Philadelphia Flyers - Los Angeles Kings 2:3d.
Quinton Byfield został bohaterem wieczoru w Xfinity Mobile Arena, zdobywając w dogrywce swoją dziesiątą bramkę w sezonie i zapewniając Los Angeles Kings cenne zwycięstwo zwycięstwo nad Philadelphia Flyers.
Choć "Królowie" prowadzili już 2:0 po dublecie Adriana Kempe w pierwszej tercji, gospodarze zdołali doprowadzić do wyrównania dzięki trafieniom Trevora Zegrasa i Travisa Konecnego.
Powrót kapitana Anze Kopitara po 11 meczach przerwy oraz jubileuszowy, 700. punkt w karierze Drew Doughtego dodały temu spotkaniu szczególnego znaczenia. Mimo ambitnej postawy Flyers w końcówce i szansy Konecnego w doliczonym czasie gry, to zimna krew Byfielda przesądziła o sukcesie ekipy z Los Angeles, która kontynuuje udaną serię wyjazdową.
https://www.youtube.com/watch?v=OzadbdO3bwUWashington Capitals - Carolina Hurricanes 4:3 d.
Hokeiści Washington Capitals dokonali niebywałej sztuki, odrabiając trzybramkową stratę i pokonując Carolina Hurricanes 4:3 po dogrywce. Choć po golach Jankowskiego, Aho i Gostisbehera goście prowadzili już 3:0, determinacja gospodarzy oraz świetna postawa debiutującego w tym sezonie Claya Stevensona pozwoliły odwrócić losy spotkania.
Bramki Lapierraa i Dylana Stroma dały “Stołecznym” kontakt, a stan meczu w trzeciej tercji wyrównał Jakob Chychrun. W dogrywce decydujący cios zadał Justin Sourdif, który po wideoweryfikacji mógł cieszyć się ze “złotego gola”.
Mimo porażki gracze Hurricanes przedłużyli swoją serię meczów z punktem do siedmiu, jednak trener Rod Brind’Amour nie szczędził słów krytyki pod adresem swoich podopiecznych, chwaląc jedynie postawę bramkarza Frederika Andersena, który dwoił się i troił pod naporem 42 strzałów ekipy ze stolicy Stanów Zjednoczonych.
Vancouver Canucks - Toronto Maple Leafs 2:3k.
Zawodnicy Toronto Maple Leafs przerwali serię sześciu porażek z rzędu, pokonując w wyjazdowym meczu Vancouver Canucks 3:2 po rzutach karnych.
Kluczowym wydarzeniem był powrót do składu Williama Nylandera, który po opuszczeniu siedmiu spotkań z powodu urazu pachwiny, pewnie wykorzystał swoją próbę w serii najazdów. Choć Auston Matthews mógł rozstrzygnąć mecz już w dogrywce, jego strzał karny obronił rewelacyjny tego wieczoru Nikita Tolopilo (39 obron). Kapitan Toronto zrehabilitował się jednak w decydującej serii, zapewniając drużynie pierwsze zwycięstwo w Vancouver od 2019 roku.
Mimo straty obrońcy Morgana Rielliego w drugiej tercji, goście zdominowali rywali w finałowej odsłonie, a bramka Maxa Domiego pozwoliła doprowadzić do remisu, który ostatecznie przekuli w niezwykle cenne dwa punkty.
Detroit Red Wings - Colorado Avalanche 0:5
Zespół Colorado Avalanche w wielkim stylu rozbili Detroit Red Wings 5:0, potwierdzając swoją absolutną dominację nad tym rywalem.
Głównym aktorem widowiska był Nathan MacKinnon, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, osiągając barierę 40 goli w sezonie dopiero po raz czwarty w karierze. Golkiper “Lawiny” Mackenzie Blackwood, broniąc 28 strzałów, zanotował swój trzeci shutout w bieżących rozgrywkach, nie dając gospodarzom żadnych szans na nawiązanie walki.
Choć Red Wings mieli swoje okazje na początku meczu, to skuteczność Avalanche i historyczne trafienie Brenta Burnsa - który zrównał się z legendarnym Bobbym Orrem pod względem liczby goli wśród obrońców - ustawiły przebieg spotkania. Dzięki tej wygranej Colorado przedłużyło serię meczów z punktem przeciwko Detroit do imponujących 15 spotkań, przygotowując sobie grunt pod rewanż, który odbędzie się już w poniedziałek w Denver.
Pittsburgh Penguins - New York Rangers 6:5
Pittsburgh Penguins kontynuują swoją zwycięską passę, pokonując New York Rangers 6:5 w meczu pełnym zwrotów akcji. Bohaterami gospodarzy zostali Anthony Mantha i Noel Acciari, z których każdy dwukrotnie wpisał się na listę strzelców.
W tym meczu Penguins prowadzili już bezpiecznie 5:1 na początku trzeciej tercji,ale ambitna pogoń Rangers - napędzana przez świetnie dysponowanych Alexisa Lafreniera i Vincenta Trochecka (obaj po 3 punkty) - sprawiła, że losy spotkania ważyły się do ostatnich sekund.
Dla "Pingwinów" jest to szósta wygrana z rzędu, która umacnia ich pozycję, podczas gdy Rangers pogrążają się w kryzysie, notując jedenastą porażkę w ostatnich trzynastu meczach.
Cieniem na sukcesie gospodarzy kładzie się jedynie informacja o poważnej kontuzji Krisa Letanga, który z powodu złamania stopy wypadnie z gry na co najmniej cztery tygodnie.
Florida Panthers - Winnipeg Jets 1:2
Winnipeg Jets wykazali się ogromną determinacją, odrabiając straty w trzeciej tercji i pokonując Florida Panthers 2:1 na ich własnym terenie. Choć "Pantery" prowadziły po golu Eetu Luostarinena, ekipa z Winnipeg zdołała odpowiedzieć trafieniami Cole’a Perfettiego oraz Marka Scheifele, który wykorzystał błąd rywali przy zmianie formacji na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Znakomita postawa Erika Comriego w bramce (27 obron) pozwoliła Jets przetrwać napór gospodarzy i przerwać serię słabszych występów. Dla Panthers jest to trzecia z rzędu porażka różnicą jednego gola, co trener Paul Maurice określił mianem „testu wiary” dla swojej drużyny, zmagającej się obecnie z brakiem skuteczności i problemami kadrowymi.
Calgary Flames - San Jose Sharks 3:2
Calgary Flames zakończyli fatalną passę pięciu porażek z rzędu, pokonując na własnym lodzie San Jose Sharks 3:2.
Graczem meczu został Joel Farabee, który zdobył decydującą bramkę w osłabieniu, wykorzystując niefortunne odbicie krążka od bandy. Mimo ogromnej przewagi Flames (42-25 w strzałach), mecz do samego końca trzymał w napięciu dzięki fenomenalnej postawie Alexa Nedeljkovica w bramce gości (39 obron) oraz paradom Dustina Wolfa.
Młody golkiper Calgary w samej końcówce zatrzymał groźne uderzenia Willa Smitha i Macklina Celebriniego, potwierdzając swoją doskonałą dyspozycję w starciach z drużynami ze swojego rodzinnego stanu. W ekipie gospodarzy błysnął także Morgan Frost, który zanotował gola i asystę, prowadząc "Płomienie" do niezwykle potrzebnego zwycięstwa.
Buffalo Sabres - Montreal Canadiens 2:4
Hokeiści Montreal Canadiens odnieśli cenne zwycięstwo pokonując 4:2 Buffalo Sabres i przerywając serię pięciu wygranych gospodarzy.
Kluczową postacią spotkania był Cole Caufield, który w trzeciej tercji dwukrotnie pokonał Alexa Lyona, odwracając losy meczu. Po dwóch tercjach prowadzili zawodnicy Sabres 2:1, jednak determinacja „Habs” i świetna postawa Jakuba Dobesa w bramce (36 obron) pozwoliły gościom zdominować finałową odsłonę.
Spotkanie miało również wymiar historyczny dla Juraja Slafkovskiego - strzelając bramkę w pierwszej tercji, wyprzedził on legendarnego Henriego Richarda w klasyfikacji goli zdobytych dla Canadiens przed ukończeniem 22. roku życia.
Zwycięstwo nad tak dysponowanym rywalem jak Sabres, tuż po wygranych z Avalanche i Golden Knights, potwierdza wysoką formę ekipy Martina St. Louis przed nadchodzącą przerwą olimpijską.
Ottawa Senators - New Jersey Devils 4:1
Ottawa Senators pokonali New Jersey Devils 4:1, odnosząc trzecie zwycięstwo z rzędu i udowadniając, że wciąż liczą się w walce o poprawę swojej pozycji w tabeli. Wydarzeniem wieczoru był powrót do bramki Linusa Ullmarka, który po ponad miesięcznej przerwie z powodów osobistych zanotował 26 skutecznych interwencji, zostając uznanym za niekwestionowanego bohatera meczu.
Ofensywę "Senatorów" poprowadził kapitan Brady Tkachuk (gol i dwie asysty), a jubileuszowe, setne trafienie w karierze zaliczył Dylan Cozens. Mimo wyrównanej walki przez dwie tercje, Devils nie potrafili przełamać niemocy w grze z przewagą (0/5), a ich jedyny gol autorstwa Timo Meiera okazał się niewystarczający na dobrze zorganizowaną drużynę z Ottawy, która przypieczętowała sukces bramkami Tima Stützle oraz Shane'a Pinto w końcówce spotkania.
New York Islanders - Nashville Predators 3:4
Roman Josi w wielkim stylu uczcił swój jubileusz, zdobywając 200. bramkę w karierze na zaledwie 74 sekundy przed końcem spotkania i zapewniając Nashville Predators wygraną 4:3 nad New York Islanders.
W tym meczu gospodarze błyskawicznie objęli dwubramkowe prowadzenie po trafieniach Barzala i Schaefera, "Drapieżnicy" zdołali odwrócić losy meczu dzięki dubletowi Filipa Forsberga oraz bramce Matthew Wooda, który przerwał serię 22 meczów bez gola.
Mimo fenomenalnej postawy Ilyi Sorokina (38 obron), który w samej drugiej tercji powstrzymał aż 21 strzałów, Islanders nie zdołali utrzymać punktu. Dla Nashville jest to niezwykle cenne przełamanie serii trzech porażek, natomiast ekipa Patricka Roya musiała uznać wyższość rywali po raz pierwszy od trzech spotkań, co trener skwitował mianem „najgorszej tercji w roku” w odniesieniu do drugiej odsłony meczu.
St. Louis Blues - Columbus Blue Jackets 3:5
Columbus Blue Jackets kontynuują swoją fenomenalną serię, pokonując St. Louis Blues 5:3 i śrubując rekord sezonu do pięciu zwycięstw z rzędu. Pod wodzą Ricka Bownessa zespół wygrał aż osiem z dziewięciu spotkań, prezentując hokej pełen determinacji i charakteru.
Mimo gry w osłabieniu kadrowym (zaledwie 10 napastników w trzeciej tercji) oraz zmęczenia napiętym grafikiem, goście potrafili błyskawicznie odpowiadać na każde trafienie "Nutek". Bramki Johnsona, Lundestroma, Mateychuka i Seversona budowały przewagę, którą w samej końcówce przypieczętował Mason Marchment strzałem do pustej siatki.
Dla St. Louis, grających bez kontuzjowanego Roberta Thomasa, była to szósta porażka w siedmiu ostatnich meczach, co kapitan Brayden Schenn skwitował gorzką uwagą o braku odpowiedniego zaangażowania w początkowych fazach spotkań.
Utah Mammoth - Dallas Stars 3:2
Ekipa Dallas Stars kontynuuje zwycięską passę, pokonując na wyjeździe Utah Mammoth 3:2. Kluczem do sukcesu okazała się świetna pierwsza tercja, w której bramki zdobyli Thomas Harley i Wyatt Johnston. Ten drugi, strzelając swojego 18. gola w przewadze, wyrównał historyczny rekord Mike’a Modano pod względem liczby trafień w przewagach w jednym sezonie.
Matt Duchene przedłużył z kolei swoją serię meczów z golem do czterech, zdobywając bramkę, która ostatecznie okazała się zwycięska.
Choć Kailer Yamamoto odpowiedział dwoma trafieniami, a gracze Mammoth zaciekle walczyli o remis, defensywa Stars z Caseyem DeSmithem na czele zdołała utrzymać prowadzenie, neutralizując ataki gospodarzy w decydujących fragmentach spotkania.
Vegas Golden Knights - Seattle Kraken 2:3
Seattle Kraken odnieśli czwarte zwycięstwo z rzędu, pokonując na wyjeździe Vegas Golden Knights 3:2.
Autorem decydującego trafienia w trzeciej tercji był Kaapo Kakko, który zachował najwięcej zimnej krwi w podbramkowym zamieszaniu, posyłając krążek między nogami obrońcy prosto do siatki.
Mecz miał szczególne znaczenie dla Jareda McCanna - zdobywając bramkę w pierwszej tercji, napastnik Seattle świętował swojego 200. gola w karierze. Choć gospodarze, niesieni dopingiem w T-Mobile Arena, zdołali odrobić dwubramkową stratę dzięki trafieniom Barbasheva i Marnera, to ostatecznie musieli uznać wyższość świetnie zorganizowanej ekipy z Seattle.
Dla Golden Knights to już szósta porażka w ostatnich siedmiu meczach, co potęguje frustrację w obozie tej ekipy, podczas gdy Kraken umacniają swoją pozycję w walce o fazę play-off.
Edmonton Oilers - Minnesota Wild 3:7
Drużyna Minnesota Wild przerwała serię zwycięstw Edmonton Oilers, wygrywając na wyjeździe aż 7:3. Mimo że gospodarze prowadzili po trafieniu Leona Draisaitla, ekipa z Minnesoty odpowiedziała serią pięciu kolejnych bramek, przejmując całkowitą kontrolę nad meczem.
Bohaterem wieczoru był Quinn Hughes, który golem i asystą przedłużył swoją serię punktową do ośmiu spotkań, ustanawiając nowy rekord franczyzy dla obrońcy.
Równie istotna była postawa młodego bramkarza Jespera Wallstedta - jego 39 obron (w tym aż 15 w drugiej tercji) oraz pierwsza w karierze asysta stały się fundamentem tego triumfu.
Oilers, mimo jubileuszowego punktu Draisaitla (wyrównanie osiągnięcia Marka Messiera), nie znaleźli odpowiedzi na skuteczność Wild i zostali zmuszeni do zmiany bramkarza jeszcze przed końcem drugiej tercji.
