post

Gwiazdy 19 kolejki PHL

Dziennikarze portalu Planet of Hockey wybrali sześciu najlepszych zawodników 19. kolejki Polskiej Hokej Ligi. W naszym zestawieniu znaleźli się hokeiści Tauron KH GKS-u Katowice, GKS-u Tychy oraz JKH GKS-u Jastrzębie.
Continue reading

post

Gwiazdy 18. kolejki PHL

Dziennikarze portalu Planet of Hockey wybrali sześciu najlepszych zawodników 18. kolejki Polskiej Hokej Ligi. W naszym zestawieniu znaleźli się hokeiści GKS-u Tychy, Comarch Cracovii, Anteo Naprzodu Janów Katowice oraz TMH Polonii Bytom. Continue reading

post

Jakub Witecki po meczu z Podhalem Nowy Targ

– Styl gry nie zachwycał, ale najważniejsze są trzy punkty i to, że pozostajemy na czele tabeli Polskiej Hokej Ligi – mówił po meczu z TatrySki Podhalem Nowy Targ Jakub Witecki – Przy takiej grze czasami musimy nadrabiać charakterem – dodał. Continue reading

post

Tyszanie w drodze na Puchar Kontynentalny!

Dwudziestu czterech zawodników do składu GKS-u Tychy na drugą rundę Pucharu Kontynentalnego desygnował trener „trójkolorowych” Andrei Gusov. Tyszanie, choć nie w optymalnym składzie, do Rygi jadą z prostym celem jakim będzie wywalczenie awansu do półfinału PK. Chętnych do zajęcia pierwszego miejsca w stolicy Łotwy jest jednak czterech… Continue reading

post

Bez kontuzjowanych

We wtorkowym sparingowym spotkaniu z TMH Tempish Polonią Bytom w zespole wicemistrza Polski z zeszłego sezonu nie wystąpił Michael Cichy, Kamil Kalinowski oraz Jakub Witecki. Nieobecność tych zawodników spowodowana była problemami zdrowotnymi z jakimi borykali się ci hokeiści.

O sporym pechu może mówić amerykański napastnik, który już na jednym z pierwszych treningów po przylocie do Polski skręcił kostkę. Na szczęście Cichy do końca tygodnia powróci na lód.

Drugi z zawodników, Kamil Kalinowski narzekał natomiast na problemy z plecami, jednak już dzisiaj wznowił treningi z drużyną.

Najgorzej sprawy mają się z Jakubem Witeckim, który boryka się z niemal identyczną kontuzją jak kapitan piłkarskiego zespołu, Łukasz Grzeszczyk – przepukliną pachwiny. Napastnika GKS Tychy również czeka zabieg polegający na wprowadzeniu tytanowych siatek, które mają wzmocnić strukturę więzadła oraz mięśnie. Operacja odbędzie się do dwóch tygodni w ośrodku Galen w Bieruniu, a okres rekonwalescencji i powrotu do pełni sił będzie trwał od sześciu do ośmiu tygodni.

post

Jakub Witecki: Spodziewaliśmy się ciężkich meczów z „GieKSą”

O derbowej rywalizacji z Tauron KH GKS-em Katowice, presji towarzyszącej walce o mistrzostwo oraz celach na kolejne spotkania GKS-u Tychy rozmawialiśmy z napastnikiem „trójkolorowych” Jakubem Witeckim.

Jacek Kopciński: Chyba nie spodziewaliście się, że mecze z „GieKSą” będą aż tak ciężkie?
Jakub Witecki: – Właśnie można powiedzieć, że się spodziewaliśmy. Wiedzieliśmy, że te mecze nie będą łatwe. Katowiczanie wcale nie mają złego składu; mają kilku dobrych obcokrajowców, dobrego bramkarz i Polaków. Może nie mają aż tak szerokiego składu jak my, ale na pewno „GieKSa” to trudny, poukładany taktycznie, rywal.

JK: Było to widać chyba szczególnie w drugiej i trzeciej tercji w której nie potrafiliście wykorzystać długi okresów gry w przewadze…
JW: – Dokładnie. Podobnie było w pierwszym meczu w którym również mieliśmy problemy z wykorzystaniem przewag. W drugim meczu było to szczególnie widoczne, bo przewag było sporo. Ciężko stwierdzić, gdzie tkwi problem, ale cała nasza gra nie wygląda tak jak powinna; ukoronowaniem tej słabszej gry jest właśnie nieudolność w przewagach.

JK: Masz wrażenie, że czasami próbujecie aż za ładnie rozgrywać akcje przez co tracicie na skuteczności?
JW: – To pewnie jeden z powodów tak niskiej skuteczności. Czasami udawało nam się bardzo ładnie konstruować akcje, ale czegoś brakowało i ciągle brakuje, a gra nie idzie nam tak jakbyśmy tego sobie życzyli. Musimy się przestawić na prostszy hokej, ale do tego też potrzeba czasu. Cieszymy się, że wygraliśmy dwa mecze u siebie. Plan minimum spełniony, może nie w pięknym stylu, ale jednak.

JK: Derby też rządzą się swoimi prawami…
JW: Oczywiście, to zawsze dodatkowy „smaczek”. Nie możemy powiedzieć, żeby to na nas w jakimś dużym stopniu wpływało; żebyśmy się bardziej bądź mniej mobilizowali na te mecze, ale relacje między klubami do najlepszych nie należą, więc tego typu derby dodają pikanterii całej rywalizacji.

JK: Rywalizacji przenosi się do Katowic na zdecydowanie cięższy teren. Jak w tak krótkim czasie poprawić coś w swojej grze?
JW: – Myślę, że nie musimy się specjalnie motywować na te mecze, bo cały sezon pracujemy na to, aby być w tym miejscu w którym jesteśmy. Wierzymy w swoje umiejętności. Na pewno teren będzie cięższy, ale cały sezon przygotowywaliśmy się do tych meczów i na pewno jesteśmy gotowi. Będziemy walczyć, a naszym celem są oczywiście dwa zwycięstwa; czy to się uda osiągnąć pokaże czas.

JK: Wygrywając sezon zasadniczy zapewniliście sobie teoretycznie łatwiejszą drogę do finału. Myślicie już o tym co będzie dalej?
JW: – Póki co skupiamy się tylko na ćwierćfinale, choć wiadomo, że w sezonie zasadniczym, gdy do ostatniej kolejki ważyły się losy tego kto zajmie pierwsze miejsce na koniec tej fazy sezonu, mobilizowaliśmy się dodatkowo faktem, że każdą rywalizację w fazie play-off będziemy zaczynać u siebie. Również decydujące, siódme mecze jeśli będzie konieczność ich rozgrywania będą rozgrywane na tyskim lodowisku. Ale teraz oczywiście skupiamy się tylko na weekendowych meczach w Katowicach.

JK: Odczuwacie już jakąś presję, ze skoro wygraliście sezon zasadniczy to musicie zdobyć mistrzostwo?
JW: – Presję odczuwamy cały czas, ale nie dlatego, że wygraliśmy sezon zasadniczy, ale przed każdym sezon mamy jasno określone cele, co roku te same – mistrzostwo – więc tak de facto przez 365 dni w roku myślimy o tym, że naszym celem jest złoto. Każdy w Tychach ma już chyba dość srebra i myślę, że presja jest, ale jest cały czas, nie pojawiła się w momencie wygrania przez nas sezonu zasadniczego.

JK: Z pewnością kontuzje jakie w ostatnim czasie przydarzyły się kilku zawodnikom GKS-u są bardzo uciążliwe i wybijają was z rytmu treningowego…
JW: – Na pewno wybija. Trener ma jakiś zarys piątek którymi chciałby grać, wie jak mają one wyglądać, a jeśli cały czas ktoś wypada ze składu to ciężko jest poskładać kolejne formacje tak, żeby one się ze sobą zgrały. To z pewnością przyprawia o ból głowy, ale to zadanie trenerów, aby dobrze poukładać nasze formacje. Jest to jakieś obciążenie, ale bywały sezony w których mieliśmy jeszcze gorszą plagę kontuzji na play-offy, więc nie ma co narzekać

post

Gwiazdy 1. serii gier – play-off

Pierwsze mecze w fazie play-off Polskiej Hokej Ligi za nami. Pora zatem wybrać najlepszych zawodników tej serii spotkań. W naszym zestawieniu znaleźli się zawodnicy GKS-u Tychy, Comarch Cracovii, TatrySki Podhala Nowy Targ i TMH Tempish Polonii Bytom.

Gwiazdy 1. serii gier – play-off wg. Planet of Hockey:

Maris Jucers (TatrySki Podhale Nowy Targ)

Miroslav Zatko (GKS Tychy)

Lukas Zib (Comarch Cracovia

Jakub Witecki (GKS Tychy)

Damian Kapica (Comarch Cracovia)

Elvijs Biezais (TMH Tempish Polonia Bytom)

Gwiazdy play-off - 1 seria gier

post

Jakub Witecki: – Nie pamiętam takiego finału!

O napompowanym baloniku, golach w osłabieniu i szansie na sukces rozmawialiśmy z napastnikiem GKS-u Tychy, którego trafienie, na 11 minut przed końcem spotkania, dało nadzieję „trójkolorowym” na doprowadzenie do dogrywki. Ostatecznie jednak górą byli goście, którzy pokonali tyszan 3:2.

Jacek Kopciński: – Po meczu w Krakowie wszyscy twierdzili, że mistrzostwo Polski już w Tychach zostanie… To was zdeprymowało? Przewaga była chyba po stronie Cracovii? 

Jakub Witecki: – Atut był po stronie Cracovii, ale nie można mówić o żadnym grobowym nastroju – spotkały się dwie wyrównane drużyny. Można się cieszyć, bo dla kibiców taki finał to dodatkowe emocje. W swojej karierze nie pamiętam takiego finału, żeby drużyny zagrały siedem meczów. Myślę, że hokej jaki prezentujemy nie jest na najgorszym poziomie – to nasza praca, dawanie radości kibicom. Myślę, że złoto na wyjeździe w Krakowie będzie smakowało podwójnie.

JK: – O ile można mieć pretensje do niewykorzystywania przewag to po straceniu bramki w przewadze trzeba zrobić solidny rachunek sumienia…

JW: – Takie sytuacje się oczywiście zdarzają. Sami chyba jesteśmy specjalistami od strzelania bramek w osłabieniu. Jeden mały błąd, niezrozumienie i padła bramka, ale to hokej – takie rzeczy się zdarzają.

Cracovia nie składa broni! – przeczytaj więcej o tym meczu

JK: – Był to chyba najsłabszy mecz GKS-u w finale, nie uważasz?

JW: – Myślę, że w finale tak; był to jeden ze słabszych spotkań w naszym wykonaniu. Nie wiem co się z nami stało – czy zabrakło nam sił czy może zjadła nas trema. Ciężko też zagrać siedem meczów na tym samym poziomie. Cracovia też miała słabszy mecz. Teraz czekamy na sobotę, wówczas wszystko się wyjaśni.

JK: – Po przełamaniu w Krakowie wszyscy skazywali was na sukces w Tychach. Teraz w takiej sytuacji jest Cracovia?

JW: – W takiej samej sytuacji jest Cracovia. Pewnie w Krakowie wszyscy będą się szykować na słynny „Powrót Mistrzów”, ale wszystko zweryfikuje mecz. Z jednej strony to mogło nas zdeprymować, że wszyscy powtarzali, że mistrzostwo zostanie w Tychach, że powtórzymy sukces z poprzedniego roku. Teraz to może się odwrócić przeciwko Pasom – oni też mogą za szybko uwierzyć w swój sukces

JK: – Teraz jedziecie do Krakowa na siódmy – decydujący mecz. Któraś z drużyn wypracowała sobie jakąś przewagę? Czy szanse ciągle są 50/50?

JW: – Myślę, że w dalszym ciągu szanse Cracovii i GKS-u to 50/50. Mogło się wydawać, że po wygranej w Krakowie to my mamy przewagę i atut własnego lodowiska, a wcale tak nie było. Nie ma co prorokować, po prostu musimy poczekać do soboty; obie drużyny mają takie same szanse.

 

post

Cracovia nie składa broni!

Krakowianie z ogromną wolą walki, a tyszanie sparaliżowani presją – tak do spotkania przystąpiły obie drużyny. Od momentu rzucenia pierwszego krążka na lód to goście z Małopolski jeździli szybciej i podawali dokładniej, dzięki czemu w Wielką Sobotę czekają nas wielkie emocje. W Krakowie dojdzie bowiem do decydującego meczu o złoto.

Od początku spotkania to goście narzucili swoje tempo i styl gry tyszanom. Już w 6. minucie „Pasy” wyszły na prowadzenie po strzale Artioma Bożko. GKS co prawda próbował odrobić straty, jednak hokeiści tego klubu nie mogli przebić się przez defensywę krakowian. Na domiar złego grając w liczebnej przewadze gospodarze stracili drugiego gola – tym razem drogę do bramki Żigardiego znalazł Damian Kapica.

Tuż przed syreną kończącą pierwszą część gry tyszanie złapali kontakt po golu Bartosza Ciury. Było to jednak za mało, aby myśleć o doprowadzeniu do remisu. W drugiej tercji krakowianie jeszcze mocniej zaatakowali dzięki czemu ponownie wyszli na dwubramkowe prowadzenie.

W końcówce sygnał do ataku tyszanom dał Jakub Witecki, którego gol w 48. minucie dał „trójkolorowym” nadzieję na doprowadzenie do dogrywki. Hokeiści GKS-u nie wykorzystali jednak okazji, a nałożone na gospodarzy kary przekreśliły ich szanse na końcowy sukces.

Decydujący mecz już w sobotę o 14:30 na lodowisku przy ul. Siedleckiego w Krakowie.

Zobacz galerię zdjęć z tego spotkania!


Powiedzieli po meczu…

Krzysztof Majkowski, trener GKS-u Tychy: – Dobrze wiedzieliśmy, że dla Cracovii jest to mecz ostatniej szansy i krakowianie będą walczyć do upadłego. Niestety nie zrobiliśmy tego co trzeba było – nie wygraliśmy tego spotkania. Mecz się źle dla nas rozpoczął – straciliśmy bramkę; później błąd-wielbłąd i bramka na 2:0. Próbowaliśmy jeszcze odwrócić losy tego spotkania, ale nie daliśmy rady.

 

Rudolf Rohaczek, trener Comarch Cracovii: – Wiedzieliśmy, że jeśli przegramy to zakończymy sezon, więc zawodnicy byli zmobilizowani. Muszę podziękować całemu zespołowi za to, że od początku realizował nasze założenia i dzięki temu wygraliśmy. Wracamy do Krakowa na siódmy mecz o mistrzostwo, uważam, że będzie to bardzo ciekawe spotkanie.

 

Jakub Witecki, napastnik GKS-u Tychy: – Atut był po stronie Cracovii, ale nie można mówić o żadnym grobowym nastroju – spotkały się dwie wyrównane drużyny. Można się cieszyć, bo dla kibiców taki finał to dodatkowe emocje. W swojej karierze nie pamiętam takiego finału, żeby drużyny zagrały siedem meczów. Myślę, że hokej jaki prezentujemy nie jest na najgorszym poziomie – to nasza praca, dawanie radości kibicom. Myślę, że złoto na wyjeździe w Krakowie będzie smakowało podwójnie.

Jakub Witecki: – Nie pamiętam takiego finału! – przeczytaj pełny wywiad z napastnikiem GKS-u Tychy

Damian Kapica, napastnik Comarch Cracovii: – To jest hokej – tutaj musisz walczyć do końca. Musimy się cieszyć z wygranej i z tego, że udało nam się doprowadzić do tego siódmego meczu. Wiele osób skazywało nas na porażkę, ale pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną. Nie czuję się bohaterem; cała drużyna dała z siebie wszystko i zostawił serce na lodzie. Cieszę się, że dołożyłem cegiełkę do tej wygranej, ale liczył się tylko końcowy wynik.

Damian Kapica: – Nie czuję się bohaterem – przeczytaj cały wywiad z napastnikiem Comarch Cracovii


GKS Tychy – Comarch Cracovia 2:3 (1:2, 0:1, 1:1)

0:1 Artiom Bożko – Filip Drzewiecki (05:38)

0:2 Damian Kapica (17:40, 4/5)

1:2 Bartosz Ciura – Michael Kolarz (19:23)

1:3 Petr Sinagl (37:14)

2:3 Jakub Witecki (48:27)

Stan rywalizacji (do czterech wygranych): 3-3

 

Sędziowali: Przemysław Kępa i Włodzimierz Marczuk – Marcin Młynarski i Tomasz Przyborowski

Widzów: 3000

Strzały: 24:31

Kary: GKS Tychy: 18 minut, Comarch Cracovia – 12 minut

 

GKS Tychy: Żigardy – Kolarz, Ciura; Bagiński, Rzeszutko, Woźnica – Kolusz, Pociecha; Vitek, Komorski, Vozdecky (2) – Bryk (2), Kotlorz; Kogut, Galant, Bepierszcz (12) – Gazda, Hertl; Łopuski, Witecki (2), Jeziorski.
Trener: Jirzi Szejba

Comarch Cracovia: Radziszewski – Noworyta, Novajovsky; Sinagl, Svitana, Urbanowicz (2) – Kruczek, Maciejewski; Kapica, Słaboń, Dziubiński (2) – Dutka, Wajda; Drzewiecki (2), Kutsewicz, Bożko – Turon, Dąbkowski; Kisielewski (2), Wróbel (4), Domogała.
Trener: Rudolf Rohaczek