Czesi z awansem po trudnej przeprawie
Added 4 weeks ago
Skomentuj
Borys Kymona
fot. Andrea Cardin | IIHF
Na początku spotkania w tercji rywala odważnie poczynali sobie reprezentanci Czech. W 3. minucie po podaniu zza bramki przed niebieską linię, Michal Kempny rozszerzył akcję o Mateja Stransky’ego, a ten przymierzył z dystansu wprost w Frederika Andersena, który nie zamroził krążka, a oddał go obrońcom. Chwile później, ponowne podanie spod bandy dostał Jakub Flek. Zawodnik czwartej formacji korzystając z faktu, że miał nieco przestrzeni między bulikami, zrobił kółko z gumą i wypalił na duńską bramkę. Także i tym razem dobrze interweniował golkiper, robiąc użytek ze swoich parkanów.
Po początkowym czeskim oblężeniu do ofensywy zaczęli powoli dochodzić Duńczycy. W 8. minucie gry bramkę strzeżoną przez Lukasa Dostala objechał Alexander True i sprytnie chciał wykorzystać swoją szybkość, wciskając gumę przy słupku. Na to nie pozwolił golkiper zostawiając parkan na lodzie i powstrzymując starania rywala. Na 5 minut przed przerwą ponownie w tercję rywala zabrali się Czesi. Martin Necas uruchomił podaniem Jana Ruttę, a ten pognał na bramkę uderzając z bulika po lewej ręce bramkarza. Frederik Andersen dobrze pokrył prawy słupek, przez co zawodnik naszych południowych sąsiadów miał problem, żeby wcisnąć tam gumę. Zakończyło się na tym, że ustrzelił spojenie, które metalicznym dźwiękiem oznajmiło to wszystkim zgromadzonym na hali.
W drugie 20 minut czeska kadra weszła na jeszcze większej intensywności niż dotychczas. W 25. minucie wydawało się, że będziemy świadkami pierwszego gola, jednak tak się nie wydarzyło. Ondrej Kase podał wzdłuż bramki do Ondreja Palata, a ten będąc tylko przed bramkarzem był w kapitalnej sytuacji. Frederik Andersen zachował się jednak wybornie i wyciągnął parkan interweniując praktycznie w pełnym szpagacie. Niedoszły strzelec tuż po tym dostał kijem w twarz od Larsa Ellera. Podczas gry w przewadze udało się wreszcie przełać duński mur. Trójka od zadań specjalnych Czechów: Roman Cervenka, Filip Chromek i Martin Necas rozegrali zamek na niebieskiej, a ostatni z tej trójcy finezyjnie uderzył z prawego bulika. Krążek był tak precyzyjnie przymierzony, że trafił w same „widły” obok spojenia, po czym od razu wyleciał z siatki.
Gdy Czesi starali się sukcesywnie zwiększać swoją przewagę na tafli, nastąpiło nagłe wyrównanie wyniku. Łatwą stratę przy bandzie zanotował Michal Kempny, co wykorzystał Alexander True od razu ruszając na bramkę Lukasa Dostala. Po drodze szybko rozegrał gumę z Joachimem Blichfeldem i w sprytny sposób pokonał golkipera. Remis na tablicy świetlnej nie utrzymał się za długo, bowiem jedynie 69 sekund. Tylko wystarczyło, żeby Jan Rutta pociągnął akcję ofensywną, na wysokości pola bramkowego zagrał do stojącego na środku Davida Kampfa, który nie musiał nawet zmieniać ustawienia kija, zeby wepchnął gumę do siatki. Bramkowej spirali nie było końca i już niespełna 2 minuty później Czesi strzelili kolejną bramkę. Roman Cervenka dostał na niebieskiej krążek od Davida Pastrnaka i samotnie pognał na bramkę. 40-latek w pełnej energii i wigoru akcji przymierzył idealnie w samo okienko nie dając szans Frederikowi Andersenowi na skuteczną interwencję.
Pod koniec tercji ponownie ciąg na bramkę zaczęli mieć Duńczycy. W 38. minucie wykorzystali fakt, że rywale grają o jednego mniej i strzelili gola kontaktowego. Oscar Moelgaard podał zza koła bulikowego do Nicka Olesena, a ten, pomimo małej przestrzeni między obrońcami, zdołał holować krążek tyłem, okręcić się i z całym impetem wypalić pod poprzeczkę nie dając szans na skuteczną interwencję. Minęła dosłownie chwila, a powinien ponownie być remis. Oliver Bjorkstrand miał istną autostradę do czeskiej bramki po otwierającym podaniu w tercji środkowej. Najechał na bramkę, położył Lukasa Dostala na lodzie, lecz nie udało mu się podnieść krążka nad bramkarzem, przez co ten leżąc zdołał jeszcze wyciągnąć łyżwę i płozą powstrzymać szybującą gumę.
Trzecia tercja, podobnie jak dwie poprzednie, rozpoczęła się od natarcia Czechów. Nie minęły cztery minuty gry, a Frederik Andersen zanotował już dwie kapitalne interwencje. Najpierw Martin Necas był w doskonałej sytuacji strzeleckiej z wysokości bulika, lecz golkiper spisał się jeszcze lepiej. Leżąc już na boku uniósł lewą nogę i w niekonwencjonalny sposób parkanem uratował zespół przy nieuchronnie zbliżającym się czwartym golem. Niewiele czasu później dogodną okazję zmarnował David Pastrnak. Jemu udało się wstrzelić gumę za bramkarza, jednak ten wyłapał ją za swoimi plecami i zamroził ją leżąc na wznak w swoim polu bramkowym. W dalszym etapie meczu więcej z gry mieli Duńczycy, jednak nie zdołali znaleźć żadnego sposobu na to, żeby pokonać Lukasa Dostala i doprowadzić do wyrównania, przez co pożegnali się turniejem.
Czechy – Dania 3:2 (0:0, 3:2, 0:0)
1:0 Martin Necas – Filip Chronek – Roman Cervenka (25:39, w przewadze)
1:1 Alexander True – Joachim Blichfeld (29:02)
2:1 David Kampf – Jan Rutta – Martin Necas (30:15)
3:1 Roman Cervenka – David Pastrnak (31:24)
3:2 Nick Olesen – Oscar Moelgaard – Joachim Blichfeld (37:12, w przewadze)
Sędziowali: Dan O’Rourke i Kyle Rehman (główni) – Nick Briganti i Jake Davis (liniowi)
Minuty karne: 8-4
Strzały: 31-26 (8-6, 18-8, 6-12)
Widzów: 10364
Czechy: Dostal - Simek, Hronek; Chlapik, Kampf, Necas – Kempny, Gudas (2); Cervenka, Sedlak, Pastrnak - Spacek, Rutta (2); Palat, Hertl (4), Kase – Tichacek, Flek; Stransky, Kubalik, Tomasek
Trener: Radim Rulik
Dania: Andersen (do 58:08) - Jensen Aabo, Lassen; Bjorkstrand, Russel, Ehlers - Nicholas Jensen, Setkov; Poulsen, Eller (2), Nicklas Jensen – Lauridsen (2), Bruggisser; Olesen, Moelgaard, Aagaard – Koch, Lichfeld; Wejse, True, Strom
Trener: Mikael Gath
W tym meczu najważniejsza była jego środkowa część, czyli druga tercja. Wtedy padły wszystkie bramki, a co za tym idzie rozstrzygnęły się losy meczu. Czescy hokeiści pomimo zwycięstwa mogą czuć delikatny niedosyt, bo nie był to idealny mecz w ich wykonaniu i w ćwierćfinałowym starciu z Kanadą będą musieli zaprezentować się naprawdę wyśmienicie, żeby mieć szansę na awans do strefy medalowej. Duńczycy natomiast mogą zakończyć olimpijską przygodę z podniesionymi głowami po niezłym meczu.
Na początku spotkania w tercji rywala odważnie poczynali sobie reprezentanci Czech. W 3. minucie po podaniu zza bramki przed niebieską linię, Michal Kempny rozszerzył akcję o Mateja Stransky’ego, a ten przymierzył z dystansu wprost w Frederika Andersena, który nie zamroził krążka, a oddał go obrońcom. Chwile później, ponowne podanie spod bandy dostał Jakub Flek. Zawodnik czwartej formacji korzystając z faktu, że miał nieco przestrzeni między bulikami, zrobił kółko z gumą i wypalił na duńską bramkę. Także i tym razem dobrze interweniował golkiper, robiąc użytek ze swoich parkanów.
Po początkowym czeskim oblężeniu do ofensywy zaczęli powoli dochodzić Duńczycy. W 8. minucie gry bramkę strzeżoną przez Lukasa Dostala objechał Alexander True i sprytnie chciał wykorzystać swoją szybkość, wciskając gumę przy słupku. Na to nie pozwolił golkiper zostawiając parkan na lodzie i powstrzymując starania rywala. Na 5 minut przed przerwą ponownie w tercję rywala zabrali się Czesi. Martin Necas uruchomił podaniem Jana Ruttę, a ten pognał na bramkę uderzając z bulika po lewej ręce bramkarza. Frederik Andersen dobrze pokrył prawy słupek, przez co zawodnik naszych południowych sąsiadów miał problem, żeby wcisnąć tam gumę. Zakończyło się na tym, że ustrzelił spojenie, które metalicznym dźwiękiem oznajmiło to wszystkim zgromadzonym na hali.
W drugie 20 minut czeska kadra weszła na jeszcze większej intensywności niż dotychczas. W 25. minucie wydawało się, że będziemy świadkami pierwszego gola, jednak tak się nie wydarzyło. Ondrej Kase podał wzdłuż bramki do Ondreja Palata, a ten będąc tylko przed bramkarzem był w kapitalnej sytuacji. Frederik Andersen zachował się jednak wybornie i wyciągnął parkan interweniując praktycznie w pełnym szpagacie. Niedoszły strzelec tuż po tym dostał kijem w twarz od Larsa Ellera. Podczas gry w przewadze udało się wreszcie przełać duński mur. Trójka od zadań specjalnych Czechów: Roman Cervenka, Filip Chromek i Martin Necas rozegrali zamek na niebieskiej, a ostatni z tej trójcy finezyjnie uderzył z prawego bulika. Krążek był tak precyzyjnie przymierzony, że trafił w same „widły” obok spojenia, po czym od razu wyleciał z siatki.
Gdy Czesi starali się sukcesywnie zwiększać swoją przewagę na tafli, nastąpiło nagłe wyrównanie wyniku. Łatwą stratę przy bandzie zanotował Michal Kempny, co wykorzystał Alexander True od razu ruszając na bramkę Lukasa Dostala. Po drodze szybko rozegrał gumę z Joachimem Blichfeldem i w sprytny sposób pokonał golkipera. Remis na tablicy świetlnej nie utrzymał się za długo, bowiem jedynie 69 sekund. Tylko wystarczyło, żeby Jan Rutta pociągnął akcję ofensywną, na wysokości pola bramkowego zagrał do stojącego na środku Davida Kampfa, który nie musiał nawet zmieniać ustawienia kija, zeby wepchnął gumę do siatki. Bramkowej spirali nie było końca i już niespełna 2 minuty później Czesi strzelili kolejną bramkę. Roman Cervenka dostał na niebieskiej krążek od Davida Pastrnaka i samotnie pognał na bramkę. 40-latek w pełnej energii i wigoru akcji przymierzył idealnie w samo okienko nie dając szans Frederikowi Andersenowi na skuteczną interwencję.
Pod koniec tercji ponownie ciąg na bramkę zaczęli mieć Duńczycy. W 38. minucie wykorzystali fakt, że rywale grają o jednego mniej i strzelili gola kontaktowego. Oscar Moelgaard podał zza koła bulikowego do Nicka Olesena, a ten, pomimo małej przestrzeni między obrońcami, zdołał holować krążek tyłem, okręcić się i z całym impetem wypalić pod poprzeczkę nie dając szans na skuteczną interwencję. Minęła dosłownie chwila, a powinien ponownie być remis. Oliver Bjorkstrand miał istną autostradę do czeskiej bramki po otwierającym podaniu w tercji środkowej. Najechał na bramkę, położył Lukasa Dostala na lodzie, lecz nie udało mu się podnieść krążka nad bramkarzem, przez co ten leżąc zdołał jeszcze wyciągnąć łyżwę i płozą powstrzymać szybującą gumę.
Trzecia tercja, podobnie jak dwie poprzednie, rozpoczęła się od natarcia Czechów. Nie minęły cztery minuty gry, a Frederik Andersen zanotował już dwie kapitalne interwencje. Najpierw Martin Necas był w doskonałej sytuacji strzeleckiej z wysokości bulika, lecz golkiper spisał się jeszcze lepiej. Leżąc już na boku uniósł lewą nogę i w niekonwencjonalny sposób parkanem uratował zespół przy nieuchronnie zbliżającym się czwartym golem. Niewiele czasu później dogodną okazję zmarnował David Pastrnak. Jemu udało się wstrzelić gumę za bramkarza, jednak ten wyłapał ją za swoimi plecami i zamroził ją leżąc na wznak w swoim polu bramkowym. W dalszym etapie meczu więcej z gry mieli Duńczycy, jednak nie zdołali znaleźć żadnego sposobu na to, żeby pokonać Lukasa Dostala i doprowadzić do wyrównania, przez co pożegnali się turniejem.
Czechy – Dania 3:2 (0:0, 3:2, 0:0)
1:0 Martin Necas – Filip Chronek – Roman Cervenka (25:39, w przewadze)
1:1 Alexander True – Joachim Blichfeld (29:02)
2:1 David Kampf – Jan Rutta – Martin Necas (30:15)
3:1 Roman Cervenka – David Pastrnak (31:24)
3:2 Nick Olesen – Oscar Moelgaard – Joachim Blichfeld (37:12, w przewadze)
Sędziowali: Dan O’Rourke i Kyle Rehman (główni) – Nick Briganti i Jake Davis (liniowi)
Minuty karne: 8-4
Strzały: 31-26 (8-6, 18-8, 6-12)
Widzów: 10364
Czechy: Dostal - Simek, Hronek; Chlapik, Kampf, Necas – Kempny, Gudas (2); Cervenka, Sedlak, Pastrnak - Spacek, Rutta (2); Palat, Hertl (4), Kase – Tichacek, Flek; Stransky, Kubalik, Tomasek
Trener: Radim Rulik
Dania: Andersen (do 58:08) - Jensen Aabo, Lassen; Bjorkstrand, Russel, Ehlers - Nicholas Jensen, Setkov; Poulsen, Eller (2), Nicklas Jensen – Lauridsen (2), Bruggisser; Olesen, Moelgaard, Aagaard – Koch, Lichfeld; Wejse, True, Strom
Trener: Mikael Gath
