Powrót syna marnotrawnego
  Added 4 weeks ago   Skomentuj
Martyna Czekajewicz fot. Chris Tanouye/Getty Images
Piątkowa noc ponownie przyniosła fanom National Hockey League osiem spotkań pełnych tempa, twardej gry i ostrej rywalizacji. Kolejny raz nie wszystkie mecze udało się rozstrzygnąć w regulaminowym czasie gry. Emocje utrzymywały się do ostatnich minut, a przebieg wielu pojedynków długo pozostawał otwarty.

Toronto Maple Leafs - Vegas Golden Knights 3:6


W Toronto prowadzenie jako pierwsi objęli goście, którzy już w pierwszych minutach spotkania doprowadzili do dwubramkowej przewagi za sprawą Jacka Eichela i Keegana Kolesara.


Maple Leafs zdobyło gola kontaktowego już w pierwszej minucie drugiej tercji, natomiast Golden Knights nie dali długo nacieszyć się kibicom gospodarzy, ponieważ podnieśli swoje prowadzenie o kolejne dwie bramki. Toronto nie poddało się bez walki w tej odsłonie i ponownie złapało kontakt.


Trzecia tercja należała do Golden Knights. Przeważali oni w strzałach na bramkę, co przełożyło się na kolejne dwa gole i ostateczne zwycięstwo 6:3 zespołu z Vegas.


Tej nocy do Scotiabank Areny w Toronto wrócił Mitch Marner, były zawodnik Maple Leafs, który obecnie reprezentuje barwy ekipy z Las Vegas.




Chicago Blackhawks - Tampa Bay Lightning 1:2


Kibice w Chicago musieli czekać na rozstrzygnięcie aż do rzutów karnych, w których decydujące trafienie zdobył Dominic James. W pierwszej odsłonie spotkania, pomimo sporej ilości minut karnych obu zespołów, widzowie oglądali tylko jednego gola, zdobytego przez zawodnika Chicago.


Druga tercja również przyniosła jedno trafienie, tym razem dla Lightning, którzy zdecydowanie zdominowali tę tercję strzałami na bramkę - 13 do 2.


Trzecia tercja oraz dogrywka nie przyniosły rozstrzygnięcia spotkania, co doprowadziło do serii rzutów karnych. Skuteczniejszą drużyną okazała się Tampa Bay, wygrywając na wyjeździe 2:1 i tym samym przedłużając swoją serię spotkań bez porażki w regulaminowym czasie do 15.




Dallas Stars - St. Louis Blues 3:2


Spotkanie w Dallas rozpoczęło się od dwóch goli zdobytych w przewagach, po jednym dla każdej z drużyn. Najpierw prowadzenie objęli gospodarze, dzięki trafieniu Wyatta Johnstona, a następnie St. Louis doprowadziło do remisu za sprawą Dalibora Dvorskyego.


Już w połowie drugiej tercji wynik został podniesiony do 2:2 po golach Pavela Buchnevicha dla Blues i Matta Duchene dla Stars.


Kibice na pewno nie mogli narzekać na brak emocji, gdyż wynik pozostawał bez zmian aż do ostatniej minuty spotkania, kiedy to Jason Robertson zdobył decydującego gola i przyniósł zwycięstwo dla Dallas Stars




Colorado Avalanche - Philadelphia Flyers 3:7


W Denver widzowie na pewno nie mogli narzekać na niedosyt bramek. Owen Tippett zanotował hat-tricka i asystę, w tym gola dającego Flyers ponowne prowadzenie, w pierwszej minucie trzeciej tercji. Pomimo przewagi w strzałach na bramkę, Colorado nie dało rady drużynie z wschodniego wybrzeża. 


Wynik spotkania w 15:02 otworzył Owen Tippett, a prowadzenie Flyers tuż przed przerwą podwyższył Denver Barkey, wykorzystując przewagę zespołu.


Avalanche odpowiedziało w drugiej tercji, zdobywając gola kontaktowego i doprowadzając do remisu, który jednak nie potrwał zbyt długo, bo zaledwie 32 sekundy. Gola dla gości zdobył Bobby Brink, natomiast chwilę później na to trafienie odpowiedział Cale Makar, kończąc tercję wynikiem 3:3.


Trzecia tercja należała do Flyers. Może nie w kontekście strzałów, ponieważ tu minimalnie przeważało Avalanche, ale to właśnie Flyers wykorzystali okazje i dopisali do swojego konta cztery gole, kończąc mecz efektownym zwycięstwem 7:3.




Calgary Flames - Washington Capitals 1:3


W Calgary spotkanie zakończyło się wygraną Capitals, którzy pokonując Flames zakończyli swoją czteromeczową serię porażek, a Hendrix Lapierre zdobył swojego pierwszego gola od 91 meczy.


Pierwszą bramkę meczu zdobył dla Calgary Morgan Frost, który wykorzystał przewagę drużyny i pokonał golkipera Capitals. Bramka ta okazała się natomiast jedyną zdobytą dla kanadyjskiego zespołu tego wieczoru. 


W drugiej tercji do wyrównania doprowadził Lapierre, zdobywając pierwsze od dłuższego czasu trafienie w NHL. 


Decydujące gole padły w trzeciej tercji, kiedy najpierw Alexei Protas wyprowadził Capitals na prowadzenie, a w ostatniej minucie, Alexander Ovechkin przypieczętował wynik spotkania trafiając do pustej bramki Flames.



Vancouver Canucks - New Jersey Devils 4:5


Starcie, które do niedawna określane było mianem “Hughes Bowl”, aż do transferu najstarszego z braci, tej nocy zakończyło się wygraną New Jersey. Lenni Hameenaho zdobył swojego pierwszego gola w NHL, a Cody Glass zanotował dwie bramki i asystę.


Wynik spotkania już w pierwszych minutach otworzył Hameenaho, tym samym zdobywając swoje pierwsze trafienie w najlepszej lidze świata. 


W drugiej odsłonie prowadzenie Devilsów powiększyli, kapitan zespołu, Nico Hischier oraz Cody Glass. Podziałało to na gospodarzy, którzy zaczęli odrabiać straty. Najpierw za sprawą gola Linusa Karlssona, a następnie gola, którego w osłabieniu, zdobył Teddy Blueger. Potem nastąpiła wymiana trafień, przewagę New Jersey wykorzystał Connor Brown, na co odpowiedział Zeev Buium. Tercja zakończyła się wynikiem 4:3 dla New Jersey.


Emocji w trzeciej tercji nie brakowało, gdyż Cody Glass, swoim drugim trafieniem tej nocy, podniósł prowadzenie gości do dwóch goli. Gospodarze nie poddawali się jednak bez walki. W ostatnich minutach spotkania gola kontaktowego zdobył Brock Boeser, co nie wystarczyło niestety do odwrócenia losów spotkania.




San Jose Sharks - New York Rangers 3:1


Młody duet Celebrini-Smith ponownie pokazał co potrafi zdziałać na lodzie. Dwie bramki zdobyte przez Macklina Celebriniego i domowa wygrana w San Jose to wieczór w słonecznej Kalifornii.


Spotkanie od pierwszych minut należało do gospodarzy. Pierwszą bramkę zdobył w przewadze Macklin Celebrini, w asyście Tylera Toffoliego i Willa Smitha. Następną przewagę wykorzystał Pavol Regenda, podwyższając prowadzenie San Jose. Kilka minut później kolejną bramkę dołożył ponownie Celebrini, który wykorzystał idealne podanie Smitha. Honorową bramkę dla Rangersów zdobył w 12:50 Sam Carrick.


Druga oraz trzecia tercja były znaczne spokojniejsze, a kibice nie oglądali już więcej bramek. Goście próbowali znaleźć sposób na obronę i bramkarza gospodarzy, jednak ich wysiłki nie przyniosły oczekiwanego efektu.



Seattle Kraken - Anaheim Ducks 2:4


W Seattle spotkanie było szybkie pełne zaciętej rywalizacji. Obie drużyny stwarzały sobie wiele okazji, ale to Anaheim Ducks wyszli zwycięsko z tego starcia, wygrywając swój szósty mecz z rzędu. 


Pierwsza tercja należała do Anaheim Ducks, którzy kompletnie zdominowali Seattle Kraken w strzałach na bramkę - 12 do 3. Sytuacje te przerodziły się w dwie bramki, jedną Cuttera Gauthiera i jedną Ryana Poehlinga.


W drugiej tercji gospodarze szybko złapali kontakt, natomiast niedługo później goście podwyższyli prowadzenie za sprawą Chrisa Kreidera i jego gola w przewadze. Anaheim Ducks nie wykorzystali rzutu karnego, kiedy w 8. minucie drugiej tercji strzelał Jansen Harkins. Na szczęście, nie zemściło się to w późniejszych momentach gry.


Na początku trzeciej tercji Kraken zmniejszyli stratę do jednego gola, zwiększając szansę na odwrócenie losów spotkania. Niestety dla kibiców gospodarzy, w ostatnich minutach, Pavel Mintyukov przypieczętował zwycięstwo Anaheim, trafiając do pustej bramki i ustalając wynik spotkania na 4:2 dla Ducks.




© 2026 PlanetOfHockey.com

O nas  |  Redakcja  |  Kontakt
Powered by