Siódma gwiazdka Tyszan. Trójkolorowi mistrzami Polski!
Added 7 days ago
Skomentuj
Borys Kymona
fot. Karolina Sommer | Planet of Hockey
Od początku spotkania obydwa zespoły poszły na wymianę ciosów. W 5. minucie spotkania kolejnej bramki w tym finale szukał Mateusz Bryk. Tyski defensor w swoim stylu zdecydował się na strzał z dystansu, jednak Jesper Eliasson pozostał czujny i pewnie zamroził gumę. Chwilę później Tomas Fucik dobrze domknął bliższy słupek po tym, gdy niesygnalizowane uderzenie spod bandy oddał Patryk Wronka. Gdy wydawało się, że, podobnie jak wczoraj, nieco poczekamy sobie na pierwsze trafienie w meczu z pomocą przyszła… banda. W 8. minucie spotkania jeden z tyskich zawodników posłał gumę rollingiem przy bandzie. Sytuacja wydawała się opanowana, jednak nagle krążek zmienił kierunek lotu i poszybował w stronę słupka. Eliasson czający się za bramką końcówką kija odbił go wprost do Filipa Komorskiego. Kapitanowi trójkolorowych nie pozostało nic innego jak wbić gumę do siatki.
Chwilę później za tyską bramką wybuchła dość spora szamotanina, po ostrym wejściu barkiem Joela Kerkkanena. Oprócz głównego zainteresowanego na ławce kar wylądował także „najaktywniejszy” ze strony gości, Jean Dupuy otrzymując 4 minuty. Tyszanie, korzystając z okresu gry w przewadze, szybko założyli zamek i starali się przełamać defensywę rywala. Udało się im to na 12 sekund przed końcem wykluczenia, kiedy to Rasmus Heljanko podał do stojącego tuż przed polem bramkowym Jusso Jamsena. Fin szybko wymanewrował Jespera Eliassona, który nie zdołał się przemieścić i tym samym trójkolorowi prowadzili już dwiema bramkami i na tym nie poprzestali. W 15. minucie Mateusz Gościński zagrał zza bramki w okolice koła bulikowego do Henriego Knuutinena, a ten przymierzył z całym sił w dalszy róg bramki.
Jacek Płachta w przerwie dokonał roszady w bramce, przez co Jespera Eliassona zastąpił Michał Kieler. Nowy golkiper na lodzie pierwszą okazję do wykazania się miał w 25. minucie, kiedy to dobrze wyciągnął parkan przy próbie po lodzie w wykonaniu Hannu Kuru. Pomimo mocnego nacisku Tyszan brakowało klarownych okazji strzeleckich, co w pewnym momencie odbiło się im czkawką. Gdy zegar dobiegał do trzydziestej minuty, Katowiczanie ruszyli z trójkową akcją. W pewnym momencie Patryk Wronka zagrał na skrzydło do Stephena Andersona, a ten znalazł lukę Tomasem Fucikiem a słupkiem. Tym trafieniem Kanadyjczyk zakończył imponującą, trwającą 153 minuty serię z czystym kontem.
Po stracie pierwszego gola od dłuższego czasu, Tyszanie nie chcieli pozwolić, żeby poszyły za tym kolejne straty i dokładać sobie niepotrzebnego stresu. Szybko przystąpili do zdobycia czwartej bramki. Michał Kieler dość długo stawiał opór, jednak skapitulował w 35. minucie. Henri Knuutinen szybkim tempem wjechał do tercji rywala, wrzucił krążek na pole bramkowe, a tam niepilnowany przez nikogo Alan Łyszczarczyk strzałem do niemal pustej bramki przywrócił gospodarzom trzykomorową przewagę. Jeszcze przed końcem drugiej tercji mogła ona być jeszcze okazalsza, lecz Mark Viitanen przegrał starcie oko w oko z golkiperem.
W trzeciej tercji goście wciąż nie tracili nadziei na odwrócenie losów spotkania i wciąż atakowali bramkę rywali. Tomas Fucik musiał mieć na baczności, bowiem w ciągu kilkunastu sekund Katowiczanie potrafili oddać dwa groźne uderzenia. Najpierw gumę w powietrzu zbijał Stephen Anderson, po czym ta przeturlała się tuż przy słupku, a następnie po strzale Mateusza Michalskiego przetoczyła się po odbijaczce „Fuczasa”. Niedługo później sam na sam z tyskim bramkarzem wyszedł Ian McNulty, ale i on nie zdołał znaleźć sposobu na kapitalnie dysponowanego golkipera. „GieKSa” dopięła swego w 49. minucie, gdy w dość kuriozalny sposób zdołali zmniejszyć różnice bramkową między nimi a rywalami. Michalski objechał bramkę, zagrał przed nią, a Mateusz Gościński, starając się wybić krążek niefortunnie nastrzelił Grzegorza Pasiuta, kierując go do siatki.
Gdy wydawało się, że mecz jest już przesądzony i wystarczy jedynie dograć go do końca, zaczęło robić się ciekawie na lodzie. Na niespełna 56 minut przed końcem strzałem do pustej bramki kwestie tytułu rozstrzygnął Hannu Kuru. Fin ze stoickim spokojem wbił krążek do pustej bramki, opuszczonej przez Michała Kielera. To trafienie najwyraźniej przelało czarę goryczy w szeregach Katowic, co pokazali Zack Hoffman i Travis Verveda niepotrzebnie atakując rywali. Hoffman dodatkowo otrzymał karę meczu za gesty sugerujące wzięcie przez sędziów łapówki. Okres gry w przewadze zaowocował w dwie ostatnie bramki tego sezonu w THL-u. Najpierw Mark Viitanen dostał podanie pomiędzy buliki i mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Kielerowi. Ostatni akcent spotkanie to strzał Valtteriego Kakkonena. Fiński obrońca mocnym strzałem z lewego bulika wbił przysłowiowego gwoździa do trumny i przypieczętował tytuł dla Tyszan.
GKS Tychy – GKS Katowice 7:2 (3:0, 1:1, 3:1)
1:0 Filip Komorski (07:41)
2:0 Jusso Jamsen – Rasmus Heljanko – Bartłomiej Pociecha (10:17, w przewadze)
3:0 Henri Knuutinen – Mateusz Gościński (14:38)
3:1 Stephen Anderson – Patryk Wronka – Jean Dupuy (29:52)
4:1 Alan Łyszczarczyk – Henri Knuutinen – Dominik Paś (34:33)
4:2 Grzegorz Pasiut – Bartosz Fraszko - Mateusz Michalski (48:04)
5:2 Hannu Kuru – Lukas Kovar – Bartłomiej Pociecha (55:19, do pustej bramki)
6:2 Mark Viitanen – Valtteri Kakkonen – Dominik Paś (56:28, w podwójnej przewadze)
7:2 Valtteri Kakkonen – Alan Łyszczarczyk – Mark Viitanen (58:30, w przewadze)
Sędziowali: Przemysław Gabryszak i Patryk Kasprzak (główni) – Sławomir Szachniewicz i Michał Gerne (liniowi)
Minuty karne: 2-37
Strzały: 30-27 (9-11, 11-10, 10-7)
Widzów: 2535
GKS Tychy: Fucik - Kovar, Pociecha; Kerkkanen (2), Kuru, Heljanko - Kaskinen, Kakkonen; Łyszczarczyk, Paś, Knuutinen - Viinikainen, Bryk; Viitanen, Komorski, Jamsen - Bizacki, Kucharski; Gościński, Aliranta, Jeziorski.
Trener: Pekka Tirkkonen
GKS Katowice: Eliasson (od 20:00 do 54:50 i od 55:19 Kieler) - Runesson, Lundegard; Fraszko, Pasiut, Bepierszcz - Maciaś, Verveda (2); Dupuy (4), Anderson, Wronka – Hoffman (29); Jonasz Hofman, McNulty, Jakub Hofman - Dawid, Huhdanpaa; Michalski (2), Koivusaari, Coatta.
Trener: Jacek Płachta
Tytuł mistrzowski zostaje w Tychach! Równo 365 dni po poprzednim tytule tyscy zawodnicy mogą ponownie podnieść trofeum z najcenniejszego kruszcu. Po ciężkim sezonie zasadniczym, pełnym mniejszych i większych wpadek, przez fazę play-off udało im się przejść niemal suchą stopą, przegrywając tylko jeden mecz. Dzisiejsze starcie z GKS-em Katowice było pokazem tego, jak prezentował się zespół Pekki Tirkkonena w najważniejszej fazie sezonu.
Od początku spotkania obydwa zespoły poszły na wymianę ciosów. W 5. minucie spotkania kolejnej bramki w tym finale szukał Mateusz Bryk. Tyski defensor w swoim stylu zdecydował się na strzał z dystansu, jednak Jesper Eliasson pozostał czujny i pewnie zamroził gumę. Chwilę później Tomas Fucik dobrze domknął bliższy słupek po tym, gdy niesygnalizowane uderzenie spod bandy oddał Patryk Wronka. Gdy wydawało się, że, podobnie jak wczoraj, nieco poczekamy sobie na pierwsze trafienie w meczu z pomocą przyszła… banda. W 8. minucie spotkania jeden z tyskich zawodników posłał gumę rollingiem przy bandzie. Sytuacja wydawała się opanowana, jednak nagle krążek zmienił kierunek lotu i poszybował w stronę słupka. Eliasson czający się za bramką końcówką kija odbił go wprost do Filipa Komorskiego. Kapitanowi trójkolorowych nie pozostało nic innego jak wbić gumę do siatki.
Chwilę później za tyską bramką wybuchła dość spora szamotanina, po ostrym wejściu barkiem Joela Kerkkanena. Oprócz głównego zainteresowanego na ławce kar wylądował także „najaktywniejszy” ze strony gości, Jean Dupuy otrzymując 4 minuty. Tyszanie, korzystając z okresu gry w przewadze, szybko założyli zamek i starali się przełamać defensywę rywala. Udało się im to na 12 sekund przed końcem wykluczenia, kiedy to Rasmus Heljanko podał do stojącego tuż przed polem bramkowym Jusso Jamsena. Fin szybko wymanewrował Jespera Eliassona, który nie zdołał się przemieścić i tym samym trójkolorowi prowadzili już dwiema bramkami i na tym nie poprzestali. W 15. minucie Mateusz Gościński zagrał zza bramki w okolice koła bulikowego do Henriego Knuutinena, a ten przymierzył z całym sił w dalszy róg bramki.
Jacek Płachta w przerwie dokonał roszady w bramce, przez co Jespera Eliassona zastąpił Michał Kieler. Nowy golkiper na lodzie pierwszą okazję do wykazania się miał w 25. minucie, kiedy to dobrze wyciągnął parkan przy próbie po lodzie w wykonaniu Hannu Kuru. Pomimo mocnego nacisku Tyszan brakowało klarownych okazji strzeleckich, co w pewnym momencie odbiło się im czkawką. Gdy zegar dobiegał do trzydziestej minuty, Katowiczanie ruszyli z trójkową akcją. W pewnym momencie Patryk Wronka zagrał na skrzydło do Stephena Andersona, a ten znalazł lukę Tomasem Fucikiem a słupkiem. Tym trafieniem Kanadyjczyk zakończył imponującą, trwającą 153 minuty serię z czystym kontem.
Po stracie pierwszego gola od dłuższego czasu, Tyszanie nie chcieli pozwolić, żeby poszyły za tym kolejne straty i dokładać sobie niepotrzebnego stresu. Szybko przystąpili do zdobycia czwartej bramki. Michał Kieler dość długo stawiał opór, jednak skapitulował w 35. minucie. Henri Knuutinen szybkim tempem wjechał do tercji rywala, wrzucił krążek na pole bramkowe, a tam niepilnowany przez nikogo Alan Łyszczarczyk strzałem do niemal pustej bramki przywrócił gospodarzom trzykomorową przewagę. Jeszcze przed końcem drugiej tercji mogła ona być jeszcze okazalsza, lecz Mark Viitanen przegrał starcie oko w oko z golkiperem.
W trzeciej tercji goście wciąż nie tracili nadziei na odwrócenie losów spotkania i wciąż atakowali bramkę rywali. Tomas Fucik musiał mieć na baczności, bowiem w ciągu kilkunastu sekund Katowiczanie potrafili oddać dwa groźne uderzenia. Najpierw gumę w powietrzu zbijał Stephen Anderson, po czym ta przeturlała się tuż przy słupku, a następnie po strzale Mateusza Michalskiego przetoczyła się po odbijaczce „Fuczasa”. Niedługo później sam na sam z tyskim bramkarzem wyszedł Ian McNulty, ale i on nie zdołał znaleźć sposobu na kapitalnie dysponowanego golkipera. „GieKSa” dopięła swego w 49. minucie, gdy w dość kuriozalny sposób zdołali zmniejszyć różnice bramkową między nimi a rywalami. Michalski objechał bramkę, zagrał przed nią, a Mateusz Gościński, starając się wybić krążek niefortunnie nastrzelił Grzegorza Pasiuta, kierując go do siatki.
Gdy wydawało się, że mecz jest już przesądzony i wystarczy jedynie dograć go do końca, zaczęło robić się ciekawie na lodzie. Na niespełna 56 minut przed końcem strzałem do pustej bramki kwestie tytułu rozstrzygnął Hannu Kuru. Fin ze stoickim spokojem wbił krążek do pustej bramki, opuszczonej przez Michała Kielera. To trafienie najwyraźniej przelało czarę goryczy w szeregach Katowic, co pokazali Zack Hoffman i Travis Verveda niepotrzebnie atakując rywali. Hoffman dodatkowo otrzymał karę meczu za gesty sugerujące wzięcie przez sędziów łapówki. Okres gry w przewadze zaowocował w dwie ostatnie bramki tego sezonu w THL-u. Najpierw Mark Viitanen dostał podanie pomiędzy buliki i mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Kielerowi. Ostatni akcent spotkanie to strzał Valtteriego Kakkonena. Fiński obrońca mocnym strzałem z lewego bulika wbił przysłowiowego gwoździa do trumny i przypieczętował tytuł dla Tyszan.
GKS Tychy – GKS Katowice 7:2 (3:0, 1:1, 3:1)
1:0 Filip Komorski (07:41)
2:0 Jusso Jamsen – Rasmus Heljanko – Bartłomiej Pociecha (10:17, w przewadze)
3:0 Henri Knuutinen – Mateusz Gościński (14:38)
3:1 Stephen Anderson – Patryk Wronka – Jean Dupuy (29:52)
4:1 Alan Łyszczarczyk – Henri Knuutinen – Dominik Paś (34:33)
4:2 Grzegorz Pasiut – Bartosz Fraszko - Mateusz Michalski (48:04)
5:2 Hannu Kuru – Lukas Kovar – Bartłomiej Pociecha (55:19, do pustej bramki)
6:2 Mark Viitanen – Valtteri Kakkonen – Dominik Paś (56:28, w podwójnej przewadze)
7:2 Valtteri Kakkonen – Alan Łyszczarczyk – Mark Viitanen (58:30, w przewadze)
Sędziowali: Przemysław Gabryszak i Patryk Kasprzak (główni) – Sławomir Szachniewicz i Michał Gerne (liniowi)
Minuty karne: 2-37
Strzały: 30-27 (9-11, 11-10, 10-7)
Widzów: 2535
GKS Tychy: Fucik - Kovar, Pociecha; Kerkkanen (2), Kuru, Heljanko - Kaskinen, Kakkonen; Łyszczarczyk, Paś, Knuutinen - Viinikainen, Bryk; Viitanen, Komorski, Jamsen - Bizacki, Kucharski; Gościński, Aliranta, Jeziorski.
Trener: Pekka Tirkkonen
GKS Katowice: Eliasson (od 20:00 do 54:50 i od 55:19 Kieler) - Runesson, Lundegard; Fraszko, Pasiut, Bepierszcz - Maciaś, Verveda (2); Dupuy (4), Anderson, Wronka – Hoffman (29); Jonasz Hofman, McNulty, Jakub Hofman - Dawid, Huhdanpaa; Michalski (2), Koivusaari, Coatta.
Trener: Jacek Płachta
