post

Zapała i Borzęcki przed turniejem EIHC

– Na zgrupowanie drużyny narodowej nie przyjeżdża się z inną perspektywą jak tylko z chęcią pomocy reprezentacji – stwierdził w rozmowie z serwisem PZHL.tv Adam Borzęcki. – W Budapeszcie na pewno możemy spodziewać się dużej agresji, czego we wrześniu mogło brakować – dodał Krzysztof Zapała. Continue reading

post

Krzysztof Zapała: Najważniejsze wciąż przed nami!

Rozmowa z Krzysztofem Zapałą, nowotarżaninem, jednym z bohaterów reprezentacji Polski, która w Budapeszcie wygrała turniej prekwalifikacjyny do Igrzysk Olimpijskich w Korei Południowej w 2018 roku.

Tak już na chłodno, jak podsumujesz wygrany turniej na Węgrzech?

– Na pewno fajna sprawa. Cieszy, że zrealizowaliśmy kolejny postawiony przed nami cel. Wszyscy bardzo ciężko na to zapracowaliśmy. Może nie nazwałbym tego sukcesem, bo to zwycięstwo nie oznacza jeszcze awansu na Igrzyska, ale to na pewno kolejny krok w przód. Udało się nam podtrzymać progres jaki notujemy od dłuższego czasu. Mam nadzieję, że będziemy kontynuować ten kierunek.

Od wyjazdu na Igrzyska dzieli was jeden turniej. We wrześniu w Mińsku zmierzycie się z Białorusią, Słowenią i Danią. Tyko zwycięzca awans. Jak ocenisz wasze szansę?

– W teorii to są rywale poza naszym zasięgiem, ale na pewno pojedziemy powalczyć. Skoro zaszliśmy już tak daleko, to tanio skóry nie sprzedamy. Skoro powiedzieliśmy A to czas powiedzieć B. Każdy mecz zaczyna się od 0:0 i każdy przed jego rozpoczęciem ma równe szansę. Czas pokaże czy podołamy temu wyzwaniu. Na razie skupiamy się na innych celach.

Gra na Igrzyskach byłaby dla Ciebie pewnie doskonałym ukoronowaniem kariery, przynajmniej tej reprezentacyjnej…

– Na pewno. Będę miał 36 lat. To, że tak powiem ostatni dzwonek (śmiech). Oczywiście pytanie w jakiej będę formie i dyspozycji, bo w reprezentacji nie gra się za zasługi. Zwłaszcza, że konkurencja w kadrze jest coraz większa. Coraz więcej młodych zawodników „puka” do pierwszej reprezentacji. To dobrze rokuje na przyszłość.

Ten rzut karny w meczu z Węgrami, który dał wam zwycięstwo i awans do kolejne rundy kwalifikacji olimpijskich, w hierarchii Twoich dotychczasowych goli jest wysoko?

– Pewnie gdybym prowadził taką klasyfikacji, byłby w czołówce, ale szczerze nie rozpatruję tego w takich kategoriach. Po prostu zrobiłem to co ode mnie się wymaga.

Byłeś wyznaczony przed meczem do strzelania karnych?

– Trener nie ma zwyczaju mówić przed meczem, kto ewentualnie będzie strzelał rzuty karne. Dowiedziałem się w trakcie spotkania, że jestem wytypowany jako pierwszy.

Jak zareagowałeś? Byłeś przygotowany?

– Ucieszyłem się. Nie ukrywam, lubię takie wyzwania. Zawsze jestem przygotowany i czekam na sygnał. Nie mam z tym problemu. Z drugiej strony wolę strzelać jako drugi lub trzeci. Wtedy mam czas by przyglądnąć się zachowaniu bramkarza, poszukać jego słabszych stron. Tym razem jednak trener wskazał mnie jako pierwszego.

Widać było, że miałeś pomysł na ten rzut karny…

– Zgadza się. Czasem jest tak, że w trakcie wykonywania rzutu karnego, zmieniasz koncepcję. Tym razem jednak w stu procentach wykonałem to co sobie w głowie zaplanowałem. Było o tyle łatwiej, że bramkarza zachował się tak jak chciałem.

Generalnie ten turniej w Twoim wykonaniu był bardzo dobry. Oprócz tego karnego z Węgrami, był też tytuł najlepszego zawodnika w meczu z Litwą. Czułeś się jakośwyjątkowo dobrze przygotowany do tego turnieju?

– Czy ja wiem czy wyjątkowo? Raczej nie. Generalnie ten sezon mam przede wszystkim bardzo równy. Jakoś udaje się unikać wahań formy. Omijają mnie też poważniejsze kontuzje. Czuję też że wiele osób na mnie liczy. W klubie i w reprezentacji gram w pierwszej formacji. To spora odpowiedzialność, której staram się sprostać.

Zwycięstwo na Węgrzech jeszcze mocniej rozbudziło apetyty przed Mistrzostwami Świata Dywizji IA w Katowicach. Pozwoliło też zapewne jeszcze mocniej uwierzyć we własne umiejętności…

– Z jednej strony nasze morale jeszcze poszło w górę, ale z drugiej strony da się też odczuć rosnącą presję. Coraz większe jest zainteresowanie hokejem, przynajmniej tym na poziomie reprezentacyjnym. Musimy to wykorzystać. Wygrany turniej w Budapeszcie nie może też uśpić naszej czujności. Jedna jaskółka wiosny nie czyni jak to mówią. Nie możemy błądzić głowami w chmurach. Trzeba zasuwać na treningach i szykować do kolejnych celów.

Wróćmy do ligowej rzeczywistości. W piątek rozpoczyna się play-off. Podhale w pierwszej rundzie mierzy się z Unią Oświęcim. Spodziewasz się trudnej przeprawy.

– Na pewno. Unia mocno się postawi. Przed nami ciężkie i myślę, że interesujące z perspektywy kibiców mecze. Ze swojego doświadczenia wiem, że play-off jest nieobliczalny. Najważniejsza jest koncentracja. Margines błędów jest bowiem bardzo niewielki.

Ty jako młody chłopak wychowałeś się na konfrontacji tych dwóch klubów…

– Zgadza się. Pamiętam tę wyjątkową atmosferę tych spotkań. Żyło się nimi. Wyrastały ponad ligową rzeczywistość. Ostatnimi czasu troszkę prestiż tych spotkań podupadł, ale mam nadzieję, że teraz poczujemy choć małą namiastkę tego co działo się dobrych kilkanaście lat temu.

IIHF_Polska_Poland_Zapala

Źródło – Rozmawiał Maciej Zubek www.podhaleregion.pl

post

Krzysztof Zapała po meczu Polska – Węgry: Zrobiliśmy coś fajnego!

– Cieszę się, że mogłem pomóc drużynie, ale przede wszystkim to Przemek Odrobny rewelacyjnie bronił – mówił po meczu Polska – Węgry Krzysztof Zapała, strzelec „złotej” bramki dla biało-czerwonych. Polacy wygrali 1:0 z Węgrami i zagrają w decydującej fazie kwalifikacji w Mińsku.

 

Źródło – pzhl.tv

post

Faworyci zawiedli, Polacy grają dalej!

Polska pokonała reprezentację Węgier 1:0 i wygrała turniej prekwalifikacyjny do ZIO. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne w których jedynego gola w tym spotkaniu zdobył Krzysztof Zapała. W ostatniej rundzie kwalifikacji olimpijskich do ZIO w Korei reprezentacja Polski zagra w dniach 1-4 września 2016 w Mińsku.

 

[więcej informacji wkrótce]


 

Również w pierwszym meczu tego dnia mieliśmy małą niespodziankę. Reprezentacja Estonii, która spośród wszystkich uczestników turnieju eliminacyjnego w Budapeszcie była sklasyfikowana najniżej, pokonała ekipę Litwy 4:1. Co ciekawe to Litwini oddali więcej strzałów na bramkę rywali – 56 przy zaledwie 26 Estończyków

 

 

Węgry – Polska 0:1k. (0:0, 0:0, 0:0, 0:0d., 0:1k.)

0:1 Krzysztof Zapała (decydujący rzut karny)

 

Węgry: Miklos Rajna – Balazs Goz, Tamas Pozsgai; Daniel Koger, Andrew Sarauer, Isztvan Sofron – Marton Vas, Bence Stipsicz; Isztvan Bartalis, Janos Hari, Frank Banham – Daniel Kiss, Isztvan Mestyan; Scaba Kovacs, Gergo Nagy, Janos Vas -Vilmos Gallo, Krisztian Nagy, Andras Benk oraz Peter Vincze.

Trener: Rich Chernomaz

Polska: Przemysław Odrobny – Paweł Dronia, Mateusz Rompkowski; Tomasz Malasiński, Krzysztof Zapała, Marcin Kolusz – Patryk Wajda, Bartłomiej Pociecha; Mikołaj Łopuski, Aron Chmielewski, Grzegorz Pasiut – Michał Kotlorz, Mateusz Bryk; Mateusz Bepierszcz, Krystian Dziubiński, Patryk Wronka – Maciej Kruczek; Adam Bagiński, Radosław Galant, Kacper Guzik oraz Maciej Urbanowicz.

Trener: Jacek Płachta


 

Estonia – Litwa 4:1 (3:1, 0:0, 1:0)

1:0 Andrei Makrov – Aleksandr Petrov – Robert Rooba (00:43)

2:0 Filipp Shvarogin – Robert Rooba (02:34, 5/4)

2:1 Danielius Nomanovas – Arturas Katulis – Mindaugas Kieras (13:24, 5/4)

3:1 Deniss Konyshev – Jaanus Sorokin (15:56)

4:1 Andrei Makarov – Aleksandr Petrov (43:59, 5/4)

post

Krzysztof Zapała: Nie liczymy tylko na wsparcie naszych wiernych fanów

– Chcemy zagrać w finale, wiemy że to ciężka sprawa bo tyszanie mają mocny zespół, ale gramy u siebie i liczymy na wsparcie naszych fanów – mówi Krzysztof Zapała, reprezentacyjny napastnik TatrySki Podhala Nowy Targ przed rozpoczynającym się we wtorek turniejem Final Four Pucharu Polski.

https://www.youtube.com/watch?v=g2W_IeOQm1w

„Szarotki”, które dwa razy w historii sięgały po to trofeum, zmierzą się z obrońcami pucharu GKS-em Tychy, rekordzistą w kolekcjonowaniu Pucharów Polski (sześć triumfów).

IIHF_Polska_Poland_Zapala

Źródło – pzhl.tv