Gospodarze do tego spotkania podchodzili niemalże z nożem na gardle. Nie dość, że żeby zachować realną szansę na występ w turnieju finałowym Pucharu Polski musieli pokonać KS Unię Oświęcim najlepiej w regulaminowym czasie gry, to jeszcze musieli liczyć na porażkę GKS-u Katowice w Sosnowcu. I mniej więcej w połowie spotkania okazało się, że katowiczanie wygrali z Zagłębiem a torunianie do awansu będą potrzebowali niemal cudu, ale o tym później bo na Tor-Torze tak czy siak działo się wiele!
Zdecydowanie lepiej w piątkowe spotkanie weszli przyjezdni. Podopieczni znienawidzonego w Toruniu Roberta Kalabera po niespełna ośmiu minutach prowadzili już dwoma bramkami za sprawą Samuela Petrasa i niezwodnego Romana Raca. I choć obie drużyny robiły sporo aby jeszcze w pierwszej tercji zmienić wynik to po dwudziestu minutach na zegarze zdecydowanie bardziej zadowoleni byli Unici.
Gospodarze wyszli naładowani na drugą tercję i choć dość szybko złapali przewinienie, to nie przeszkodziło im to w osiągnięciu celu. W 23. minucie bramkę w liczebnym osłabieniu zdobył Deniss Fjodorovs wykorzystując zagranie od Jakuba Lewandowskiego. Chwilę później torunianie dostali prezent w postaci gry w przewadze - i ekspresowo na tablicy wyników mieliśmy remis. Do bramki Igora Tyczyńskiego trafił Rusłan Bashirov. Druga tercja przynosiła kibicom zgromadzonym na Tor-Torze ogromne emocje. Trybuny nie zdążyły ochłonąć po dwóch trafieniach z rzędu swoich ulubieńców a przyjezdni znowu prowadzili.. tym razem sposób na Mateusza Studzińskiego znalazł Erik Ahopelto. Druga tercja zakończyła się ostatecznie remisem w całym spotkaniu - w ostatniej minucie wyrównującą bramkę zdobył Zdenek Sedlak.
Trzecia odsłona rozpoczęła się od mocnego ciosu gospodarzy - ponownie dał o sobie znać Sedlak, który jest strzałem w dziesiątkę toruńskich włodarzy jeżeli chodzi o transfery w trakcie sezonu. Kiedy cztery minuty później Tyczyńskiego pokonał Robert Arrak, to mało kto w Toruniu wierzył, że tę dwubramkową przewagę da się jeszcze roztrwonić..
Wtedy do głosu doszedł jednak Samuel Petras - były zawodnik JKH GKSu Jastrzębie najpierw zdobył bramkę kontaktową w 47. minucie a 4. minuty później doprowadził do wyrównania. Przy obu trafieniach asystowali Daniel Olsson-Trkulja i Lukash Matthews - trzeba przyznać, że to trio znakomicie rozumie się na lodzie.
Dogrywka nie przyniosła zmiany wyniku i do rozstrzygnięcia potrzebne były rzuty karne. Warto nadmienić, że dla obu ekip były to pierwsze ligowe karne w tym sezonie. Zdecydowanie skuteczniejsi w nich okazali się gospodarze, którzy trzykrotnie pokonywali Igora Tyczyńskiego - dokonali tego kolejno Arrak, Bashirov i Sedlak.
Torunianie wygrali z KS Unią 6:5 jednak przy niekorzystnym dla siebie wyniku w Sosnowcu o występie w turnieju finałowym Pucharu Polski mogą chyba zapomnieć. Aby na koniec roku wybrać się do Krynicy Zdroju Stalowe Pierniki muszą liczyć na to, że Cracovia w niedzielę pokona na wyjeździe Unię albo.. porażkę GKSu Katowice na własnym lodzie z ostatnim w tabeli Sanokiem.
