Zimny prysznic dla Szabel
Added 2 weeks ago
Skomentuj
Karolina Sommer
fot. Karolina Sommer | Planet of Hockey
Mimo szybkiego prowadzenia Sabers, to ekipa UNI Győr wykazała się zabójczą skutecznością. Ambitna pogoń w drugiej połowie meczu nie wystarczyła i UHT Sabers musieli uznać wyższość Węgrów, przegrywając w starciu Winter Cup 2:4.
Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla gospodarzy. Sabersi wyszli na lód z wielką energią, co szybko przyniosło efekty. Już w 5. minucie Mateusz Wiśniowski dostał świetne podanie od Hramyki i technicznym uderzeniem pod poprzeczkę otworzył wynik meczu. Zaledwie 30 sekund później goście wyrównali. Błąd obrony Oświęcimian bezlitośnie wykorzystał Bence Dezsi, który w sytuacji sam na sam nie dał szans Kusakowi.
Węgrzy nabrali pewności siebie i tuż przed końcem pierwszej odsłony zadali drugi cios. Miklos Wenner huknął z dystansu, a zasłonięty bramkarz Sabers tylko odprowadził krążek wzrokiem. Szable mogły wyrównać po rajdzie Sadovskiego, ale bramkarz gości, Mate Sagi, pokazał, że tego dnia będzie trudny do pokonania.
Druga część meczu przyniosła jeszcze więcej emocji i twardej, męskiej gry. W 24. minucie zrobiło się bardzo gorąco pod bramką Oświęcimia. Krążek niefortunnie odbił się od bandy, a najprzytomniej zachował się Botond Balint Horvath, wbijając go do siatki. Trener gospodarzy zareagował natychmiast, wprowadzając do bramki Dyukova w miejsce Jana Kusaka.
Ta zmiana podziałała na Szable. Grając w przewadze, gospodarze zamknęli rywali w ich tercji. Illia Baida precyzyjnym strzałem zdobył gola kontaktowego. Sabersi poczuli krew, a Hrebeniuk był o centymetry od remisu, jednak po jego strzale guma obiła tylko słupek.
W ostatniej odsłonie oglądaliśmy hokej do jednej bramki. UHT Sabers rzucili wszystkie siły na lod, a Aleksander Sadovski dwoił się i troił w strefie ataku. W jednej z akcji ograł obrońców i strzelił na pustą bramkę, ale krążek w niewytłumaczalny sposób przetoczył się wzdłuż linii i nie wpadł do siatki.
Gospodarze mieli nawet okazję grać w przewadze po karze technicznej Węgrów, ale Mate Sagi bronił jak w transie. W samej końcówce trener Sidorenko zaryzykował i wycofał bramkarza. Niestety, strata krążka w tercji ataku skończyła się kontrą, którą na pustą bramkę wykończył Dominik Sipak.
UHT Sabers Oświęcim - UNI Gyor 2:4 (1:2, 1:1, 0:1)
1:0 Mateusz Wiśniowski - Ivan Hramyka - Illia Dubskyi (04:42)
1:1 Bence Dezsi (05:14)
1:2 Miklos Wenner - Sebestyen Csata - Balazs Takacs (14:45)
1:3 Botond Balint Horvath - Adam Kiss (23:52)
2:3 Illia Baida - Illia Dubskyi - Aleksander Sadovski (24:42, w przewadze)
2:4 Dominik Sipak - Bence Dezsi (59:32, do pustej bramki)
Sędziowali: Rafał Noworyta i Michał Baca (główni) - Igor Pankrat i Zachariasz Kadela (liniowi)
Minuty karne: 4 - 8 (w tym 2 min. tech.)
Strzały: 29 - 35 (11-12, 9-13, 9-10)
UHT Sabers Oświęcim: J. Kusak (od 23:52 Dyukov) - Sokolov, Melnyk (2); Zakharevych, Sadovski, Baida - Chojęta, Paweł Płatacz; Wiśniowski, Dubskyi, Hramyka (2) - Tynka, Słomian; Vishnevski, Piotr Płatacz, Bozerockij - Nowak; Krauchanka, Zając, Hrebeniuk.
Trener: Andrei Sidorenko
UNI Gyor: Sagi - Takacs, Vizi; Bence Dezsi (2), Csata, Barnabas Denzi (4) - Wenner, Benedek Horvath (2); Tompos, Sipak, Molnar - Vojnits, Balint; Szabolcs, Botond Horvath, Kiss.
Trener: Matyas Odnoga
