Fiński koncert w Krakowie
  Added 2 weeks ago   Skomentuj
Borys Kymona fot. Karolina Sommer | Planet of Hockey
Przebieg spotkania dość dobrze opisują meczowe statystki. Z każdą tercją widać było coraz większą dysproporcję w strzałach obydwu zespołów, która z remisu po pierwszej tercji zamieniła się w 15 uderzeń więcej na korzyść Tyszan. Trójkolorowi niczym rasowy bokser wyczekali rywala i trzema potężnymi sierpami w trzeciej tercji nie dali im szans na wygraną. Kapitalny mecz zagrali fińscy zawodnicy urzędującego mistrza Polski, którzy zdobyli dzisiaj łącznie 9 punktów do klasyfikacji kanadyjskiej i strzelając wszystkie cztery bramki.

Pierwsze minuty spotkania, delikatnie mówiąc, nie porywały. Co prawda obydwie ekipy dość często ruszały z naprzemiennymi ataki, lecz dość długo nie przynosiły one oczekiwanych rezultatów w postaci bramek. Szansa na otworzenie wyniku pojawiła się już w 3. minucie meczu, gdy na ławkę kar powędrował Mateusz Ubowski. Podczas dwóch minut przewagi udało się ustrzelić jedynie… sędziego liniowego, który został trafiony krążkiem i potrzebował chwili, żeby dojść do siebie. 

W dalszej częściej pierwszej odsłony ponownie gra była dosyć wyrównana, lecz dobra postawa obydwu bramkarzy sprawiała, że wynik wciąż pozostawał bezbramkowy. Wydawało się, że szybciej bramka padnie dla Cracovii, bowiem to oni częściej zagrażali Tomasowi Fucikowi, jednak ani Krystian Mocarski, ani Taavi Tiala nie umieli pokonać tyskiego golkipera. Po power breaku do głosu zaczęli coraz częściej dochodzić trójkolorowi.  W 15. minucie spotkanie pod bramką Santeriego Lipiainena wybuchło spore zamieszanie, które o mały włos nie skończyło się bramką. Krążek lecący do siatki w ostatniej chwili wybił Kacper Malasiński, ratując zespół przed stratą gola.

 Na niespełna 3 minuty przed końcem tercji do roboty wzięła się fińska eskadra tyskiej ekipy. Hannu Kuru będąc otoczony obrońcami podał na wolne pole do Joela Kerkkanena, a ten nie myśląc długo pięknie, uderzył w same okienko krakowskiej bramki. Kilkadziesiąt sekund później Tyszanie urwali się kontrą, która mogła zakończyć się debiutanckim golem Lukasa Kovara w tyskich barwach. Czeski defensor wjechał przed bramkę, jednak wydawało się, że zbytnio przeciągnął decyzje o strzale, przez co trafił w golkipera. Z dystansu dobijał jeszcze Bartłomiej Pociecha, lecz mocno chybił. Na 17 sekund przed przerwą zawodnicy obydwu drużyn poszarpali się nieco przy tyskim boksie, za co sędziowie solidarnie odesłali do boksów kar po dwóch graczy.

Druga tercja była mniej płynna niż poprzedniczka, ale było to związane z większą intensywnością strzałów. Już na samym początku odsłony dobrą akcję zmarnował Bartłomiej Pociecha. Doświadczony obrońca ruszył na przebój między dwóch rywali, ale nie zdołał umieścić go w siatce. W 26. minucie w starciu z Markiem Viitanenem ucierpiał Henry Karjalainen. Jeden z kluczowych zawodników ekipy spod Wawelu nie umiał podnieść się o własnych siłach, a do boksu zjechał w asyście kolegów z grymasem bólu na twarzy. 

W 28. minucie Bartłomiej Pociecha w swoim stylu przy celował z dystansu, ale jego strzał zza bulika pewnie wyłapał Santeri Laipiainen. Dwie minuty później, Taavi Tiala zmarnował chyba najlepszą okazję „Pasów” w tym meczu. Fiński zawodnik był sam przed tyską bramką i próbował wyczekać Tomasa Fucika, ten jednak nie dał się oszukać, poczekał do końca i w szpagacie odbił rakiem gumę nad bramkę, a na twarzy jego rywala widać było niezadowolenie.

To były zdecydowanie najbardziej intensywne minuty meczu. Nie minęła chwila, a już z kolejnym atakiem sunęli goście. Mark Viitanen uderzył z bulika, jednak Santeri Lapiainen zbił gumę do boku. Krążek trafił wprost na kij Bartłomieja Jeziorskiego, który w dodatku miał przed sobą odsłonięty spory kawałek bramki. Podjął jednak najgorszą decyzję z możliwych i jego strzał poszybował dokładnie w miejsce, gdzie przebywał golkiper. W końcowych sekundach podobnie jak wcześniej mieliśmy małe starcie na tafli. Po „razie” dali sobie Eetu Maki i Hannu Kuru, rzucając przy okazji nieco cierpkich słów, po czym udali się na ławki kar.

Cracovia chciała mocno wejść w ostatnie 20 minut meczu. Podopieczni Krystiana Dziubińskiego już w pierwszej groźniejszej akcji mogli wyrównać stan gry. Najpierw uderzył Fabian Kapica, lecz Tomas Fucik nie zdołał zamrozić gumy, po czym trafiła ona do Taaviego Tiali, ale ten spudłował, mając przed sobą pustą bramkę. Im dalej w las, tym bardziej widoczna była przewaga tyskiej ekipy. W 46. minucie Mateusz Bryk spróbował zagrozić rywalom z dystansu, jednak tym razem jeszcze nie zmienił wyniku meczu.

Można powiedzieć, co się odwlecze, to nie uciecze, ponieważ już dosłownie kilka sekund później wynik uległ zmianie. Lukas Kovar wypatrzył podaniem Rasmusa Heljanko, a ten wykorzystał fakt, że bramkarz nie zdołał się przemieścić i z ostrego kąta wbił gumę przy dalszym słupku. Sztab „Pasów” poprosił o analizę, bowiem według nich jeden z tyskich obrońców utrudniał interwencje Lipiainenowi. Sprawdzenie powtórki trwało bardzo szybko i nie przyniosło rezultatu, gol prawidłowy.

Już niespełna 3 minuty później padła trzecia bramka. Jusso Walli uderzył ze skraju bulika, a pomógł mu fakt, że dwóch zawodników straciło równowagę przed bramkarzem, przez co krążek zrykoszetował, skutecznie utrudniając mu interwencje i wpuścił go do siatki. Prawie do samego końca mecz przebiegał raczej spokojnie, jednak na 56 sekund przed syreną na ławkę kar powędrował Mateusz Bryk, a Krystian Dziubiński, dość ryzykownie, ściągnął bramkarza z nadzieją zmiany rezultatu. Jego plan obrócil się koniec końców przeciwko niemu, bo krążek zatrzepotał w siatce, ale jego drużyny. Henri Knuutinen ruszył z kontrą w osłabieniu i ze stoickim spokojem strzelił gola numer cztery, zamykając mecz.

Comarch Cracovia – GKS Tychy 0:4 (0:1, 0:0, 0:3)
0:1 Joel Kerkkanen – Hannu Kuru – Olli-Petteri Viinikainen (17:04)
0:2 Rasmus Heljanko – Lukas Kovar – Hannu Kuru (45:52)
0:3 Jusso Walli – Hannu Kuru – Joel Kerkkanen (48:37)
0:4 Henri Knuutinen – Bartłomiej Pociecha (59:18, do pustej bramki, w osłabieniu)

Sędziowali: Andrzej Nenko i Maciej Gąsienica-Makowski (główni) – Krzysztof Worwa i Kacper Król (liniowi)
Minuty karne: 6 - 16
Strzały: 24 - 39
Widzów: 1250

Comarch Cracovia: Lipiainen (do 59:06, od 59:18) – Jaracz, Kruczek; Dziurdzia (2), Malasiński, Janeczek – Michalski (2), Wajda; Karjalainen, Valtola, Maki (2) – Jaśkiewicz, Kapa; F. Kapica, Mocarski, Tiala – Mętel, Ślusarek; Dawid, Kot, Gumiński.
Trener: Krystian Dziubiński

GKS Tychy: Fucik – Viinikainen (2), Bryk (2); Łyszczarczyk (2), Paś, Knuutinen (4) – Kovar (2), Pociecha; Kerkkanen, Kuru (2), Heljanko – Bizacki, Walli; Jeziorski, Kucharski, Viitanen  – Janik, Sobecki; Drabik, Gościnski, Ubowski (2).
Trener: Pekka Tirkkonen
© 2026 PlanetOfHockey.com

O nas  |  Redakcja  |  Kontakt
Powered by