Katowiczanie od pewnego momentu sezonu spisują się coraz gorzej, na co bez wątpienia wpływ miały również odejścia niektórych zawodników w ciągu sezonu. Ciarko Sanok było więc zdecydowanym faworytem potyczki w "Satelicie". Nikt jednak nie spodziewał się, że katowiczanie zostaną aż tak wysoko pokonani przed własną publicznością.
W rewanżu za ubiegłoroczny finał PLH lepsze okazało sie JKH Jastrzębie. To ta drużyna objęła prowadzenie w korespondencyjnym pojedynku pomiędzy wicemistrzem a mistrzem kraju. Cracovia Kraków wygrała pierwsze dwa mecze sezonu, jednak od pewnego czasu nie może znaleźć sposobu na JKH, które musiało radzić sobie bez kontuzjowanego Leszka Laszkiewicza.
Na lodowisku przy ulicy Chemików pojawił się zdecydowany lider tabeli - GKS Tychy. Stanął przed szansą zrewanżowania się Unii Oświęcim za ostatnią porażkę z tym klubem przed własną publicznością. Tyszanie wykorzystali tę szansę, wygrywając z Unią 4:2. Podtrzymują tym samym fenomenalną passę zwycięstw, przerwaną raz właśnie przez Unię.
Pierwsze punkty i pierwsze zwycięstwo w nowym roku, a także od bardzo długiego czasu zapisało na swoim koncie Podhale Nowy Targ. Szarotki wygrały na własnym lodowisku z innym outsiderem ligi - zespołem KTH Krynica. Podhale mogło skorzystać już z usług bramkarza i dwóch zawodników zza wschodniej granicy. Być może to było jednym z czynników, dzięki którym górale zdobyli cenne punkty.
W tabeli nie doszło do znaczących zmian. GKS Tychy coraz bardziej zbliża się do przekroczenia granicy 100 punktów, a Ciarko Sanok ma już dość bezpieczną przewagę nad Cracovią i Jastrzębiem. W kontakcie z pierwszą czwórką pozostaje jeszcze Unia Oświęcim ze stratą 6 ozcek.
Aktualna tabela PHL po 40 kolejce:
> Zobacz: terminarz kolejnych gier, gwiazdy kolejki, najnowsze statystyki i nie tylko na nowej stronie ligowej PHL!