Na autostradzie do mistrzostwa
  Added One week ago   Skomentuj
Borys Kymona fot. Karolina Sommer | Planet of Hockey
Tylko jedno zwycięstwo dzieli trójkolorowych do obrony tytułu mistrzowskiego. W trzecim meczu tegorocznego finału podopieczni Pekki Tirkkonena nie pozostawili suchej nitki na derbowym rywali z Katowic pokonując ich 4:0. Katowiczanie znajdują się w trudnej sytuacji, bowiem jutro, grając z nożem na gardle, muszą wygrać na lodzie przeciwnika, żeby przedłużyć sobie sezon.

Katowiczanie od samego początku meczu usiedli na rywalach. Goście podrażnieni stanem rywalizacji szybko chcieli podporządkować sobie dalszy przebieg meczu. Przez pierwsze minuty praktycznie nie opuszczali tercji rywala, zamykając Tyszan pod ich własną bramką. W 7. minucie nacisk ten mógł przynieść efekt w postaci bramki. Tomas Fucik odbił mocny strzał sprzed niebieskiej oddany przez Albina Runessona, po czym w dość ekwilibrystyczny sposób powstrzymał dobitkę Grzegorza Pasiuta. Golkiper w momencie strzału rzucił się w lewo mrożąc krążek w swoich ochraniaczach.

 Z biegiem czasu, gospodarze także uaktywnili się ofensywnie, kilkakrotnie zagrażając bramce strzeżonej przez Jespera Eliassona. Dobry strzał oddał między innymi Olli Kaskinen, lecz nie zdołał on zaskoczyć czujnego bramkarza. Po chwilowym ofensywnym przestoju od 15. minuty obydwa zespoły poszły na wymianę ciosów. Najpierw o uderzenie na tyską bramkę pokusił się Jacob Lundegard, jednak Tomas Fucik zamroził jego próbę z bliskiej odległości. Chwilę później guma znalazła się w raku golkipera po dwójkowej akcji skonstruowanej przez Jeana Dupuy i Stephena Andersona. Po drugiej stronie tafli wynik próbował otworzyć  Joel Kerkkanen, lecz trafił jedynie w boczną siatkę.

Tyszanie weszli w drugie 20 minut ze zdecydowanie większym animuszem niż poprzednio. Zanim tercja się na dobre rozkręciła, oni już kilka razy stworzyli sobie dobre okazje strzeleckie. Obok słupka uderzył Olli-Petteri Viinikainen, a Alan Łyszczarczyk swoją próbą sprawił Jesperowi Elissonowi niemałe problemy. W 27. minucie w zamieszaniu krążek odbił się od słupka po najeździe Jusso Jamsena, a następnie mocna dobitka Mateusza Bryka po rykoszecie wyleciała poza taflę. Chwilę później w wymarzonej sytuacji znalazł się Bartosz Fraszko. Zawodnik pierwszego ataku stanął oko w oko z Tomasem Fucikiem, lecz nie zdołał pokonać reprezentacyjnego golkipera.

To co wydarzyło się po 30. minucie zawodnicy z Katowic nie zapomną raczej na długo. Tyszanie wrzucili kolejny bieg, a do tego wreszcie znaleźli sposób na Jespera Eliassona. W 31. minucie gry Jusso Jamsen pod ostrym kątem zjeżdżał spod bandy w stronę bramki, po czym wycofał na czyste pole do Mateusza Bryka, który z dystansu przymierzył idealnie w dalsze okienko katowickiej bramki. Nie minęły nawet 2 minuty i tyski Stadion Zimowy eksplodował po raz drugi. Po wygranym wznowieniu, Filip Komorski przedłużył wrzutkę Bartłomieja Pociechy, po czym ta trafiła na kij Marka Viitanena. Estończykowi nie pozostało nic innego, jak wbić krążek do pustej bramki i podwyższyć prowadzenie. Gola numer trzy zdobył kilka minut później Alan Łyszczarczyk. Popularny „Łyżka” wyjechał zza bramki, obrócił się na małej przestrzeni, po czym wbił gumę pod poprzeczkę tuż obok bramkarza.

Pomimo druzgocącej drugiej tercji, Katowiczanie odważnie ruszyli na rywali i starali się odwrócić losy spotkania. Pomimo istnej nawałnicy strzałów, za każdym razem z oblężenia wychodził Tomas Fucik. Rozgrywający fenomenalne play-offy golkiper powstrzymywał kolejne uderzenia Sama Coatty, Stephena Andersona czy Patryka Wronki. Tyszanie także nie rezygnowali z kolejnych prób podwyższenia wyniku. Jesper Eliasson pokazał nieco swojego bramkarskiego kunsztu powstrzymując groźne strzały Filipa Komorskiego czy Alana Łyszczarczyka.

Na nieco ponad 4 minuty przed końcem na ławkę kar powędrował Filip Komorski, co było dla „GieKSy” ostatnią szansą na odwrócenie losów meczu. Trener Jacek Płachta postanowił zagrać va banque i ściągnąć z lodu bramkarza. Przez niemal pełne dwie minuty Tyszanie byli zamknięci w swojej tercji, jednak Tomas Fucik był dziś istną ścianą i nie zamierzał przepuścić ani jednego strzału. Na niespełna 80 sekund przed końcową syreną Katowiczanie stracili krążek na niebieskiej linii, co skrzętnie wykorzystali ich rywale. Bartłomiej Jeziorski podał na skrzydło do Dominika Pasia, a ten ze stoickim spokojem umieścił gumę w siatce ustalając wynik meczu na 4:0. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie, stawiając gości pod ścianą przed czwartym starciem.


GKS Tychy – GKS Katowice 4:0 (0:0, 3:0, 1:0)

1:0 Mateusz Bryk – Jusso Jamsen (30:15)
2:0 Mark Viitanen – Filip Komorski – Bartłomiej Pociecha (32:04)
3:0 Alan Łyszczarczyk – Henri Knuutinen (37:20)
4:0 Dominik Paś – Bartłomiej Jeziorski – Filip Komorski (58:42, do pustej bramki)

Sędziowali: Paweł Kosidło i Paweł Breske (główni) – Eryk Sztwiertnia i Łukasz Sośnierz (liniowi)
Minuty karne: 4-0
Strzały: 30-31 (5-10, 15-9, 10:12)
Widzów: 2535

GKS Tychy: Fucik - Kovar, Pociecha; Kerkkanen, Kuru, Heljanko - Kaskinen, Kakkonen; Łyszczarczyk, Paś, Knuutinen - Viinikainen, Bryk (2); Viitanen, Komorski (2), Jamsen - Bizacki, Kucharski; Gościński, Aliranta, Jeziorski.
Trener: Pekka Tirkkonen 

GKS Katowice: Eliasson (do 56:55, od 58:42 do 59:07) - Runesson, Lundegard; Fraszko, Pasiut, Bepierszcz - Maciaś, Verveda; Dupuy, Anderson, Wronka - Chodor, Hoffman; Jonasz Hofman, McNulty, Jakub Hofman - Dawid, Huhdanpaa; Michalski, Koivusaari, Coatta.
Trener: Jacek Płachta

© 2026 PlanetOfHockey.com

O nas  |  Redakcja  |  Kontakt
Powered by