Egor Shkodenko: Każdy z nas może polegać na swoim partnerze
  Added 5 years ago   Skomentuj
Luiza Kowalewska fot. Róża Koźlikowska
O niezbyt udanym występie KH Energi Toruń w półfinale Pucharu Polski, jego karierze w MHL oraz o obecnej pozycji w tabeli PHL i składzie Stalowych Pierników porozmawialiśmy z rosyjskim zawodnikiem toruńskiego klub - Egorem Shkodenko.

Luiza Kowalewska: W ostatnim meczu w roku 2020 przegrywaliście półfinał Pucharu Polski z JKH GKS Jastrzębie. Jednak patrząc z perspektywy ostatnich lat sam awans do półfinału był chyba dla Was sukcesem?

Egor Shkodenko: Niewątpliwie sam fakt wejścia do Pucharu Polski jest dla nas wielkim sukcesem, ale sam mecz mogliśmy zagrać lepiej. Dlatego prawdopodobnie nasz występ pozostawia niedosyt. Przygotowaliśmy się, przeanalizowaliśmy wcześniejszą grę przeciwnika. Jednak w tym meczu Jastrzębie nas ograło.


LK: Toruń pierwszy raz od dwunastu lat występował w Pucharze Polski. Czy w związku z tym presja była większa?

ES: Tak, oczywiście wszyscy odczuwaliśmy presję, jak przed każdym ważnym meczem. A szczególnie takim, w którym jest szansa na pokazanie się na większą skalę.


LK: W tym meczu wygrało doświadczenie jastrzębian czy dostrzegasz inne powody przegranej w Jastrzębiu?

ES: Oczywiście 8 godzin jazdy autobusem i dłuższa przerwa między meczami nieco wpłynęły na naszą gotowość do gry, ale szczerze mówiąc, są to w większości wymówki. Jastrzębie wyraźnie wykonało swoją pracę na tafli. Wygrali z nami wszystkie mini pojedynki i grali zdyscyplinowani przez cały mecz. Nie mogę powiedzieć, że mocno naciskali i dominowali, raczej wykorzystali swoje szanse i bardzo dobrze zagrali w obronie. Myślę, że jedyny sposób w jaki mogliśmy pokonać Jastrzębie, to bycie w pełni skupionym na postawionym celu i prowadzenie gry.


LK: Oddaliście bardzo niewiele strzałów. Czy to za sprawą dobrej obrony Jastrzębia czy jednak wasza nieskuteczność?

ES: Tak jak powiedziałem, Jastrzębie dobrze grało w obronie. Stworzyli sobie przewagę i więcej sytuacji do oddania strzałów. A my… cóż, nie celowaliśmy w bramkę, robiliśmy dodatkowe podania, kiedy po prostu powinniśmy więcej strzelać i próbować stwarzać sobie okazje, sprawić żeby przeciwnik popełniał błędy.


LK: Dla ciebie to drugi sezon w PHL. Zaskoczyło Cię coś w polskiej lidze?

ES: Tak - wsparcie naszych toruńskich kibiców zaskoczyło i nadal zaskakuje. Nigdy, w żadnym z klubów w których grałem, nie widziałem takie wsparcia od fanów.


LK: Poziom PHL jest wyższy czy niższy niż MHL?

ES: W tych ligach jest inny hokej. W MHL grają osoby poniżej 20 lat, więc hokej jest szybki, bardziej awanturniczy i pełen przygód. W Polskiej Lidze jest wielu zawodników, którzy grali w dobrych ligach, dlatego też hokej, naturalnie, jest bardziej dojrzały i wykwalifikowany. Są drużyny, które grają na wysokim poziomie, zawsze jest ciężko ale i też ciekawie grać przeciwko nim. 


LK: Wyjazd z Rosji był dla Ciebie trudny? Co zaważyło na tym, że zdecydowałeś się kontynuować grę akurat w Polsce?

ES: W tamtych czasach było ciężko. Bez doświadczenia w grze w hokeja dla dorosłych ciężko było znaleźć drużynę. Rozważałem więc wszystkie opcje, w tym Polskę. Nie było trudno przyjechać do Polski, poza tym, miałem już wizę. Gdy dowiedziałem się, że są tu gotowi mnie zobaczyć, przyjechałem bez większego namysłu. Wiedziałem, że jest tu trener mówiący po rosyjsku, który polegał nie tylko na Polakach, ale także na rosyjskich zawodnikach, więc w Toruniu miałem okazję się sprawdzić.


LK: Co najbardziej utkwiło Ci w pamięci z Twojej dotychczasowej gry w Polsce?

ES: Ahahaha. Było wiele takich momentów. Tak naprawdę nie próbuję się zatrzymywać nawet w dobrych momentach, myślę więcej o przyszłości, jak zagrać w następnym meczu. Pamiętam, jak przegraliśmy z Krakowem, prowadząc 3:0 10 minut przed końcem. Najwyraźniej rzeczy negatywne bardziej zapadają w pamięć. 


LK: W tym sezonie KH Toruń jest drużyną, która walczy o czołowe lokaty. Zmieniło się coś w Waszym nastawieniu gdy to Wy zaczynacie być faworytami kolejnych meczów?

ES: Nie sądzę, żeby coś się jakoś znacząco zmieniło. Wydaje mi się, że jedyną taką rzeczą jest zaufanie w grze - każdy z nas może polegać na swoim partnerze. Przygotowujemy się również tak samo do każdego meczu, bez względu na to, jaki przeciwnik jest przed nami. Poza tym presja rzeczywiście jest jeszcze większa niż w zeszłym sezonie. Bardzo trudno jest utrzymać się w czołówce, szczególnie w takiej sytuacji jak teraz - wszystkie drużyny są bardzo równe i sytuacja w tabeli wygląda tak jak teraz.


LK: W obecnym sezonie Toruń mocniej zaczął stawiać na zawodników spoza Rosji. Dla Ciebie ma to jakieś znaczenie? Ciężej jest się porozumieć z kolegami?

ES: Nie powiedziałbym, że w tym roku sytuacja bardzo się zmieniła, w zeszłym roku było plus minus 11 Rosjan, a oni oczekiwali od nas bardzo dobrych wyników. Nic się nie zmieniło, wiemy, że jesteśmy bardzo poszukiwani i musimy pokazać swoje maksimum na lodzie. Ale to tylko pomaga nam się przygotować i dodaje energii naszej grze.


LK: Poprzedni sezon zakończyliście w pierwszej rundzie play-off, przegrywając cztery mecze z GKSem Tychy. W tym sezonie z pewnością liczycie na więcej - myślicie już o tej fazie i walce o medale? Co musicie zrobić, aby tym razem znaleźć się w kolejnej rundzie?

ES: Oczywiście są przemyślenia, ale teraz koncentrujemy się bardziej na sezonie zasadniczym. W tym sezonie chcemy zająć wysokie miejsce. A bliżej lutego pomyślimy więcej o play-offach. Myślę, że pierwsza runda i tak będzie trudna, bez względu na to, z którą drużyną zagramy.


LK: W sezonie 2018/19 rywalizowałeś w drużynie SKA w MHL m.in. z Yaroslavem Askarovem, który rywalizuje teraz na MŚ U20 w Kanadzie. Jak wspominasz tego bramkarza?

ES: Tak, grałem z Askarovem przez cały sezon, chociaż nawet wtedy dużo trenował z VHL i KHL. Jest szybki, z fajną techniką. Grał bardzo spokojnie i pewnie wszyscy gracze to czuli podczas meczów. Już wtedy, w wieku 16 lat, grał jak dorosły, doświadczony bramkarz i trudno było mu strzelić gola nawet na treningu. Mamy z nim dobre, przyjazne stosunki, nadal utrzymujemy ze sobą kontakt, a ja śledzę jego grę.



© 2025 PlanetOfHockey.com

O nas  |  Redakcja  |  Kontakt
Powered by