Pierwszy mecz w tej kolejce rozegrała Unia Oświęcim i GKS Katowice. Tak jak się spodziewałam, było to ciężkie spotkanie dla Unii. GieKSa szybko zdobywa pierwszą bramkę w tym spotkaniu – Ian McNulty (03:04). Jeszcze jedną bramkę w pierwszej tercji zdobywa Mateusz Michalski (13:50). Dziać zaczyna się w ostatniej tercji meczu. Pada pierwsza i jedyna bramka dla Unii – Joe Morrow (51:24). Trzecią bramkę dla zespołu z Katowic zdobywa Patryk Wronka (57:44). Karami meczu w tym spotkaniu zostają ukarani – Zackary Hoffman (GKS Katowice) i Mika Partanen (Unia Oświęcim). Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:3.
Bardzo intensywne spotkanie zdecydowanie miało miejsce w Krakowie, gdzie Comarch Cracovia ugościła BS Polonię Bytom. Pierwszą bramkę w tym spotkaniu zdobywa wracający do drużyny Taavi Tiala (10:38). Wynik wyrównuje Andrey Buyalskiy (16:04). Cracovia łatwo się nie daje i w ostatniej minucie pierwszej tercji bramkę zdobywa Eetu Mäki (19:46). Drugą tercję rozpoczyna i wyrównuje wynik Radosław Sawicki (20:55). Kolejną bramkę w tym spotkaniu zdobywa Andrey Buyalskiy (32:49) – bramka zdobyta w przewadze. Cracovii nie udaje się wyrównać wyniku. Ostatnią bramkę w tym spotkaniu zdobywa Christian Mroczkowski (59:03), kończąc mecz wynikiem 2:4. Było to również pierwsze spotkanie rozegrane przez drużynę z Krakowa po odejściu Måns’a Hanssona.
KH Energa Toruń w tej kolejce spotkała się z GKS Tychy. Mecz po dogrywce zakończył się wynikiem 2:3 dla GKS Tychy. Oleksii Vorona zdobywa pierwszą bramkę w przewadze (07:18). Wynik dopiero w drugiej tercji wyrównuje Alan Łyszczarczyk (30:55). Tyszanie szybko wychodzą na prowadzenie dzięki kolejnej bramce zdobytej przez Mateusza Bryka (35:46). W ostatniej minucie meczu wynik wyrównuje Zdenek Sedlák (59:08). Decydującą bramkę w dogrywce strzela Bartłomiej Pociecha (60:31). Kolejne zwycięstwo na koncie GKS Tychy.
Moim zdaniem najbardziej interesujący mecz tej kolejki rozegrało między sobą ECB Zagłębie Sosnowiec i STS Sanok, a gwiazdą tego wieczoru okazał się Filip Świderski. Zdecydowanie bramkarz tej kolejki. Całą pierwszą tercję Świderski stoi w bramce jak nienaruszona ściana. Pierwsza bramka pada dopiero w drugiej tercji – Michał Bernacki (36:54). Obrona bramkarza z Sanoka upada dopiero w trzeciej tercji, ale nie ma co się dziwić – bronić tak dobrze i nie zmęczyć się przy tym. Pada druga bramka – Karol Biłas (46:16). W ostatnich dwóch minutach bramkę gości kolejno skutecznie atakują najpierw Adrian Gromadzki (58:53), później Dominik Nahunko (59:30). Może gdyby koledzy Świderskiego częściej próbowali atakować bramkę Halonena, mieliby o wiele większe szanse na wygraną. Bramkarz nie utrzyma niestety całej drużyny. Spotkanie kończy się wynikiem 4:0.
Nie ma co dyskutować – kolejna intensywna kolejka za nami.
