post

Słodko-gorzki początek AMŚ

Od wysokiego zwycięstwa nad Japonią udział w Akademickich Mistrzostwach Świata w unihokeju rozpoczęły reprezentantki Polski. Znacznie gorzej w pierwszym dniu zmagań spisali się za to zawodnicy męskiej reprezentacji, którzy musieli uznać wyższość Szwajcarów. Continue reading

post

Kolejne trzy punkty! Lider pokonany!

Trzecie z rzędu zwycięstwo odnieśli hokeiści Budowlanego Klubu Sportowego. Tym razem okazali się lepsi od lidera rozgrywek – Łódzkiego Klubu Hokejowego. Świetny mecz w bramce bydgoskiego zespołu rozegrał Igor Tomczyk.

Zwycięska seria hokeistów BKS trwa nadal. Po pokonaniu Malgips Dragons Gdańsk (na wyjeździe) i Mad Dogs Sopot (u siebie) zwyciężyli w meczu z dotychczasowym liderem tabeli. Mecz prowadzony był w szybkim tempie, a obie drużyny zaprezentowały kawałek dobrego hokeja.

Od początku wiadomo było, że bydgoszczan czeka trudne zadanie. Łodzianie od pierwszych minut zaprezentowali bowiem bardzo dobre przygotowanie fizyczne i twardą grę. Pierwszą bramkę spotkania zdobyli jednak hokeiści BKS. Po upływie nieco ponad 3 minut wynik otworzył kapitan bydgoskiej drużyny Artur Bielicki. To tylko podrażniło gości, którzy raz po raz atakowali bramkę BKS. W fenomenalnej dyspozycji był jednak bydgoski bramkarz Igor Tomczyk. Gospodarze również szukali swoich szans na podwyższenie prowadzenia, jednak do końca pierwszej części gry nie padła już żadna bramka. Problemem dla gospodarzy były jednak liczne kary.

W II tercji bydgoszczanie uspokoili nieco grę. Unikali przewinień i mądrze rozgrywali krążek czyhając na kolejne szanse na podwyższenie wyniku. Takie nadarzyły się już na początku tej części spotkania. Najpierw po składnej akcji bramkę strzelił Michał Sochacki, a po kilkudziesięciu sekundach na 3:0 podwyższył Szymon Kiliński. Niestety dwa szybkie gole uśpiły nieco bydgoszczan i już po chwili łodzianie mogli zmniejszyć straty. Najskuteczniejszy gracz ligi Marek Iwański strzelając rzut karny nie zdołał jednak pokonać rozgrywającego kapitalne zawody Igora Tomczyka. Co prawda łodzianom udało się wreszcie strzelić pierwszą bramkę, jednak BKS odpowiedział na nią trafieniem Ireneusza Małchowskiego, od którego w zamieszaniu podbramkowym odbił się krążek po wrzutce Marcina Kowalskiego. Bydgoszczanie przed decydującą częścią spotkania prowadzili zatem 4:1.

Hokeiści ŁKH nie zamierzali jednak odpuszczać ostatnich 20 minut. Łódzcy trenerzy Tomasz Matuszewski i Grzegorz Brejta przed ostatnią częścią meczu długo trzymali swoich graczy w szatni, gdzie nakreślali plan taktyczny i mobilizowali swoich zawodników. To bydgoszczanie jednak lepiej zaczęli, bowiem już po 30 sekundach podwyższyli swoje prowadzenie po bramce Mateusza Barańskiego. Goście nie poddawali się jednak i próbowali złapać kontakt bramkowy z bydgoską drużyną. Szczególnie aktywny wśród łodzian był pierwszy atak (Iwański, Mateusz Kubiak, Jakub Darol), który niemiłosiernie ostrzeliwał bydgoską bramkę, jednak bez efektu. Druga bramka dla ŁKH padła w 47. minucie spotkania. Szybko jednak odpowiedzieli na nią bydgoszczanie. Dwójkową akcję przeprowadzili Sochacki z Jakubem Puchalskim i ten ostatni podwyższył wynik na 6:2. W ostatnim zrywie łodzianie zmniejszyli nieco straty, lecz tego dnia na nic więcej nie było ich stać. Wynik spotkania na 7:3 ustalił Puchalski.

Na szczególne słowa uznania za ten mecz zasłużył bramkarz BKS Igor Tomczyk. W ataku brylowali natomiast zawodnicy pierwszej formacji: Sochacki (1 bramka i 4 asysty), Puchalski (2 bramki i 1 asysta) i Barański (1 bramka i  1 asysta).

Dzięki zwycięstwu nad ŁKH przed bydgoszczanami otworzyła się realna szansa na awans do fazy play-off. Obecnie zajmują 4. miejsce w tabeli. Do końca sezonu zasadniczego zostały im jednak dwa mecze. Już za dwa tygodnie (28.02) w Toruniu podejmą bezpośredniego rywala w walce o najlepszą czwórkę – drużynę Capitals Warszawa. W ostatnim meczu sezonu zasadniczego (13.03) w Gdańsku zmierzą się z Oliwa Hockey Team.

post

Delegacja PZHL upamiętniła Władysława Króla

Delegacja Polskiego Związku hokeja na Lodzie, na czele z prezesem Dawidem Chwałką, była obecna podczas odsłonięcia tablicy upamiętniającej Władysława Króla, wybitnego piłkarza, hokeistę, trenera i działacza sportowego. Tablica zawisła w „jego” Łodzi, na ścianie kamienicy przy ul. Kopernika 61, gdzie mieszkał w latach 1945–1964.

t0

– Władysław Król to postać nietuzinkowa nie tylko dla łódzkiego ale i polskiego sportu, wspaniały człowiek i sportowiec, odzwierciedla ideę sportu w najczystszej postaci – mówił prezes Dawid Chwałka.

Prezesowi PZHL-u towarzyszył m.in. poczet sztandarowy. – Na tle innych dyscyplin hokej wypadł najlepiej – nie ukrywał radości i wzruszenia łodzianin Leszek Lejczyk, były selekcjoner hokejowej reprezentacji Polski, obecnie członek honorowy PZHL-u. – Władysław Król, nawet jak przestał pracować z hokejem i był trenerem piłkarskim, pozostał wiernym sympatykiem hokeja, chodził na nasze mecze. Nie miałem szczęścia bezpośrednio z nim współpracować, ale pracując w jednym klubie nie raz się spotykaliśmy. Wielu trenerów z przeszło przez jego ręce, ale jako jedyny zapisał się w pamięci wszystkich.

t1

Na uroczystości pojawili się m.in. prezydent Łodzi Hanna Zdanowska, poseł Marek Matuszewski (wielki przyjaciel hokeja), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Kultury Fizycznej i Sportu oraz Jan Tomaszewski, jako przedstawiciel Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Hanna Zdanowska mówiła o Królu jako ikonie sportu: – Czy znacie Państwo sportowca, który byłby jednocześnie piłkarzem, tenisistą, narciarzem, łyżwiarzem i hokeistą? Pan Władysław Król był jedyny w swoim rodzaju. 25 lat po śmierci Władysława Króla, jego pamięć jest cały czas żywa. Dołożę wszelkich starań, żeby stadion na ŁKS, po zakończeniu budowy, nosił jego imię – zadeklarowała prezydent Łodzi.

tablica_

Władysław Król rozegrał ponad 500 meczów w barwach ŁKS (wliczając spotkania towarzyskie), w których zdobył 295 goli. W piłkarskiej reprezentacji Polski wystąpił w 4 meczach, zdobywając 2 bramki.

Wielokrotnie reprezentował barwy reprezentacji Polski w hokeju między innymi podczas Igrzysk Olimpijskich w Garmisch-Partenkirchen (1936) oraz mistrzostw świata w Pradze (1938). W łódzkiej drużynie hokejowej grał od chwili jej powstania w 1929 do 1951 roku, prowadząc drużynę do medali w 1946 roku (srebro) i 1947 roku (brąz).

Wladyslaw-Krol

Później poświęcił się już tylko piłce nożnej, jako trener poprowadził drużynę ŁKS-u do największego sukcesu w historii; w 1957 zdobył Puchar Polski, a w 1958 pierwsze mistrzostwo Polski.

– Dla całej łódzkiej ziemi to postać wybitna. Wielki autorytet, wychowawca młodzieży, ale też sportowa historia. Pewnie niewiele osób wie, ale gdyby nie wojna, to byłby jednym z pierwszych sportowców, którzy wystartowali w olimpiadach letniej i zimowej – opowiadał poseł Marek Matuszewski.

t2

To najwybitniejsza postać łodzkiego sportu w dwóch aspektach. Nie tylko jako zawodnik i trener ale też człowiek o wielkim sercu i właściwym podejściu do środowiska – zakończył Lejczyk.

 

Źródło – pzhl.tv