Kamil Kosowski: Awans furtką do m. in lepszych kontraktów [wywiad]
  Added 13 years ago   Skomentuj
fot.
W drugim spotkaniu rozgrywanego w Tychach dwumeczu reprezentacji Polski z kadrą Białorusi złożoną głównie z zawodników, którzy rywalizują o miejsce w składzie i wejście do reprezentacji A między słupkami polskiej bramki oglądaliśmy powracającego do kraju Kamila Kosowskiego. Dziś prezentujemy rozmowę z tymże zawodnikiem.
Klaudia Osuch: Dostałeś szansę by stanąć między słupkami i chociaż to tylko mecz towarzyski z drugą drużyną Białorusi, dobrze było grać z tym orzełkiem na piersi?
 
Kamil Kosowski: Oczywiście. Od początku mam takie zdanie, że każdy występ w reprezentacji jest dla mnie i powinien być dla każdego polskiego zawodnika wyróżnieniem. Ta gra jest inna niż w klubach, ja np:. w reprezentacji pojawiłem się na ostatnich Mistrzostwach Świata, więc na początku trudno mi było wejść w grę. Na szczęście nie straciliśmy więcej bramek, tylko jedną i udało się.
 
K.O.: W tym meczu do zwycięstwa potrzebne były rzuty karne. To skuteczność tak kulała czy jednak Białorusini dobrze się bronili?
 
K.K.: W mojej opinii mieliśmy więcej sytuacji podbramkowych, cały czas jakieś stwarzaliśmy, ale trochę zabrakło tej skuteczności.
 
K.O.: Niedawno skończył się finał Polskiej Hokej Ligi, więc jedni zawodnicy są na takiej fali meczowej, inni odpoczywali trochę dłużej. Było to widoczne w grze, na lodzie?
 
K.K.: Nie wydaje mi się. Trenujemy razem od 2.5 tygodnia, więc niezależnie czy ktoś grał krócej czy dłużej wpadliśmy w rytm treningowy dlatego nie miało znaczenia kiedy któryś z zawodników rozegrał ostatni mecz.
 
K.O.: Jak za to możesz ocenić dyspozycyjność polskiej kadry na Mistrzostwa Świata Dywizji IB w Wilnie?
 
K.K.: Oczywiście ja i cały sztab szkoleniowy, a także chłopcy jesteśmy pozytywnie nastawieni do ważnego turnieju na Litwie. Mam nadzieję, że to będzie dla nas historyczny moment i w końcu awansujemy do przysłowiowego zaplecza elity hokejowej. Myślę też jak zapewne wszyscy, że to będzie dla nas furtką do lepszych kontraktów, wydajniejszej gry, a  przede wszystkim do podnoszenia naszego poziomu, zainteresowania polskim hokejem i reprezentacją.
 
K.O.: Który z rywali na Litwie będzie według Ciebie najgroźniejszy?
 
K.K.: Wydaje nam się, że Wielka Brytania, chociaż każdy przeciwnik jest oczywiście groźny i musimy we wszystkich meczach zawiesić wysoko poprzeczkę i grać w 100%. Nie bierzemy innej możliwości pod uwagę, ale żeby dojść do spotkania z Wielką Brytanią musimy grać konsekwentnie i wygrywać każdy mecz.
 
K.O: Po dwumeczu z Białorusią czego jeszcze brakuje w grze polskiej reprezentacji, nad czym powinniście pracować przez te dni?
 
K.K.: Musimy poprawić grę przed bramką, zasłanianie („pozdrawiam Pawła Dronię”, śmiech). Myślę, że to o czym mówiłem w drugim pytaniu, brakuje nam gry na bramkarza, zasłaniania go, przeszkadzania bo tak w hokeju wpada większość bramek. Mam nadzieję, że pod tym kątem będziemy jeszcze pracować.
 
K.O.: To będzie klucz do sukcesu?
 
K.K.: Oczywiście też konsekwentna gra w obronie. Błędy się zdarzają, są niemal nieuniknione, ale gra powinna być równa, spokojna i chłopcom w ataku musi udawać się strzelać. 
 
K.O.: Nie uważasz, że czasami w tych dwóch meczach zdobywaliście za dużo kar? Gra 3 na 5 jak to miało miejsce ostatnio na pewno nie sprzyja wygranej.
 
K.K.: W ostatnim meczu i tak mieliśmy mniej kar niż w pierwszym. Wiemy, że na Mistrzostwach sędziowanie jest całkowicie inne niż w Polsce. Mam nadzieję, że sędziowie będą dla nas bardziej zrozumiali i tych kar tym samym będzie mniej.
 
K.O.: Pytanie z innej kategorii. Zapewne oglądałeś finały Polskiej Hokej Ligi...
 
K.K.: Tak, miałem okazję oglądać jeszcze swój poprzedni klub (tłum. red. półfinały PHL JKH GKS Jastrzębie - Ciarko PBS Bank KH Sanok) jak i mecze finałowe. Jeżeli miałem możliwość to śledziłem spotkania Sanoka i Tychów.
 
K.O.: W takim razie co myślisz o tegorocznym Mistrzu Polski w hokeju na lodzie? Uważasz, że sanoczanie zasłużenie wygrali czy to jednak tyszanie powinni mieć złoty medal?
 
K.K.: Wydaje mi się, że tyszanie stwarzali sobie więcej sytuacji podbramkowych. Obie ekipy miały bardzo dobrych bramkarzy. Zarówno Zigardy jak i Murray świetnie się spisywali, przyglądałem się ich grze.
Odskoczę trochę od tematu. W Sanoku był nieciekawy poprzedni sezon, wszyscy wieszali na nich psy, a tegoroczne play-offy pokazały, że w tych meczach gra się całkowicie inaczej, jest inna atmosfera Odnośnie finału jeszcze. Zaskoczeniem było to, że nie grała w nim Cracovia po przegranej z Unią. Jeżeli  zaś chodzi o Sanok i Tychy taki jest sport zespołowy. Czasami jest tak, że oddaje się więcej strzałów, a wygrywa przeciwnik. Dzisiaj w sumie było podobnie. My ciągle stwarzaliśmy sobie sytuacje podbramkowe, a Białorusini oddali kilka strzałów i jeden wpadł. Podobna sytuacja, o której już wcześniej mówiłem.
 
Klaudia Osuch: Dziękuję za rozmowę.
 
Kamil Kosowki: Dziękuję.
© 2026 PlanetOfHockey.com

O nas  |  Redakcja  |  Kontakt
Powered by