W styczniu po raz pierwszy przedstawiciele Fudeko GAS Gdańsk publicznie wyrazili chęć dołączenia do grona uczestników rozgrywek Tauron Hokej Ligi. Już wtedy sternicy klubu zaznaczali jednak, że dużo zależy od wyniku sportowego oraz możliwości budżetowych, szacując koszt utrzymania drużyny na najwyższym szczeblu hokejowym w Polsce na około 3 miliony rocznie. Jak na razie, marzenia o występach gdańskiego zespołu wśród krajowej elity trzeba odłożyć na półkę z planami na przyszłość.
Fudeko GAS Gdańsk po dobrej grze w rundzie zasadniczej pierwszoligowych zmagań uchodziło za głównego kontrkandydata Sabers Oświęcim w walce o złoty medal na zapleczu Ekstraklasy. Dla obu tych zespołów play-offy okazały się jednak brutalnym zderzeniem z hokejową rzeczywistością i w efekcie dwie najlepsze ekipy fazy regularnej spotkały się w finale... ale tym pocieszenia. W rywalizacji o brąz lepsi okazali się zawodnicy z Małopolski i ostatecznie Gdańszczanie musieli obejść się smakiem, kończąc sezon poza ligowym podium.
To niewątpliwie skomplikowało kwestię ewentualnego ubiegania się o dziką kartę w THL-u, choć jeszcze nie wykluczało takiego scenariusza. Zwycięzca rozgrywek na drugim szczeblu rozgrywkowym mógł co prawda liczyć na sporą zniżkę za „wpisowe”, ale przykład Polonii Bytom, która rok temu zajęła drugie miejsce, a i tak zdecydowała się na grę wśród najlepszych, dawał nadzieję kibicom z Trójmiasta, że i ich klub pójdzie podobną ścieżką.
Scenariusz ten wykluczył jednak już prezes Fudeko, Krzysztof Lehman. W rozmowie z portalem trojmiasto.pl sternik klubu wyraźnie zaznaczył, że kolejny sezon zespół z Pomorza spędzi w dalszym ciągu na pierwszoligowych taflach.
– W przyszłym sezonie będziemy grali w 1. lidze. Zaczynamy rozmowy ze sponsorami i ludźmi, którzy nam pomagają i wspierają nasz projekt. Na to chcemy poświęcić kwiecień-maj. Prawdopodobnie w czerwcu będą wydawane licencje na grę w lidze i wówczas o nią wystąpimy. Wszystkie decyzje kadrowe uzależnione są od ustalonego budżetu. Chcielibyśmy, żeby budżet był zwiększony. Od początku naszej gry w lidze z roku na rok się poprawiamy i chcemy również być wyżej za rok – mówi Lehman.
Fudeko w nadchodzącej kampanii chce postawić na stabilność i rozwijać drużynę według założonej wcześniej filozofii. Kluczowe będzie więc zachowanie trzonu zespołu, który walczył na lodowiskach 1. ligi.
– Chcielibyśmy w większości zatrzymać zawodników, którzy grali w tym sezonie. Pozyskanie nowych zawodników jest uzależnione od budżetu. Planujemy zbudować drużynę, która będzie grała od początku sezonu do jego końca. Nie chcemy iść drogą zespołów z tego sezonu, które w trakcie rozgrywek bardzo mocno zmieniały swoje składy i w drugiej części sezonu były innymi drużynami niż na początku. W większości bazujemy na naszych zawodnikach z Gdańska – tłumaczy prezes trójmiejskiego klubu.
Dużo wskazuje więc, że sezon 2026/27 w Tauron Hokej Lidze rozegrany zostanie w raptem 8-zespołowym gronie. Trudno wierzyć, że po wycofaniu się w trakcie sezonu z rozgrywek przez STS Sanok, podkarpacki zespół stać będzie na ponowny start w krajowej elicie. Nieśmiałe głosy o starcie w THL-u dobiegają jeszcze z obozu MMKS-u Podhale Nowy Targ, który kilka tygodni temu sięgnął po mistrzostwo 1. ligi, ale i w tym przypadku ciężko znaleźć rzeczywiste poparcie dla owych planów. Już teraz rozgrywki nad Wisłą koncentrują się wokół dwóch województw – śląskiego i małopolskiego. Jedynym reprezentantem północy kraju jest KH Energa Toruń.
