Sam Coatta o Unii: Gdy ruszą do ataku, w naszej obronie robi się gorąco
  Added 4 weeks ago   Skomentuj
Adam Suski fot. Karolina Sommer | Planet of Hockey
W niedzielę zainaugurowano półfinałową serię pomiędzy GKS-em Katowice a Unią Oświęcim. Premierowe starcie padło łupem zespołu z Górnego Śląska, ale obie ekipy pokazały moc w ofensywie. Nieco gorzej było w destrukcji, na co uwagę zwrócił w pomeczowym wywiadzie Sam Coatta, sugerując, że jego zespół ma jeszcze nad czym pracować.

Pierwsze spotkanie katowicko-oświęcimskiego półfinału zaczęło się znakomicie dla przyjezdnych. Już w 26. sekundzie wynik otworzył Mika Partanen. GieKSa przejęła inicjatywę na dobre w drugiej tercji, odskakując rywalom w pewnym momencie na dwa gole. Jak się okazało, decydującą bramkę zdobył Sam Coatta, dla którego było to trzecie trafienie w nowych barwach. Amerykański napastnik skomentował występ swojej ekipy w wywiadzie dla mediów klubowych

To ciężko wywalczone zwycięstwo w play-offach. Były momenty, kiedy wyglądaliśmy naprawdę dobrze, ale też takie, gdy nasza gra była niechlujna, brzydka. Ale na koniec to my cieszyliśmy się z wygranej i to jest w tym najważniejsze cieszył się 35-latek. 

Unia Oświęcim w trakcie bieżącej kampanii urosła do zespołu znanego z ofensywnej gry. W rundzie zasadniczej podopieczni Roberta Kalabera zdobyli 153 gole – najwięcej w całej lidze. Niedzielne spotkanie w Satelicie również przypominało bardziej bokserską wymianę ciosów. Strzelec czwartego gola zwraca więc uwagę, że rywale swoją dobrą postawą pod przeciwną bramką potrafią wprowadzić sporo zamieszania. 

To dobry zespół. Gdy ruszą do ataku, w naszej tercji obronnej robi się gorąco. To na pewno jeden z aspektów, nad którym powinniśmy jutro bardziej popracować przyznał Coatta. 

W rywalizacji tych dwóch drużyn w tym sezonie niemal w każdym meczu o wygranej decydowały szczegóły. Jedynym odstępstwem od tej reguły było październikowe starcie w Katowicach, kiedy Oświęcimianie wygrali 6:2. Doświadczony gracz, który niedawno wzmocnił GieKSę, zdaje sobie sprawę, że podobnie będzie w całych play-offach i małe elementy mogą mieć duże znaczenie dla ostatecznego rezultatu w tej parze. 

W trakcie meczu jest dużo zagrań, po których może coś się wydarzyć i nigdy nie wiesz, czy to będzie ten decydujący moment. Wydaje mi się, że możemy być w tym lepsi. Powinniśmy brać każdą akcję na chłodno i próbować wygrywać każdą walkę. W końcówce mieliśmy kilka udanych bloków – to często ratuje mecz. Jutro znów detale będą miały duże znaczenie  przyznał autor już trzech punktów dla GieKSy w play-offach. 

Sam Coatta po 9 sezonach rozegranych na Starym Kontynencie wrócił za ocean. Czas spędzony w ojczyźnie pod sportowym względem nie był jednak dla niego szczególnie udany. 35-latek nie krył więc radości z faktu, że znów wylądował na europejskich taflach i mógł przypomnieć sobie, jak wygląda klimat hokeja w tej części świata. 

– Atmosfera tutaj jest super. Właśnie dla niej chciałem wrócić do europejskiego hokeja. Fani w Europie są niesamowici, dopingują cały czas. To sprawia, że play-offy są tak fajne. Jeśli masz za sobą kibiców, to bawisz się świetnie  mówi jeden z bohaterów niedzielnego pojedynku. 

Kolejne spotkanie w tej parze zaplanowano już na poniedziałek. Tym razem o godzinie 18:30 GKS Katowice ponownie podejmie Unię Oświęcim. Druga wygrana dałaby Katowiczanom bez wątpienia spory komfort przed wyjazdowymi meczami w Małopolsce. 

© 2026 PlanetOfHockey.com

O nas  |  Redakcja  |  Kontakt
Powered by