Status quo po dwóch meczach
  Added 2 weeks ago   Skomentuj
Borys Kymona fot. Karolina Sommer | Planet of Hockey
Minęły zaledwie 24 godziny, a widzieliśmy zupełnie inne drużyny niż wczoraj. Zawodnicy Jastrzębia wyszli na ten mecz z konkretnym planem, którego się trzymali i pozwolił im odnieść dość pewne zwycięstwo, co stawia ich w całkiem niezłym położeniu przed dwumeczem na własnej tafli. Tyskich fanów może trapić nieskuteczność ich ulubieńców, bowiem mieli niemały problem ze skutecznością strzelając tylko dwie bramki przy 35 strzałach.

Jastrzębianie rozpoczęli te spotkanie z mocnym postanowieniem poprawy po wczorajszym występie. Od samego początku ruszyli na bramkę strzeżoną przez Tomasa Fucika, co przyniosło efekt bramkowy już w 4. minucie gry. Bracia Nalewajkowie: Łukasz i Radosław rozegrali między sobą akcję bramkową, zakończoną strzałem tego drugiego na wprost golkipera, który nie zdążył w tej sytuacji zainterweniować. Niedługo później swoją szansę miał Maciej Urbanowicz, lecz kapitan gości swoim strzałem z okolic bulika trafił jedynie w kask Fucika, po czym krążek wyleciał w pole. 

Szybko stracona bramka i postępująca dominacja rywala wcale nie wpłynęła na Tyszan pobudzająco, a wręcz przeciwnie, utrzymała ich w letargu. W 7. minucie spotkania na ławkę kar powędrował Olli-Petteri Viinikainen, a zawodnicy znad czeskiej granicy chętnie skorzystali z nadarzającej się okazji na powiększenie swojego strzeleckiego dorobku. Po 72 sekundach gry w przewadze nieco miejsca przed bramką wykorzystał Daniels Berzins wbijając krążek obok zdezorientowanego Tomasa Fucika. 

Na pierwszy zryw trójkolorowych musieliśmy czekać aż do 15. minuty spotkania. Wtedy to, w ciągu kilku sekund, dwukrotnie zmusili Karolusa Kaarlehto do interwencji. Najpierw, Rasmus Heljanko w zamieszaniu po wrzutce Lukasa Kovara obił parkany bramkarza, a kilka sekund później Hannu Kuru z przyklęku trafił  korpus golkipera. Niedługo później, podczas gry w osłabieniu, z kontrą wyrwał się Jakub Ślusarczyk, lecz jego próba została zamrożona przez Fucika.

Na następne 20 minut gospodarze wyszli zmotywowani, aby dogonić rywala. O wiele częściej przebywali pod bramką Jastrzębia, robili sporo wiatru, jednak nic konkretnego z tego nie wynikło. W 28. minucie podczas rozgrywania przewagi zmarnowali dwie kapitalne sytuację. Najpierw okienka bramki Karolusa Kaarlehto szukał Mark Viitanen, lecz nieznacznie chybił, a zaraz po tym z bulika tuż obok słupka przymierzył Hannu Kuru. Fiński golkiper świetnie interweniował po strzale Mateusza Bryka szybującym tuż pod poprzeczkę. 

Zepchnięci w tej tercji do głębokiej defensywy Jastrzębianie mieli okazję podwyższyć wynik dwukrotnie grając w przewadze. Najpierw Tomas Fucik dobrze przykrył słupek podczas osłabienia w związku z wykluczeniem Alana Łyszczarczyka. Dociskając parkan powstrzymał przed zdobyciem bramki czającego się z krążkiem Riku Sihvonena. Tyle szczęścia nie miał już w 36. minucie, podczas kary, którą odsiadywał Mateusz Bryk. Emil Bagin będąc z gumą na niebieskiej linii uderzył na bramkę, a zasłaniany „Fuczas” nie miał zbyt wielu szans, aby skutecznie interweniować i wpuścił już trzecią bramkę w tym spotkaniu.

Trzecią tercję trójkolorowi rozpoczęli podobnie jak poprzednią, lecz tym razem okazali się skuteczniejsi. Już niespełna 100 sekund od ponownego rzucenia krążka na lód udało im się otworzyć swój bramkowy dorobek. Osamotniony Mark Viitanen pomknął lewym skrzydłem i strzałem pod poprzeczkę tuż nad barkiem Karolusa Kaarlehrto dał swoim kibicom pierwszy powód do radości tego wieczoru. Postawa Tyszan napędziła także trybuny, które pomimo dwubramkowej straty dawały z siebie wszystko i starały się jak najbardziej wspomóc swoich ulubieńców. Wraz z upływem kolejnych minut ataki gospodarzy nie ustępowały, co widać po statystyce strzałów. W 47. minucie niezły strzał z niebieskiej oddał Dominik Paś, jednak Kaarlehto zbił to uderzenie parkanem. 

Niedługo później wymarzoną okazję na kontakt z rywalem zmarnował Joel Kerkkanen. Finowi wystarczyło tylko wykończyć akcje wyprowadzoną na prawym skrzydle przez Hannu Kuru, jednak ten obił parkany golkipera wywołując niemały jęk zawodu na trybunach. Trzy minuty przed końcem meczu trener Pekka Tirkkonen zdecydował się zdjąć z lodu Tomasa Fucika, a w jego miejsce posłać kolejnego zawodnika. Manewr ten nie udał się, bowiem już 15 sekund później Szymon Kiełbicki ze stoickim spokojem wbił krążek do siatki. Tyszanie reklamowali jeszcze potencjalnego spalonego, lecz po weryfikacji wideo sędziowie podtrzymali decyzję z lodu. Na 46 sekund przed końcem bramkę na otarcie łez zdobył Alan Łyszczarczyk. Popularny „Łyżka” stojąc w miejscu przed niebieską linią przygarnął bezpański krążek i szybkim strzałem zaskoczył Karolusa Kaarlehto.


GKS Tychy – JKH GKS Jastrzębie 2:4 (0:2, 0:1, 2:1)
0:1 Radosław Nalewajka – Łukasz Nalewajka – Szymon Kiełbicki (03:29)
0:2 Daniels Berzins – Emil Bagin – Matias Lehtonen (07:47, w przewadze)
0:3 Emil Bagin – Aku Alho (35:38, w przewadze)
1:3 Mark Viitanen – Olli Kaskinen – Valtteri Kakkonen (41:35)
1:4 Szymon Kiełbicki (57:02, do pustej bramki)
2:4 Alan Łyszczarczyk – Lukas Kovar (59:14)

Sędziowali: Bartosz Kaczmarek i Paweł Kosidło (główni) – Michał Gerne i Piotr Podlas (liniowi)
Minuty karne: 8-4
Strzały: 35-23 (8:11, 15:7, 12:5)
Widzów: 2439

GKS Tychy: Fucik (do 56:47 i od 57:02 do 59:34) –Kovar, Pociecha; Kerkkanen, Kuru, Heljanko – Kaskinen, Kakkonen; Łyszczarczyk (2), Paś, Jamsen – Viinikainen (2), Bryk; Viitanen (2), Komorski, Knuutinen  – Walli, Janik; Drabik, Aliranta, Jeziorski
Trener: Pekka Tirkkonen

JKH GKS Jastrzębie: Kaarlehto – Alho (2), Bagin; Sihvonen, Berzins, Lehtonen – Bezuska, Onak; Urbanowicz (2), Kiełbicki, Ślusarczyk – Charvat, Hanzel; R. Nalewajka, Stolarski, Ł. Nalewajka – Wojciechowski, Adamek; Laszkiewicz, Moś, Kuzak
Trener: Rafał Bernacki

© 2026 PlanetOfHockey.com

O nas  |  Redakcja  |  Kontakt
Powered by