Wygrana rywalizacja 4:0 byłaby powtórką z historii, kiedy to dwa lata temu podczas fazy play-off, sanoczanie wygrali wszystkie cztery, pierwsze mecze i pewnie awansowali do kolejnej rundy rozgrywek. Podobieństwo byłoby tym większe, iż wtedy również rywalizacja toczyła się w półfinale i rozpoczęła się w Sanoku. Jednak zupełnym przeciwieństwem byłby udział Przemysława Odrobnego. Obecny bramkarz JKH bronił wcześniej, w tym także w sezonie 2012, dostępu do bramki sanockiej.
Miał bardzo ważny udział w zwycięstwach swojej drużyny. W tym sezonie staje po przeciwnej stronie barykady i przyjdzie mu zmierzyć się z ekipą, z którą związany był po opuszczeniu macierzystego Stoczniowca Gdańsk. Jego postawa może mieć kluczowy wpływ na końcowe wyniki każdego spotkania. Wielkie nadzieje działacze i kibice z Jastrzębia pokładają zapewne w Leszku Laszkiewiczu, który przed rokiem poprowadził Cracovię Kraków do Mistrzostwa Polski, podczas finału przeciwko jego obecnemu klubowi.
Inne oblicza dwóh drużyn w sezonie
Te dwa nazwiska miały znacząco wzmocnić jastrzębską drużynę po rozpadzie „Dream Team” w Krynicy. Wtedy wydawało się, że to klub z pogranicza polsko-czeskiego najbardziej skorzystał na odejściach z KTH i może być jednym z faworytów w walce o złoto. Różnie to jednak podczas sezonu zasadniczego bywało, lepsze występy przeplatane były gorszymy, a przed ostatnią kolejką wszystko wskazywało na to, że Jastrzębie zajmie czwarte miejsce i zagra najmniej wygodny ćwierćfinał z Unią Oświęcim. Rzutem na taśmę udało się mu jednak zdobyć trzecie miejsce i wykorzystać szansę gry w ćwierćfinale ze wspomnianym KTH.
Z kolei Ciarko Sanok bardzo dobrze rozpoczęło rozgrywki, nieoczekiwanie wygrywając bardzo wysoko w Oświęcimiu. Okazało się, że nieco osłabiony kadrowo przed obecnym sezonem zespół z Podkarpacia zdołał zbudować inny zespół, który również był jest w stanie powalczyć o najwyższe cele. Regularnymi, dobrymi występami w ciągu całego sezonu, sanoczanom udało się uplasować na drugim miejscu. Dzięki temu łatwo poradzili sobie z niezbyt wymagającym przeciwnikiem – GKS -em Katowice w ćwierćfinale.
Znacząca może też być postawa innych ważnych postaci w obu zespołach. Między słupkami bramki sanoczan świetnie spisuje się John Murray, który zdążył już przekonać do siebie wielu kibiców swoimi interwencjami. Jeżeli popularny „Jasiek Murarz” nie popełni błędów, a skuteczni napastnicy sanoccy podtrzymają passę strzelecką to gospodarzom piątkowej i sobotniej potyczki może być bardzo ciężko o wygraną.
Pojedynek najskuteczniejszych zawodników
W obecnym sezonie znakomicie spisuje się Kanadyjczyk – Samson Mahbod, który zwyciężył w tegorocznej klasyfikacji kanadyjskiej rundy zasadniczej. Tuż za nim uplasował się inny lider zespołu – Martin Vozdecky. Także w klasyfikacji play-off są w tej chwili na wysokich lokatach. Pierwsze cztery miejsca zajmuje wspomniana dwójka i inny sanoczanin – Marek Strzyżowski. Przedziela ich jedynie będący na drugim miejscu Leszek Laszkiewicz. Warto dodać, że najlepsza piątka w statystykach decydującej fazy rozgrywek PHL wystąpi na Jastorze, gdyż tuż za wymienionymi zawodnikami plasuje się Grzegorz Pasiut – inny nabytek jastrzębian, który początek sezonu spędził w Krynicy.
Dla drużyny JKH wygrana u siebie to jedyna szansa, aby pozostać w grze o finał. Ubiegłoroczni wicemistrzowie Polski nadal nie mogli znaleźć sposobu na wygraną w Sanoku w decydującej fazie rozgrywek, podobnie jak w roku 2011 i 2012, o czym przypomina oficjalny serwis klubu. W bezpośrednich pojedynkach tej drużyny z Ciarko Sanok w tym sezonie po zakończeniu rundy zasadniczej było 4:2 na korzyść jastrzębian.
Okazja do rehabilitacji Sanoka
Sanoczanie mają w tegorocznych rozgrywkach coś do udowodnienia. Przed rokiem przystąpili do fazy play-off w roli zdecydowanego faworyta, po przekonującej wygranej sezonu zasadniczego. Po porażce z Cracovią w półfinale, graczom Ciarko nie udało się nawet zdobyć medalu. W tym roku w podobnej sytuacji znalazł się GKS Tychy, w którym upatruje się głównego kandydata do złota.
W Sanoku liczy się z pewnością na sprawienie małej niespodzianki, wygrywając rozgrywki, nie będąc w roli zdecydowanego faworyta, tak jak w poprzednim roku krakowianie. Pomóc w tym mają liderzy spoza kraju, tacy jak wspomniani Mahbod, Vozdecky czy Murray pod wodzą nowego, zagranicznego szkoleniowca - Miroslava Frycera.
Odpowiedź na pytanie, czy zawodnikom JKH uda się wygrać nie tylko pierwszą tercję, jak w przypadku pierwszych dwóch spotkań w Sanoku, ale także całe spotkanie, poznamy w piątkowy wieczór. Jeżeli znów wygra Ciarko, postawi to gospodarzy w bardzo niekorzystnej sytuacji i przystąpią oni do sobotniego meczu „z nożem na gardle”. Pierwszy bulik na Jastorze w piątek o godzinie 18:00.
