"Rudolf Gang” - taką nazwę nadali kibice drużynie prowadzonej przez trenera Rudolfa Rohacka za sprawą kapitalnej gry, zwłaszcza w zeszłym sezonie. Wtedy to drużyna z Krakowa, skazywana przez wszystkich na pożarcie, niespodziewanie sięgnęła po tytuł Mistrza Polski. Notorycznie osłabiana, z dołożonym zakazem transferowym, Cracovia pokonała w półfinale „dream team” z Sanoka i w finale po heroicznej walce, w siódmym meczu zwyciężyła JKH GKS Jastrzębie, sięgając po 10-ty tytuł mistrzowski w swej historii. Bracia Laszkiewiczowie, duet Fojtik – Valcak, Nicola Besch, Martin Dudas czy krajowi, solidni ligowcy tacy jak Sebastian Kowalówka czy Jarosław Kłys pod batutą znakomitego dyrygenta jakim niewątpliwie jest trener Rohacek udowodnili że w sporcie nie zawsze pierwszorzędną rolę odgrywają pieniądze. I kiedy po wygranych bojach z Sanokiem, właściciel klubu Prof. Janusz Fiipiak na środku tafli lodowiska uściskał trenera Rohacka, kibice w Krakowie uwierzyli że znów nadejdą lepsze czasy dla krakowskiego hokeja. W perspektywie nowego sezonu i występów w Pucharze Kontynentalnym liczono na to iż klub zatrzyma u siebie czołowych graczy a włodarze nie pożałują grosza na kolejne wzmocnienia.

fot. Krzysztof Roszkowski (HokejFan.pl)
Tak się jednak nie stało. Jednym z pierwszych graczy, którzy zdecydowali się opuścić Kraków, był Leszek Laszkiewicz. Ten, przez wielu uważany za najlepszego hokeistę w kraju, zawodnik zdecydował się zmienić otoczenie by, jak sam twierdził, znaleźć motywacje do dalszych treningów i kontynuowania kariery. Ostatecznie zdecydował się na grę w krynickiej drużynie, by następnie w trakcie sezonu zasilić swój macierzysty klub – JKH GKS Jastrzębie. W jego ślady poszedł Łukasz Rutkowski. Klub zdecydował się opuścić również jeden z najtwardszych zawodników w lidze - Czech Martin Dudas, a za jego przykładem poszedł Valcak. Obaj Czesi znaleźli zatrudnienie w ekstraklasie czeskiej w drużynie HC Vitkovice. To nie był niestety koniec ubytków kadrowych. Z drużyną w niezbyt przyjaznej atmosferze pożegnał się Francuz Nicolas Besch, który w publicznym oświadczeniu wygarnął co myśli o polityce klubu i metodach prowadzenia drużyny przez trenera Rohacka.
Na miejsce zwolnionych zawodników, klub nie sprowadził żadnego gracza o podobnych umiejętnościach a jedynie uzupełnił skład. Do drużyny dołączyli: wychowanek Sokołów Toruń Marcin Wiśniewski oraz niechciany w jednej z drużyn holenderskiej Eredivise Tomasz Kozłowski a także Bartosz Dąbkowski, z którym nie przedłużono kontraktu w Jastrzębiu. W trakcie sezonu pożegnano się także z Jozefem Fojtikiem, który był tylko cieniem samego siebie sprzed roku, kiedy to tworzył niesamowity duet z Patrikiem Valcakiem. Do drużyny wrócił jednak Łukasz Rutkowski, ściągnięto defensora Michala Zvatorę oraz czołowego strzelca 1 ligi czeskiej – Milana Kostourka. Ponadto w trakcie sezonu do drużyny dołączył reprezentacyjny obrońca Patryk Wajda oraz dwóch młodych czeskich napastników: Marek Kalus oraz Adam Rehak.
Na papierze skład wydawał się dość solidny, zwłaszcza że pierwszy atak w składzie: S. Kowalówka, Slaboń, Chmielewski, ciągnął grę całej drużyny, zdobywając największą liczbę punktów. I mimo że Cracovia w lidze radziła sobie średnio, okupując miejsca w środkowej części tabeli, a w Pucharze Kontynentalnym nie odegrała większej roli, udało się osiągnąć jeden z największych sukcesów w historii klubu a mianowicie sięgnąć po praz pierwszy w historii po Puchar Polski. Znów wydawało się że „Pasy” prowadzone przez Rudolfa Rohacka nie będą miały sobie równych w lidze i to pomimo tego że kadrowo prezentowały się o wiele gorzej niż Ciarko PBS Bank Sanok czy GKS Tychy. Niestety jak pokazała dalsza część sezonu krajowy Puchar to był szczyt możliwości tamtej drużyny. W pierwszej rundzie play - off krakowianie zmierzyli się w derbach Małopolski z oświęcimską Unią i po niezwykle zaciętej i wyrównanej rywalizacji zmuszeni byli uznać wyższość rywali. Tym samym drużyna po raz pierwszy od 10 lat nie zdobyła medalu MP oraz był to pierwszy sezon trenera Rohacka podczas pracy w Polsce, kiedy to prowadzona przez niego druzyna nie wywalczyła medalu. Warto wspomnieć że w przeszłości potrafił wywalczyć miejsca na podium z ekipą KTH Krynica czy Polonii Bytom.
Kiedy opadły już emocje, pojawiły się pytania jak oceniać mijający sezon i co było przyczyną słabszej postawy hokeistów Cracovii w play – offach? Z jednej strony kapitalny występ w finale Pucharu Polski i wywalczenie trofeum, z drugiej fatalna gra w Pucharze Kontynentalnym, przegrane z drużynami z Węgier i Rumunii oraz porażka w pierwszej rundzie fazy play-off. Analizując zatem przyczynę można dojść do wniosku że jednym z powodów słabszej postawy była niewłaściwa polityka transferowa klubu. Z drużyną pożegnało się wielu czołowych zawodników a na ich miejsce nie sprowadzono nikogo, kto byłby w stanie pociągnąć grę drużyny, odciążając pierwszą formację. Młodzi Kalus i Rehak nie byli w stanie zastąpić Valcaka i Fojtika, a dodatkowym osłabieniem było odejście „Laszki”, który stal się żywą ikoną klubu. Być może za bardzo uwierzono w nadzwyczajne, trenerskie możliwości trenera Rohacka, który jednak z notorycznie osłabianą kadrowo drużyną nie był w stanie zrobić nic więcej.
Jaką drogę powinna zatem obrać Cracovia na przyszły sezon? Niewątpliwie dobrą informacją dla kibiców była ta o przedłużeniu kontraktów z czołowymi zawodnikami takimi jak Kłys, bracia Kowalówkowie, Noworyta, Dąbkowski czy Słaboń. Ci gracze tworzą niejako szkielet drużyny, na którym będzie oparta gra w przyszłym sezonie. Kolejnym krokiem jaki powinni uczynić działacze to rozstanie się z obcokrajowcami, którzy nie sprawdzili się w zeszłym sezonie a na ich miejsce zakontraktować graczy, którzy nadadzą drużynie nową jakość i będą w stanie wziąć na siebie ciężar gry. Wiadome że aby tak się stało, potrzebne są nakłady finansowe, jednak uwzględniając możliwości głównego sponsora, którego raczej nie interesuje miejsce w dolnej części tabeli, nie jest to awykonalne. Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, dokładając umiejętności trenerskie Rudolfa Rohacka, dobry klimat w Krakowie dla hokeja i odpowiednie zarządzanie drużyną, jest wielce prawdopodobne że Cracovia w przyszłym sezonie powróci do gry o czołowe lokaty w naszej lidze, czego zarówno działaczom jak i kibicom krakowskiej drużyny serdecznie życzymy.
