post

Ponad pół wieku czekania i… koniec! St. Louis Blues z Pucharem Stanleya!

St. Louis ponad pół wieku czekało na to, aby stać się stolicą światowego hokeja. Blues tej nocy wygrali ostatni decydujący mecz finału ligowego z Boston Bruins i po raz pierwszy wznieśli legendarny Puchar Stanleya.

Blues zostali pierwszą drużyną od sezonu 1967/68, która zdobyła główne trofeum jednej z czterech najważniejszych lig zawodowych w Ameryce Północnej (NBA, NHL, MLB, NFL) po tym, jak po rozegraniu co najmniej jednej czwartej fazy zasadniczej zajmowała ostatnie miejsce w tabeli. To 12. przypadek, że rozgrywki wygrywa drużyna, która zajęła na koniec fazy regularnej dwunaste lub niższe miejsce. Ekipa z St. Louis zakończyła najdłuższy w lidze okres oczekiwania na główne trofeum. Trwało to dokładnie 51 sezonów. Tym samym w niepamięć odchodzi rekord Los Angeles Kings, którym zajęło to 44 lata. Puchar zdobyli w 2012 roku. Blues pokonali również „Królów” w klasyfikacji liczby meczów fazy zasadniczej, które musieli rozegrać, żeby wreszcie zdobyć trofeum. Obecnie rekord wynosi 4046, a w wraz z play-offami 4437. Kolejne „szczyty” ekipy z St.Louis to ilość spotkań postsezonowych (391), a także liczba rozegranych serii (72) i lat, w których brali udział dalej w grze po zakończeniu fazy zasadniczej (42).

Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło, bowiem „Nutki” zdobyły puchar w mieście, w którym po raz ostatni występowały w finale, a było to w 1970 roku. Wtedy Bruins wygrali serię 4-0 i zakończyli trzykrotny z rzędu udział drużyny z St.Louis w decydujących starciach o główne trofeum ligowe. Blues przegrali wszystkie 12 spotkań w tych finałowych seriach. W tegorocznym składzie „Nutek” nie było żadnego zawodnika, który miałby już na koncie Puchar Stanleya. To czwarty taki przypadek w „erze nowożytnej” (od sezonu 1943/44), a pierwszy od 30 lat.

Ryan O’Reilly, który otworzył w dzisiejszym meczu wynik, a później jeszcze zaliczył asystę przy golu ustalającym rezultat końcowy został triumfatorem Trofeum Conna Smythe’a, czyli nagrody dla MVP fazy play-off. 28-latek okazał się najskuteczniejszym zawodnikiem finału. Strzelił 5 goli, a łącznie na jego koncie uzbierało się 9 punktów. W całych rozgrywkach postsezonowych również nie było mu równych. Wygrał klasyfikację z 23 „oczkami”. Rozegrał 26 meczów, strzelając 8 goli i zaliczając 15 asyst.

O’Reilly dołączył do drużyny z początkiem lipca ubiegłego roku. Został pierwszym hokeistą z pola, który w historii ligi zdobył Trofeum Conna Smythe’a w debiutanckim sezonie w nowej drużynie. Kanadyjczyk pobił klubowy rekord skuteczności w jednej edycji play-offów, a w asystach zajmuje 2.miejsce w dziejach klubu z St.Louis. Były zawodnik Buffalo Sabres został również klubowym liderem wszech czasów jeżeli chodzi o ilość goli i punktów w meczach finałowych. Od 2010 roku nie było w decydującej rozgrywce ligowej skuteczniejszego hokeisty od niego. O’Reilly zakończył rozgrywki z serią 4 meczów, w których zdobywał gole, co ostatni raz zdarzyło się w 1985 roku Wayne’owi Gretzky’emu oraz z serią 6.spotkań ze zdobyczą punktową. Ostatni taki przypadek miał miejsce w 1994, a jego autorem był Mark Messier.

O’Reilly okazał się specjalistą od goli otwierających. Aż trzykrotnie w serii finałowej strzelał na 1:0, a w ostatnich 4 meczach Blues to on zdobywał pierwszą bramkę dla swojego zespołu. Lider Blues ma szansę zostać pierwszym zawodnikiem w dziejach ligi, który w jednym sezonie zgarnie Trofeum Conna Smythe’a, Trofeum Franka J.Selke i Trofeum imienia Lady Byng. Czy tak się stanie, okaże się 19 czerwca na gali w Las Vegas.

Jordan Binnington obronił w decydującym meczu 32 strzały, dając się pokonać tylko Mattowi Grzelcykowi i to przy stanie 4:0. Kanadyjczyk został pierwszym ligowym debiutantem, który w drodze po Puchar Stanleya zaliczył wszystkie 16 zwycięstw w barwach swojej drużyny. 25-latek wystąpił w każdym z 26 spotkań. Średnio wpuszczał nieco poniżej 2,5 bramki na mecz. Obronił 91,4% strzałów, a jedno spotkanie udało mu się zakończyć bez straty gola. Dziesięć z jego wygranych miało miejsce na wyjeździe, co stanowi wyrównanie ligowego rekordu sezonu.

Symboliczne znaczenie miała asysta Jaya Bouwmeestera przy golu na 1:0. Ten ligowy weteran wreszcie zdobył puchar po 16 latach gry. Zdążył rozegrać już 1184 meczów fazy regularnej i 75 pojedynków w play-offach. 35-letni obrońca jest 7.najdłużej czekającym w dziejach ligi hokeistą na swój debiutancki Puchar Stanleya.

Triumf Bruins to duża zasługa trenera Craiga Berube, który objął zespół w takcie trwania rozgrywek, gdy ten był na samym dnie ligowej tabeli. To właśnie ten szkoleniowiec zdecydował się postawić w bramce na Binningtona, który zapewnił drużynie w rozgrywkach zasadniczych 24 wygrane. Berube jest 7.trenerem w dziejach ligi, który doprowadził drużynę do zdobycia Pucharu Stanleya obejmując ją w trakcie trwania rozgrywek.

Hokeistą, który dostąpił zaszczytu zdobycia gola zwycięskiego w tegorocznym finale jest Alex Pietrangelo. Oprócz gola zanotował również asystę przy trafieniu O’Reilly’ego. Łącznie ten defensor zdobył w play-offach 19 punktów, najwięcej spośród wszystkich graczy na swojej pozycji. Ustanowił ponadto klubowy rekord wszech czasów wśród obrońców. Kolejne wydarzenie bez precedensu w historii ekipy z St. Louis to jego 16 asyst. W tym elemencie nie był nigdy lepszy żaden inny zawodnik bez podziału na pozycje.

Tym, który zamknął w tym sezonie popisy strzeleckie mistrzowskiej drużyny był Zach Sanford. To chłopak rodem z Massachusetts, czyli ze stanu, w którym siedzibę mają Bruins. Były zawodnik Boston College strzelił w nocy swojego debiutanckiego gola w play-offach. W rozgrywkach postsezonowych do tego czasu miał na koncie tylko 3 asysty. Do składu drużyny powrócił na 3.mecz finałowy, po tym jak nie było dla niego miejsca w drużynie od 20 kwietnia. Sanford to 20.zawodnik klubu z St.Louis, który zaliczył trafienie w tych rozgrywkach postsezonowych.

Boston Bruins – St.Louis Blues 1:4 (0:2, 0:0, 1:2)
0:1 – Ryan O’Reilly – Jay Bouwmeester, Alex Pietrangelo (16:47)
0:2 – Alex Pietrangelo – Jaden Schwartz (19:52)
0:3 – Brayden Schenn – Władimir Tarasienko, Jaden Schwartz (51:25)
0:4 – Zach Sanford – David Perron, Ryan O’Reilly (55:22)
1:4 – Matt Grzelcyk – David Krejčí (57:50)

Stan rywalizacji: 3-4
Strzały: 33-20
Kary: 0-2
Widzowie: 17565