Już po ostatniej serii spotkań mogliśmy zauważyć, jak ciężkie zapowiadają się ćwierćfinały. Obie drużyny mają w tym momencie na swoim koncie po jednym zwycięstwie. Pierwszy mecz zakończył się wygraną GieKSy 11:1, a drugi zwycięstwem Comarch Cracovii 3:2 po rzutach karnych. Tym razem również nie będzie litości.
Comarch Cracovia bardzo dobrze wie, jak walczyć z GieKSą na własnym lodzie. W sezonie zasadniczym udało im się pokonać katowiczan aż dwa razy. Co prawda poza regulaminowym czasem gry, nie zdobywając kompletu punktów, ale wygrana to wygrana. Obrany sposób okazał się skuteczny – Cracovia bardzo dobrze potrafi utrzymać wyrównany wynik meczu, przeciągnąć grę do dogrywki lub rzutów karnych, by ostatecznie docisnąć zmęczonych rywali właśnie w konkursie rzutów karnych, który w wykonaniu krakowskiego zespołu wygląda bardzo solidnie. Dokładnie to mogliśmy oglądać podczas niedzielnego meczu.
GieKSa będzie liczyć na wywiezienie dwóch zwycięstw z Krakowa, by móc zakończyć ćwierćfinałową rywalizację na swoim lodzie. Z pewnością łatwo nie odpuści gospodarzom. Jeśli jednak to Cracovia wygra oba spotkania u siebie, będzie miała szansę odnieść pierwsze zwycięstwo w tym sezonie na katowickim lodowisku.
GieKSa z pewnością postara się popracować w nadchodzących meczach nad grą w przewagach. Wspominał o tym Jakub Hofman w wywiadzie pomeczowym po pierwszym spotkaniu play-off w Katowicach:
„Myślę, że przewagi mogłyby nam lepiej wychodzić, bo mamy dużo przewag. Tak samo jak byliśmy ostatnio na meczu wyjazdowym w Krakowie, to mało trafiliśmy, a tych przewag było dużo.”
Cracovia zdecydowanie będzie musiała zwrócić na to uwagę w nadchodzących spotkaniach.
