Udany debiut Tirkkonena
Added One month ago
Skomentuj
Borys Kymona
fot. Karolina Sommer | Planet of Hockey
W pierwszych minutach spotkania częściej przy krążku przebywali Polacy. W 4. minucie spotkania mocny strzał z bulika po prawej ręce bramkarza, jednak pomylił się naprawdę nieznacznie. Chwilę później zza bramki Gianlucę Valliniego chciał zaskoczyć Mateusz Michalski, ale golkiper szczelnie domknął słupek i nie dopuścił do straty bramki. Po sześciu minutach gry na ławkę kar powędrował powracający do reprezentacji Bartłomiej Pociecha. Wystarczyło zaledwie 8 sekund by padł gol... dla Polski! Łukasz Krzemień wygarnął krążek i pognał na bramkę rywali. Zjechał spod bandy na środek tercji i pewnym strzałem pokonał Valliniego.
Nie minęło zbyt dużo czasu, bowiem już w 10. minucie Polska strzeliła drugą bramkę. Krążek tańczył między zawodnikami drugiej formacji,aż wreszcie z najbliższej odległości do siatki wepchnął go Kamil Górny. Po tych trafieniach do głosu zaczęliwreszcie dochodzić Włosi. Tomas Fucik pewnie poradził sobie jednak ze strzałami Petera Spornbergera i Dustina Gazley’a, a Alex Trivellato chybił w doskonałej okazji. „Azzuri” w 13. minucie wreszcie złapali kontakt z rywalami. Nicka Saracino najechał na bramkę Tomasa Fucika, a po jego obronie do pustej bramki dobił Matt Bradley.
To trafienie podziałało na Polaków niczym przysłowiowa płachta na byka. Bartosz Ciura podał spod bandy do Dominika Pasia, który wygrał walkę o pozycje z przeciwnikiem i mocnym strzałem z bulika pokonał Gianlucę Vallianiego strzałem po lodzie. W ostatnich minutach tercji, nieco adrenaliny wszystkim dostarczył Tomas Fucik. Polski golkiper wyjechał do krążka aż na bulik, jednak trafił wprost w włoskiego zawodnika, co spowodowały niemały popłoch w jego działaniach. Sytuacji nie udało się wykorzystać, a dodatkowo „Fuczas” wpadł na słupek, co spowodowało wypadnięcie bramki z ram.
Druga tercja rozpoczęła się od ponownych ataków polskiej kadry. Już w pierwszych minutach groźnie uderzył Filip Komorski, jednak krążek na jego niekorzyść zatrzymał się jedynie na parkanie golkipera. Niedługo później swoich sił spróbował Łukasz Krzemień, który prawie, że wjechał z gumą do bramki, ale w ostatniej chwili został powstrzymany przez obronę. W 29. minucie Polacy pokazali, że potrafią strzelać nie tylko w osłabieniach, ale i w liczebnej przewadze.
Na 17 sekund przed końcem kary dobrze znanego z polskich lodowisk Jasona Seeda, Aron Chmielewski wrzucił gumę na bramkę spod bandy. Strzał tuż pod bramką przekierował Filip Komorski, lecz Gianluca Vallini odbił instynktownie, ale przy dobitce Dominika Pasia był bezradny. Tyski napastnik inteligentnie podniósł krążek pod poprzeczkę, przez co golkiper nie poradził sobie z tym strzałem mimo rzutu niczym z piłkarskich boisk. W 31. minucie kapitalną szansę na drugą bramkę dla swojej reprezentacji miał Matt Bradley, jednak tylko dzięki świetnej interwencji Tomasa Fucika wynik nie uległ zmianie. Dalsza część tercji była już o wiele spokojniejsza i uboga w dogodne okazje.
Trzecia tercja rozkręcała się zdecydowanie najwolniej ze wszystkich i tak naprawdę jedynym godnym uwagi momentem pierwszych minut odsłony był niezły strzał bardzo aktywnego dziś Łukasza Krzemienia, który mimo wszystko obronił Gianluca Vallini. W 48. minucie Włosi zdobyli bramkę w dość dyskusyjnych okolicznościach. Alex Petan uderzył wprost w Tomasa Fucika, po czym krążek prześlizgnął się między nogami bramkarza i w trakcie gwizdka sędziego zatrzymał się tuż za lub częściowo na linii. Po chwilowej dezorientacji arbitrzy udali się na błyskawiczną analizę, po której uznali trafienie.
W ostatnich minutach zintensyfikowały się ataki włoskiej ekipy. Widać było, że trener Jukka Jalonen wyraźnie chce, żeby jego zawodniczy zawalczyli o jakiekolwiek punkty w tym meczu. W związku z tym już na niespełna 3 minuty przed końcem ściągnął z lodu bramkarza, co omal nie przyniosło skutku. Polscy gracze nie umieli wyjść z zasieków rywali i nie oddali żadnego strzału w światło pustej bramki. Bliski złapania kontaktu był Matt Bradley, lecz jego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce. Podczas gdy wybrzmiewała końcowa syrena guma wpadła do właskiej siatki (już obsadzonej), jednak sędziowie nie zdecydowali się na analizę i nie uznali kolejnej bramki, mimo protestów kibiców.
Polska - Włochy 4:2 (3:1, 1:0, 0:1)
1:0 Łukasz Krzemień (06:15, w osłabieniu)
2:0 Kamil Górny – Paweł Zygmunt – Mikalai Syty (09:03)
2:1 Matt Bradley – Nick Saracino – Thomas Larkin (12:17)
3:1 Dominik Paś – Bartosz Ciura – Mateusz Bryk (15:08)
4:1 Dominik Paś – Filip Komorski – Aron Chmielewski (28:14, w przewadze)
4:2 Alex Petan – Luca Zanatta (47:41)
Sędziowali: Bartosz Suski i Krzysztof Kozłowski (główni) – Eryk Sztwietnia i Michał Gerne (liniowi)
Minuty karne: 12-10
Strzały: 21-29
Widzów: 1200
Polska: Fucik - Ciura, Pociecha (2); Zygmunt (2), Maciaś, Pasiut (2) - Górny, Bryk; Łyszczarczyk, Chmielewski (2), Paś – Biłas, Florczak (2); Michalski, Komorski, Brynkus - Jaworski, Zieliński; Gromadzki (2), Syty, Krzemień
Trener: Pekka Tirkkonen
Włochy: Vallini (do 57:18, od 59:24) - Trivellato, Larkin (4); Tedesco, Frycklund, Purdeller - Zanatta, di Tomaso; Saratino, Bradley, Gazley – Amorosa, Seed (2); Frigo, Mantenuto, Petan – Glira, Spornberger; Mantinger, Kostner (2), Ramoser (2)
Trener: Jukka Jalonen
Takie debiuty trenerskie ogląda się z przyjemnością! Nowy selekcjoner, Pekka Tirkkonen zwycięstwem przywitał się z kibicami polskiej kadry. W pokonanym polu zostawił przygotowujących się do Igrzysk Olimpijskich Włochów. Z dobrej strony zaprezentował się Dominik Paś, który zanotował dwa trafienia, a także Łukasz Krzemień, notując dziś swoją debiutancką bramkę w reprezentacji.
W pierwszych minutach spotkania częściej przy krążku przebywali Polacy. W 4. minucie spotkania mocny strzał z bulika po prawej ręce bramkarza, jednak pomylił się naprawdę nieznacznie. Chwilę później zza bramki Gianlucę Valliniego chciał zaskoczyć Mateusz Michalski, ale golkiper szczelnie domknął słupek i nie dopuścił do straty bramki. Po sześciu minutach gry na ławkę kar powędrował powracający do reprezentacji Bartłomiej Pociecha. Wystarczyło zaledwie 8 sekund by padł gol... dla Polski! Łukasz Krzemień wygarnął krążek i pognał na bramkę rywali. Zjechał spod bandy na środek tercji i pewnym strzałem pokonał Valliniego.
Nie minęło zbyt dużo czasu, bowiem już w 10. minucie Polska strzeliła drugą bramkę. Krążek tańczył między zawodnikami drugiej formacji,aż wreszcie z najbliższej odległości do siatki wepchnął go Kamil Górny. Po tych trafieniach do głosu zaczęliwreszcie dochodzić Włosi. Tomas Fucik pewnie poradził sobie jednak ze strzałami Petera Spornbergera i Dustina Gazley’a, a Alex Trivellato chybił w doskonałej okazji. „Azzuri” w 13. minucie wreszcie złapali kontakt z rywalami. Nicka Saracino najechał na bramkę Tomasa Fucika, a po jego obronie do pustej bramki dobił Matt Bradley.
To trafienie podziałało na Polaków niczym przysłowiowa płachta na byka. Bartosz Ciura podał spod bandy do Dominika Pasia, który wygrał walkę o pozycje z przeciwnikiem i mocnym strzałem z bulika pokonał Gianlucę Vallianiego strzałem po lodzie. W ostatnich minutach tercji, nieco adrenaliny wszystkim dostarczył Tomas Fucik. Polski golkiper wyjechał do krążka aż na bulik, jednak trafił wprost w włoskiego zawodnika, co spowodowały niemały popłoch w jego działaniach. Sytuacji nie udało się wykorzystać, a dodatkowo „Fuczas” wpadł na słupek, co spowodowało wypadnięcie bramki z ram.
Druga tercja rozpoczęła się od ponownych ataków polskiej kadry. Już w pierwszych minutach groźnie uderzył Filip Komorski, jednak krążek na jego niekorzyść zatrzymał się jedynie na parkanie golkipera. Niedługo później swoich sił spróbował Łukasz Krzemień, który prawie, że wjechał z gumą do bramki, ale w ostatniej chwili został powstrzymany przez obronę. W 29. minucie Polacy pokazali, że potrafią strzelać nie tylko w osłabieniach, ale i w liczebnej przewadze.
Na 17 sekund przed końcem kary dobrze znanego z polskich lodowisk Jasona Seeda, Aron Chmielewski wrzucił gumę na bramkę spod bandy. Strzał tuż pod bramką przekierował Filip Komorski, lecz Gianluca Vallini odbił instynktownie, ale przy dobitce Dominika Pasia był bezradny. Tyski napastnik inteligentnie podniósł krążek pod poprzeczkę, przez co golkiper nie poradził sobie z tym strzałem mimo rzutu niczym z piłkarskich boisk. W 31. minucie kapitalną szansę na drugą bramkę dla swojej reprezentacji miał Matt Bradley, jednak tylko dzięki świetnej interwencji Tomasa Fucika wynik nie uległ zmianie. Dalsza część tercji była już o wiele spokojniejsza i uboga w dogodne okazje.
Trzecia tercja rozkręcała się zdecydowanie najwolniej ze wszystkich i tak naprawdę jedynym godnym uwagi momentem pierwszych minut odsłony był niezły strzał bardzo aktywnego dziś Łukasza Krzemienia, który mimo wszystko obronił Gianluca Vallini. W 48. minucie Włosi zdobyli bramkę w dość dyskusyjnych okolicznościach. Alex Petan uderzył wprost w Tomasa Fucika, po czym krążek prześlizgnął się między nogami bramkarza i w trakcie gwizdka sędziego zatrzymał się tuż za lub częściowo na linii. Po chwilowej dezorientacji arbitrzy udali się na błyskawiczną analizę, po której uznali trafienie.
W ostatnich minutach zintensyfikowały się ataki włoskiej ekipy. Widać było, że trener Jukka Jalonen wyraźnie chce, żeby jego zawodniczy zawalczyli o jakiekolwiek punkty w tym meczu. W związku z tym już na niespełna 3 minuty przed końcem ściągnął z lodu bramkarza, co omal nie przyniosło skutku. Polscy gracze nie umieli wyjść z zasieków rywali i nie oddali żadnego strzału w światło pustej bramki. Bliski złapania kontaktu był Matt Bradley, lecz jego uderzenie zatrzymało się na poprzeczce. Podczas gdy wybrzmiewała końcowa syrena guma wpadła do właskiej siatki (już obsadzonej), jednak sędziowie nie zdecydowali się na analizę i nie uznali kolejnej bramki, mimo protestów kibiców.
Polska - Włochy 4:2 (3:1, 1:0, 0:1)
1:0 Łukasz Krzemień (06:15, w osłabieniu)
2:0 Kamil Górny – Paweł Zygmunt – Mikalai Syty (09:03)
2:1 Matt Bradley – Nick Saracino – Thomas Larkin (12:17)
3:1 Dominik Paś – Bartosz Ciura – Mateusz Bryk (15:08)
4:1 Dominik Paś – Filip Komorski – Aron Chmielewski (28:14, w przewadze)
4:2 Alex Petan – Luca Zanatta (47:41)
Sędziowali: Bartosz Suski i Krzysztof Kozłowski (główni) – Eryk Sztwietnia i Michał Gerne (liniowi)
Minuty karne: 12-10
Strzały: 21-29
Widzów: 1200
Polska: Fucik - Ciura, Pociecha (2); Zygmunt (2), Maciaś, Pasiut (2) - Górny, Bryk; Łyszczarczyk, Chmielewski (2), Paś – Biłas, Florczak (2); Michalski, Komorski, Brynkus - Jaworski, Zieliński; Gromadzki (2), Syty, Krzemień
Trener: Pekka Tirkkonen
Włochy: Vallini (do 57:18, od 59:24) - Trivellato, Larkin (4); Tedesco, Frycklund, Purdeller - Zanatta, di Tomaso; Saratino, Bradley, Gazley – Amorosa, Seed (2); Frigo, Mantenuto, Petan – Glira, Spornberger; Mantinger, Kostner (2), Ramoser (2)
Trener: Jukka Jalonen
