Niedzielny mecz na lodowisku przy ulicy Siedleckiego w Krakowie rozpoczął się od ataku gości, którzy częściej gościli z krążkiem przy kiju w tercji rywala. W 3. minucie pierwszy celny strzał na bramkę gospodarzy oddał Jonasz Hofman. Wicemistrzowie Polski często zamykali miejscowych w ich własnej tercji obronnej. GieKSa lepiej weszła w dzisiejsze spotkanie i swobodnie czuła się na lodzie. W 8. minucie pierwsza groźna akcja miejscowej drużyny kończy się niecelnym uderzeniem Oskara Jaśkiewicza. W kolejnych minutach nie wiele działo się na lodzie. GieKSa przeważała, ale nie wiele z tego wynikało. Krakowianie mądrze się bronili, nie pozwalając zbytnio na zagrożenie pod bramką strzeżoną przez Santeri Lipianena. W 16. minucie na strzał spod niebieskiej linii zdecydował się Błażej Chodor. Z problemami krążek zdołał odbić bramkarz Comarch Cracovii. W 18. minucie byliśmy świadkami pierwszego wykluczenia w dzisiejszym meczu. Na ławkę kar miejscowych zjechał Fabian Kapica, ukarany za ostrość w grze. Pomimo kilku dogodnych okazji przyjezdni nie zdołali wykorzystać gry z przewagą jednego zawodnika. Pierwsza tercja zakończyła się bezbramkowym remisem.
Po zmianie stron stroną dominującą na tafli nadal byli katowiczanie. W 24 minucie na strzał z ostrego kąta zdecydował się Ian McNulty. Czujnie w bramce „Pasów” Lipiainen. Minutę później niespodziewanie gospodarze zdobyli gola i jednocześnie otworzyli wynik dzisiejszego meczu. Na listę strzelców Olli Valtola, który wykorzystał odbity krążek od bandy za bramką Jespera Eliassona. W 29. minucie po raz kolejny przewinili gospodarze. Na ławce kar zameldował się Krystian Mocarski, ukarany za nieprzepisowe uderzanie kijem. GieKSa bardzo słabo zaprezentowała się w okresie gry w przewadze i o zmianie wyniku nie mogło być mowy. W 34. minucie pierwsze w dniu dzisiejszym przewinienie gości. Przymusowy odpoczynek od gry zaliczył Maksymilian Dawid, ukarany za zahaczanie. Pod koniec kary Dawida rzut karny dla GKS-u. Po chwili najazdu nie wykorzystał Jean Dupuy. W 37. minucie sędziowie sygnalizowali karę nałożoną na gospodarzy. Do boksu kar nikt jednak nie zjechał. Wcześniej katowiczanie zdobyli gola wyrównującego. Sposób na pokonanie bramkarza „Pasów” znalazł Stephen Anderson. Po 40 minutach gry w Krakowie nadal remis, remis bramkowy – 1:1.
W trzeciej tercji i z jej początkiem nieco przebudzili się goście, którzy jak najszybciej chcieli zdobyć gola. W 42. minucie groźnie na bramkę „Pasów” uderzał Kacper Maciaś. Po chwili przyjezdni dopuścili się faulu. Do boksu kar musiał zjechać Jonasz Hofman, ukarany za spowodowanie upadku przeciwnika. Gospodarze nie zdołali liczebnej przewagi zamienić na gola. W 48. minucie mieliśmy małe spięcie na lodzie, które później przerodziło się w ostrą awanturę. Sędziowie mieli sporo pracy w tej sytuacji. Czekała nas dłuższa przerwa w grze. Do szatni przedwcześnie zjechał Damian Kapica, Fabian Kapica i Mocarski, a także Brandon Magee, Zack Hoffman i Jacob Lundegard. Wszyscy zawodnicy otrzymali kary meczu. W przewadze liczebnej zagrała przez dwie minuty katowicka drużyna, ale nie przełożyło się to na zmianę wyniku dzisiejszej potyczki. W 52. minucie Karol Sterbenz trafił w słupek. Niedługo później Grzegorz Pasiut uderzył w poprzeczkę. Czekały nas spore emocje w końcowych fragmentach trzeciej odsłony. W 57. minucie do boksu kar zjechał Michał Jaracz, ukarany za spowodowanie upadku przeciwnika. Pod koniec kary Jaracza, jeszcze jeden zawodnik musiał zjechać do boksu kar. Konkretnie odpoczynek zaliczył Mans Hansson. GieKSa nie wykorzystała ogromnej szansy na zamknięcie meczu na swoją korzyść w regulaminowym czasie gry. Po 60 minutach mecz nadal nie rozstrzygnięty. W Krakowie doczekaliśmy się dogrywki.
W dodatkowym czasie gry na bohatera meczu coraz bardziej wyrastał bramkarz Comarch Cracovii, który obronił groźne uderzenia Patryka Wronki, Pasiuta i Dupuy. W 65. minucie GieKSa zagrała w osłabieniu po faulu, którego dopuścił się Albin Runesson. Finalnie w dogrywce nie doczekaliśmy się złotego gola. Czekały na nas za to emocje związane z konkursem rzutów karnych.
Rzuty karne lepiej wykonywali gospodarze. Eliassona zdołał pokonać Valtola, a także Patryk Wajda. Hokeiści z Katowic nie trafili do siatki ani razu. Comarch Cracovia pokonała GKS Katowice 2:1 po serii najazdów.
Comarch Cracovia – GKS Katowice 2:1k. (0:0, 1:1, 0:0, 0:0d., 2:0k.)
1:0 Olli Valtola - Eetu Maki – Oskar Jaśkiewicz (24:24)
1:1 Stephen Anderson - Mateusz Bepierszcz – Albin Runesson (37:08)
2:1 Olli Valtola (decydujący rzut karny)
Sędziowali: Bartosz Suski i Wojciech Czech (główni), Sławomir Szachniewicz i Piotr Podlas (liniowi)
Minuty karne: 89 – 83
Strzały: 22 - 53
Widzów: 900
Comarch Cracovia: Lipianen - Jaśkiewicz, Hansson (4), Dziurdzia, Valtola, Maki - Wajda, Michalski, Gumiński, Mocarski (27), D. Kapica (25) - Noworyta, Jaracz (2), Sterbenz, Malasiński, F. Kapica (31) - Mętel, Kapa, Janeczek, Konarski, Ślusarek.
Trener: Krystian Dziubiński
GKS Katowice: Eliasson - Maciaś, Hoffman (27); Wronka, Pasiut, Fraszko - Varttinen, Verveda; Bepierszcz, Anderson, Dupuy - Runesson (2), Lundegard (25); Jonasz Hofman (2), McNulty, Koivusaari - Chodor, Dawid (2); Magee (25), Michalski, Jakub Hofman.
Trener: Jacek Płachta
