Hokejowy rollercoaster w Bytomiu!
  Added 4 weeks ago   Skomentuj
Borys Kymona fot. Karolina Sommer | Planet of Hockey
Dzisiejszy mecz w Bytomiu miał w sobie coś z twórczości Alfreda Hitchcocka: mecz rozpoczął się od trzęsienia ziemi, a potem było tylko ciekawiej. Zawodnicy Polonii Bytom popisali się niemałym charakterem i w trzeciej tercji byli blisko nadrobienia trzech bramek straty do Tyszan. Kto wie, jaki byłby wynik, gdyby spotkanie potrwało jeszcze kilka minut dłużej? Na uwagę zasługuje także Henri Knuutinen, który dzisiejszym spotkaniu zanotował hat-tricka
Tyszanie mogli w kapitalny sposób rozpocząć dzisiejsze spotkanie. Już w 25. sekundzie gry Rasmus Heljanko wparował do tercji rywala i z wysokości podał do Mateusza Gościńskiego. Gdy wydawało się, że popularny „Gościn” pewnie umieści krążek w siatce, to on trafił w parkany rozpaczliwie interweniującego Bohdana Dyachenki. Trójkolorowi jednak nie zamierzali odpuścić i jeszcze w pierwszych minutach wyjść na prowadzenie. Ne musieliśmy więc zbyt długo czekać na pierwsze trafienie w meczu, bowiem potrzeba było do tego ledwie 71 sekund. Olli Kaskinen potężnie przymierzył ze skraju tercji na niebieskiej, a dużą robotę zrobił Henri Knuutinen stając przed bramką zasłaniając widoczność golkiperowi, a także zmieniając kierunek lotu krążka. Robił to na tyle gorliwie, że sędziowie postanowili sprawdzić, czy nie spalił w polu bramkowym. Po długiej i wnikliwej analizie podtrzymali swoją decyzję z lodu, uznając gola. 

Polonia mogła dość szybko odgryźć się rywalom i doprowadzić do wyrównania. Piotr Bajon w solowej akcji postanowił oddać uderzenie z dystansu, jednak Eriks Vitols był na posterunku i zamroził gumę. Mimo to wciąż to urzędujący mistrzowie Polski przeważali, a zawodnicy drugiej formacji w tercji rywala czuli się jak ryba w wodzie. Udowodnili to już w7. Minucie gry, kiedy to Alan Łyszczarczyk wstrzelił między zawodnikami krążek na bramkę, a Henri Knuutinen tym razem bez żadnych kontrowersji przekierował strzał wprost pod poprzeczkę nie dając Bohdanowi Dyachence szans na interwencje.

Tyscy zawodnicy pomimo niezłej zaliczki ani myśleli przestawać i w połowie tercji po raz kolejny powiększyli swoją przewagę. Korzystając z faktu, że Polonia gra w podwójnym osłabieniu udało im się strzelić gola numer 3. Hannu Kuru podał sprzed bulika na wolne pole do niepilnowanego Bartłomieja Pociechy, a rutynowany defensor w swoim stylu uderzył ile sił w samo okienko bytomskiej bramki. Gospodarze pomimo tego nie załamali i zaczęli wykorzystywać niedokładnośc, jaka wdarła się w szeregi Tyszan. Tuż przed końcem drugiej z kar Olli Kaskinen całkowicie na oślep wystrzelił krążek spod bandy, przez trafił wprost na łopatkę kija Dominika Jarosza, który nie myślał za długo i w akcji sam na sam pokonał Eriksa Vitolsa. Łotysz chwile później uratował skórę swojemu zespołowi kapitalnie interweniując po strzale z zerowego kąta w wykonaniu Andreja Buyalskiego.

Bytomianie weszli w drugą tercję z mocnym postanowieniem poprawy i od razu ruszyli do odrabiania strat. Już po 90 sekundach kontakt z rywalami mógł złapać Paweł Wybiral, po tym, jak oddał strzał tuż po wygranym buliku, ale guma wylądowała wprost do łapaczki Eriksa Vitolsa. Nie skończyło się na jednym ataku i gracze Polonii wciąż trzymali rywala zamkniętego w tercji i co rusz starali się kąsać go groźnymi strzałami. Bliscy szczęścia byli Miro Lehtimaki czy Christian Mroczkowski, ale nie przyniosło to rezultatu bramkowego. Trener trójkolorowych, Pekka Tirkkonen poprosił o czas, żeby wpłynąć na swój zespół, który wyglądał jakby myślami wciąż siedział w szatni.

Bura od trenera, choć z opóźnieniem, ale zadziałała. Tuż przed power breakiem Kamil Górny za podcinanie trafił na ławkę kar, a sędziowie sprawdzali, czy to zagranie nie zasługuje na karę meczu. Skończyło się tylko na dwóch minutach, z których kapitan Bytomian odsiedział jedynie… 7 sekund. Tuż po wznowieniu krążek wygarnął Mateusz Ubowski, akcje przedłużył Rasmus Heljanko, a Henri Knuutinen uderzył ile sił w samo okienko kompletując tym samym hat-tricka

Początek ostatnich 20 minut meczu mógł zwiastować powrót zza grobu bytomskiej ekipy. W 44. minucie Andrey Buyalskiy ruszył w kapitalną samotną kontrę. Przejeżdżając blisko cała długość tafli, wymanewrował trzech zawodników GKS-u i między nogami obrońcy uderzył na bramkę. Eriks Vitols nie zachował się najlepiej, nie domykając parkanów, przez co przepuścił krążek między swoimi nogami, dając rywalom spory promyk nadziei na odwrócenie losów meczu. W następnych minutach inicjatywa była po stronie Tyszan, najpierw nieco zagalopowali się przy konstrukcji akcji, przez co nie dali rade jej celnie wykończyć, a potem Dominik Paś próbował kontry w osłabieniu, lecz i tym razem lepszy okazał się Bohdan Dyachenko.

W 50. minucie arbitrzy już po raz kolejny w tym spotkaniu udali się przed monitor, żeby jeszcze raz obejrzeć sytuacje. Tym razem chodziło o podcięcie rywala przez Bartłomieja Jeziorskiego, który tym samym zakończył przedwcześnie swój udział w meczu. Grający w pięciominutowej przewadze gospodarze złapali kontakt z rywalem w połowie tego okresu. Dmitrij Zalamay podał z niebieskiej na bulik do Christiana Mroczkowskiego, a ten oddał strzał, który przemknął między gąszczem nóg i ugrzązł w siatce bramki. Pod koniec osłabienia z samotną akcją wybrał się Dominik Paś, jednak uderzył za lekko, zeby sprawić problemy bramkarzowi. Na 40 sekund przed końcem Andrej Gusow poprosił o czas, po czym rzucił do boju szótego zawodnika kosztem bramkarza. Jego plan spalił na panewce i nie udało się zakończyć tej szaleńczej pogonii doprowadzeniem do dogrywki.


BS Polonia Bytom – GKS Tychy 3:4 (1:3, 0:1, 2:0)
0:1 Henri Knuutinen - Olli Kaskinen – Valtteri Kakkonen (01:11)
0:2 Henri Knuutinen – Alan Łyszczarczyk – Olli Kaskinen (06:43)
0:3 Bartłomiej Pociecha – Hannu Kuru – Henri Knuutinen (10:51, w podwójnej przewadze)
1:3 Domnik Jarosz (12:07, w osłabieniu)
1:4 Henri Knuutinen – Rasmus Heljanko – Mateusz Gościński (32:34, w przewadze)
2:4 Andrey Buyalskiy (43:18)
3:4 Christian Mroczkowski – Dmitrij Zalamay – Andrey Buyalskiy (52:17, w przewadze)

Sędziowali: Michał Baca i Rafał Noworyta (główni) – Grzegorz Cytawa i Maciej Byczkowski (liniowi) 
Minuty karne: 10-33
Strzały: 32-33
Widzów: 1270


BS Polonia Bytom: Dyachenko (do 59:19) – Zalamay, Górny (4); Sawicki, Jarosz, Lehtimaki (2) – Karjalainen, Osienieks; Buyalskiy (2), Padakin, Mroczkowski (2) – Bieniek, Kameneu; Wybiral, Kasprzyk, Kociszewski – D. Musioł, Boroda; Wicher, J. Musioł, Bajon
Trener: Andrei Gusov

GKS Tychy: Vitols – Kovar, Pociecha; Gościński, Kuru, Heljanko – Bizacki (2), Walli; Łyszczarczyk, Paś, Knuutinen – Kaskinen, Kakkonen; Jeziorski (25), Komorski (4), Viitanen (2)  – Viinikainen (2), Bryk; Drabik, Janik, Ubowski
Trener: Pekka Tirkkonen

© 2026 PlanetOfHockey.com

O nas  |  Redakcja  |  Kontakt
Powered by