Jacek Kopciński: W półfinale Pucharu Polski pokonaliście GKS Tychy 3:1. Jak ocenisz tamten mecz?
Brett McKenzie: - Był to dla mnie tak naprawdę pierwszy „prawdziwy” mecz w Polsce (tydzień wcześniej Brett McKenzie zagrał w sparingu z GKS-em Tychy – przyp. red.). Oceniłbym go bardzo dobrze, cała drużyna zagrała bardzo dobry mecz, blokowaliśmy dużo strzałów i ogólnie graliśmy bardzo dobrze.
JK: Tydzień wcześniej zagraliście z Tychami w meczu sparingowym. Chyba byliście zatem dobrze przygotowani do meczu Pucharu Polski?
BM: - W tamtym meczu tak naprawdę zagraliśmy z juniorami, bo wielu zawodników w Tychach brakowało, ale tak, przeanalizowaliśmy ten mecz, oceniliśmy co robiliśmy źle i to poprawiliśmy.
JK: Po tym meczu można powiedzieć, że zagraliście po prosto mądrze i rozważnie...
BM: - Jak najbardziej, tak właśnie lubię grać i to nam się udało w tym meczu.
JK: Puchar Polski to mecze zaraz po Świętach Bożego Narodzenia. Jak zatem spędziłeś ten czas?
BM: - Mojego współlokatora nie było, więc święta spędziłem z Clarkiem Saundersem. Tak naprawdę to oboje podczas tej przerwy po prostu odpoczywaliśmy.
JK: Dla ciebie te dwa dotychczasowe mecze w Polsce były pierwszymi po długiej przerwie. Jak je ocenisz w swoim wykonaniu?
BM: - Był to mój pierwszy prawdziwy mecz od kwietnia. Tempo było zdecydowanie wyższe niż podczas sparingu, ale bardzo mi się podobało i cieszę się z tego meczu.
JK: Jak spędziłeś zatem ostatnich kilka miesięcy?
BM: - Podczas całego lata bardzo dużo czasu poświęcałem na treningi strzeleckie i umiejętności jazdy na łyżwach. Naprawdę bardzo dużo strzelałem na bramkę. Może na początku, w tym sparingu, byłem jeszcze trochę wolny, ale myślę, że z dnia na dzień jest coraz lepiej.
JK: Znałeś kogoś przed przyjazdem do Polski?
BM: - Znałem Clarke'a Saundersa, on, tak jak ja, jest z Ottawy oraz mojego współlokatora - Ryana Glenna. Oni oraz trener są zza Oceanu, więc z nimi mam najlepszy kontakt.
JK: Wasz trener za Oceanem jest bardzo znany. Miałeś okazję poznać go wcześniej?
BM: - Niestety nie miałem do tej pory okazji grać w jego drużynie. On trenował drużynę z WHL podczas gdy ja grałem w zespole z OHL.
JK: W związku z pandemią koronawirusa wielu zawodników zza Oceanu szukało nowych klubów w Europie. Jak ty się z tym czujesz?
BM: - Cała ta sytuacja jest do bani. Chciałbym bardzo grać mecze z trybunami wypełnionymi po brzegi kibicami - a słyszałem, że kibice w Polsce są naprawdę świetni - a w ostatnim meczu mieliśmy jedynie pluszaki.
JK: Więc cieszysz się po prostu na możliwość regularnej gry?
BM: - Tak, bardzo cieszę się z możliwości gry. Cieszę się, że mogę tu być, zwiedzić trochę świata, zobaczyć coś nowego.
JK: Jak spędziłeś zatem ostatnich kilka miesięcy?
BM: - Na pewno oba mecze były bardzo szybkie, bo i sami zawodnicy są bardzo szybcy. Wygraliśmy oba mecze, ale w nich obie strony oddawały sporo strzałów i sporo z nich trzeba było blokować.
JK: W finale Pucharu Polski zmierzycie się z JKH GGKS-em Jastrzębie, tak naprawdę tuż przed play-offami. Ma to znaczenie?
BM: - Szczerze mówiąc nie wiem jaki mamy terminarz, więc patrzę tylko na kolejny dzień, kolejny trening, kolejny mecz (śmiech). Po meczu w Pucharze Polski mamy trening, potem Sylwester i kolejne mecze w nowym roku. Jestem jednak gotowy na każdy kolejny mecz.
