Czy „wieczny rezerwowy” odżyje w Janowie?
  Added 2 weeks ago   Skomentuj
Anna Marchewka fot. Karolina Sommer | Planet of Hockey
Koniec siedzenia na ławce. GKS Tychy podjął decyzję o wypożyczeniu Kamila Lewartowskiego do Naprzodu Janów Katowice. Bramkarz, który w Tychach spędził ponad dekadę, ma wreszcie zacząć regularnie bronić, zamiast jedynie otwierać boks kolegom.
To jedna z tych decyzji, które w środowisku hokejowym kwituje się krótkim: wreszcie. Kamil Lewartowski to żywy symbol lojalności, ale i sportowej stagnacji. Od sezonu 2015/16, kiedy to pierwszy raz bronił w seniorskiej ekipie GKS-u, rzadko kiedy był postacią pierwszoplanową. Przez 11 sezonów uzbierał zaledwie 102 mecze w bramce tyskiego zespołu. 

W bieżących rozgrywkach 2025/26 sytuacja Lewartowskiego stała się wręcz beznadziejna. Bramkarz był wpisany do protokołu meczowego 20 razy, ale lód pod łyżwami poczuł tylko w czterech spotkaniach. Na dodatek jego miejsce jako "dwójki" na początku sezonu zajął zaledwie 18-letni Chabior, a ostatnio nowy transfer Tychów - .Choć Lewar zdążył udowodnić, że potrafi bronić, to już mecz z Cracovią pokazał brutalną prawdę o braku rytmu meczowego. 17 obron na 21 strzałów i skuteczność 85,14% to pokłosie braku regularnej pracy w ogniu ligowej walki.

Zarząd GKS-u Tychy, widząc, że ich wychowanek marnuje najlepsze lata kariery na krzesełku rezerwowych, zdecydował się na wypożyczenie. Kamil dokończy sezon w barwach Naprzodu Janów – zeszłorocznego mistrza MHL i czołowej siły pierwszej ligi.

Dla Lewartowskiego przeprowadzka do Janowa to jak wyjście z cienia. W Tychach musiał godzić się z rolą dublera, rzucanego na lód tylko w momentach, gdy „jedynka” potrzebowała odpoczynku lub w meczach z dołem tabeli. W Naprzodzie ma być zupełnie inaczej. Jako golkiper z ogromnym ekstraklasowym doświadczeniem treningowym, musi stać się liderem formacji obronnej.
W Janowie nikt nie będzie go oszczędzał. Pierwszoligowe tafle, choć mniej techniczne niż te w TAURON Hokej Lidze, bywają brutalne dla bramkarzy bez pewności siebie. Lewartowski będzie musiał zmierzyć się z chaosem podbramkowym, agresywnym forecheckingiem rywali i przede wszystkim z presją wyniku, bo Naprzód mierzy w kolejne trofea.

Ten ruch klubu wydaje się jedynym logicznym wyjściem. Trzymanie 27-letniego bramkarza w roli statysty nie służyło ani GKS-owi, ani tym bardziej samemu zawodnikowi.

© 2026 PlanetOfHockey.com

O nas  |  Redakcja  |  Kontakt
Powered by