziejach ligi nastolatkiem, który punktował przy golu strzelonym w dogrywce, a decydującym o awansie do kolejnej rundy. Poprzedni przypadek miał miejsce 76 lat temu. Thomas liczy sobie dokładnie 19 lat i 309 dni. To jego pierwszy sezon w NHL. Ubiegłoroczny mistrz świata juniorów został trzecim pierwszoroczniakiem w dziejach NHL, który zdobył w 7.meczu serii więcej niż jedno „oczko”. Najmłodszym w całej historii, który tego dokonał jest Robby Fabbri z St.Louis Blues, będący wczoraj poza składem „Nutek”.

Ben Bishop wpuścił w 14.minucie krążek po uderzeniu Vince’a Dunna, po czym obronił kolejnych 48 strzałów. W całym meczu popisał się 52 udanymi interwencjami. Jego skuteczność wyniosła aż 96,3%. Został wybrany trzecią gwiazdą meczu, ale nie uchronił swojej drużyny przed najgorszym. W drugiej dogrywce Pat Maroon zgasił „Gwiazdy” i pozbawił ich marzeń o pierwszym Pucharze Stanleya od 1999 roku.

31-letni Maroon został siódmym w dziejach Blues zawodnikiem, który przesądził swoim trafieniem w dogrywce o awansie zespołu. Co ciekawe, amerykański lewoskrzydłowy to miejscowy chłopak, urodzony właśnie w St.Louis. Najlepszy gracz wczorajszego meczu do drużyny z rodzinnego miasta trafił przed rozpoczęciem tego sezonu. Dla Maroona wczorajszy gol był drugim zwycięskim trafieniem w tych play-offach. W sezonie zasadniczym jego bramki trzykrotnie rozstrzygały o losach meczu.

Wracając do wątku bramkarskiego to marzenia Bishopa o pierwszym Pucharze Stanleya zakończyły się w mieście, w którym dorastał. W 2005 roku to „Bluesmani” wybrali go w drafcie. Na jego koncie w barwach „Nutek” jest 13 meczów rozegranych w ciągu dwóch sezonów. Tylko dwóch golkiperów w dziejach Dallas Stars wykazało się większą liczbą obron niż Bishop we wczorajszym spotkaniu. Najwięcej zaliczył ich Marty Turco (61) w 2008 roku. Rekordem klubu bez podziału na fazy sezonu jest wynik Lorne’a „Gumpa” Worsleya z 1971. W jednym z meczów fazy zasadniczej obronił 63 strzały. Bishop ustanowił za to inny rekord. Jeszcze nigdy żaden z bramkarzy tego klubu nie obronił w jednej tercji 7.meczu play-off tyle udereń co on. W środkowej części spotkania zatrzymał 18 krążków, a do rekordu Eda Belfoura dotyczącego obron generalnie w jednej tercji pojedynku fazy postsezonowej zabrakło mu zaledwie dwóch interwencji.

Drugą gwiazdą wczorajszego meczu wybrano vis-á-vis Bishopa, czyli Jordana Binningtona. 25-latek nie miał aż tak wiele pracy, jak jego rywal, ale popisał się 29 udanymi interwencjami i obronił 96,7% strzałów. Został drugim pierwszoroczniakiem w dziejach klubu, który wyszedł zwycięsko z meczu numer 7. Dla Binningtona był to pierwszy w karierze mecz, który kończył serię wynikiem 4-3. Oprócz niego tylko dwóch innych golkiperów z St.Louis zaliczyło zwycięsko swoje debiutanckie boje w meczach numer 7.

Ekipa z St.Louis już dziś pozna swojego rywala w walce o mistrzostwo Konferencji Zachodniej. Siódmy mecz serii półfinałowej stoczą zespoły Colorado Avalanche i San Jose Sharks.

St. Louis Blues – Dallas Stars 2:1 (1:1, 0:0, 0:0, 0:0, 1:0)
1:0 – Vince Dunn – Alex Pietrangelo, Robert Thomas (13:30)
1:1 – Mats Zuccarello (15:55)
2:1 – Pat Maroon – Robert Thomas, Tyler Bozak (85:50)

Stan rywalizacji: 4-3
Strzały: 54-30
Kary: 0-4
Widzowie: 18531