Trzy kary meczu, sędziowskie kontrowersje i udana odpowiedź Unii
Added 2 weeks ago
Skomentuj
Adam Suski
fot. Karolina Sommer | Planet of Hockey
Niedzielne starcie w Oświęcimiu było tym, na co kibice czekają przez całą rundę zasadniczą. W drugim meczu ćwierćfinałowym nie brakowało emocji, pięściarskich pojedynków, a także sędziowskich kontrowersji. Arbitrzy mieli zresztą sporo pracy, nakładając łącznie grubo ponad 100 minut karnych. Kluczowe znaczenie dla losów rywalizacji miały dziś formacje specjalne, bo aż 4 z 5 goli padło właśnie w przewagach. O jedną bramkę lepsi okazali się biało-niebiescy, którzy ku uciesze miejscowych fanów doprowadzili do wyrównania stanu całej serii.
Obie drużyny przystąpiły do niedzielnej rywalizacji w podobnych, choć nie identycznych składach jak dobę wcześniej. W obozie gospodarzy zabrakło Romana Dyukova, który uległ wczoraj urazowi po rzuceniu przez rywala na bandę oraz Lukasha Matthewsa, który doznał wstrząśnienia mózgu. Do zestawienia desygnowanego przez Roberta Kalabera wrócił natomiast Aleksi Makela, który wcześniej z powodów rodzinnych przebywał w Finlandii. U gości zabrakło z kolei Daniila Kulintseva oraz Patryka Napiórkowskiego. Trener Sami Hirvonen posłał zatem do boju niepełną czwartą formację.
Początek meczu przebiegał pod znakiem dynamicznej gry i sporadycznych przerw, ale obie drużyny nie zatrudniały zbyt często golkiperów. Więcej niż w okolicach bramek działo się za to pod bandami. Z minuty na minutę napięcie pomiędzy pomiędzy obiema ekipami wzrastało, efektem czego obserwowaliśmy regularne szarpaniny. Oliwy do ognia dolali bez wątpienia sędziowie, którzy wyraźnie nie panowali nad temperaturą meczu, a brak kilku ewidentnych wykluczeń tylko rozjudził miejscową publikę oraz samych graczy.
Kary za ostrość sypały się za to jedna po drugiej, ale oprócz obustronnych wykluczeń w międzyczasie za zahaczanie na 2-minutowy odpoczynek udał się Jakub Lewandowski. Unia poczuła, że to jej szansa. Mocny strzał niemal spod toruńskiego boksu oddał Andreas Soderberg, a po drodze tor lotu krążka zmienił jeszcze nieco Aleksander Peresunko, uniemożliwiając skuteczną interwencję Antonowi Svenssonowi i tak gospodarze wyszli na prowadzenie.
W analogicznej sytuacji do wyrównania doprowadzili goście. W 26. minucie do boksu sędziowie odesłali Mikę Partanena i tym razem to Torunianie stanęli przed szansą na zdobycie gola w przewadze. Ci najpierw jedynie obili obramowanie bramki Linusa Lundina, ale wkrótce po tym dopięli swego. Po znakomicie rozegranej akcji Jakub Lewandowski wyłożył gumę jak na tacy do ustawionego tuż przy słupku Ruslana Bashirova. Kazachowi pozostało już tylko wpakować krążek do bramki.
Unia szybko dostała okazję do odpowiedzi, jednak w sytuacji 5 na 4 podopieczni Roberta Kalabera trafiali albo w aluminium, albo w Svenssona. Szwedzki golkiper dwa razy wyciągnął swoją ekipę z niemałych tarapatów.
W kolejnych fragmentach drugiej tercji emocje nieco opadły, ale był to jedynie krótki przestój. W 36. minucie, w wydawałoby się niegroźnej sytuacji, Samuel Petras świetnie wypatrzył pozostawionego bez opieki Reece’a Scarletta. Ten podprowadził nieco krążek, a potem posłał go między parkanami bramkarza rywali.
W końcówce tej odsłony meczu konflikty pomiędzy obiema drużynami eskalowały jeszcze bardziej. Bójka wisiała w powietrzu zresztą od dłuższego czasu. Najpierw do pięściarskiego pojedynku stanęli Bartosz Florczak i Chase Phelps – dla obu ta hokejowa wymiana argumentów oznaczała koniec meczu. Niewiele później kilka ciosów w stronę Damiana Tyczyńskiego wymierzył także Jakub Gimiński. Sędziowie uznali, że oświęcimski gracz nie brał czynnego udziału w bójce i nałożyli na niego karę mniejszą za ostrość. Torunianin natomiast otrzymał karę meczu, co oznaczało, że, gdy nowy nabytek Unii wróci na lód, jego zespół będzie miał jeszcze 3 minuty gry w przewadze.
Mimo kilku groźnych prób, biało-niebiescy nie wykorzystali okresu w liczebnej nadwyżce. Niemniej miejscowa ekipa nie zraziła się tym niepowodzeniem i w dalszym ciągu napierała na bramkę przyjezdnych, chcąc odskoczyć na dwa gole. Sztuka ta udała się parę minut później i to dopiero w sytuacji 5 na 3. Okoliczności nie miały jednak większego znaczenia, bo gdy Samuel Petras skierował gumę do sieci, 3-tysięczna widownia wybuchła ogromną radością.
Mimo niekorzystnego wyniku, KH Energa nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Niebagatelne znaczenie miała ponownie postawa obu drużyn w formacjach specjalnych, gdyż tym razem to Torunianie mieli o jednego gracza na lodzie więcej. Unia jednak dobrze się broniła, a Lundinowi dopisało nieco szczęścia, gdy po strzale Aleksiego Vorony krążek odbił się od słupka.
Co się odwlecze, to nie uciecze. Na 5 minut przed końcową syreną sędziowie znów ukarali gracza Unii i tym razem wykluczenie to było już brzemienne w skutkach. Torunianie złapali bowiem kontakt za sprawą doskonałego strzału w samo okienko Roberta Arraka. Sęk w tym, że zaraz na przymusowy odpoczynek odesłany został Mateusz Zieliński, co gościom z miasta Kopernika zdecydowanie nie ułatwiło pościgu za wynikiem. Również manewr z wycofaniem bramkarza w ostatnich sekundach rywalizacji nie przyniósł oczekiwanego rezultatu i to małopolska ekipa mogła cieszyć się z niezwykle cennego triumfu.
KS Unia Oświęcim – KH Energa Toruń 3:2 (1:0, 1:1, 1:1)
1:0 Aleksander Peresunko - Andreas Soderberg - Daniel Olsson-Trkulja (15:31, w przewadze)
1:1 Ruslan Bashirov - Jakub Lewandowski - Mikołaj Syty (26:44, w przewadze)
2:1 Reece Scarlett - Samuel Petras - Aleksander Peresunko (35:28)
3:1 Samuel Petras - Joe Morrow - Reece Scarlett (47:17, w podwójnej przewadze)
3:1 Samuel Petras - Joe Morrow - Reece Scarlett (47:17, w podwójnej przewadze)
3:2 Robert Arrak - Aleksi Vorona (56:40, w przewadze)
Sędziowali: Marcin Majta i Mateusz Krzywda (główni) – Mateusz Kucharewicz i Dariusz Pobożniak (liniowi)
Minuty karne: 45 - 70
Strzały: 30 - 25
Widzów: 2893
Stan rywalizacji: 1 - 1
Stan rywalizacji: 1 - 1
KS Unia Oświęcim: Lundin - Soderberg (2), Kubes; Petras (2), Olsson-Trkulja, Peresunko - Florczak (25), Scarlett; Partanen (4), Heikkinen, Ahopelto - Makela (2), Morrow; Kasperlik, Rac (4), Tyczyński D. (2) - Prokopiak (2), Mościcki; Krzemień, Galant (2), Kusak
Trener: Robert Kalaber
KH Energa Toruń: Svensson - Ilvessuo, Laitinen; Bashirov, Syty, Denyskin (2) - Schafer (2), Zieliński (4); Lewandowski (4), Arrak, Vorona - Jaworski, Gimiński (27); Korenchuk (2), Fjodorovs, Maćkowski - Kurnicki; Phelps (25), Kalinowski K. (2), Kalinowski M (4).
Trener: Sami Hirvonen
