Poniedziałkowy mecz w „Satelicie” od mocnego uderzenia rozpoczęła GieKSa. Już w 3. minucie doczekaliśmy się premierowego gola. W sporym zamieszaniu pod bramką Linusa Lundina najwięcej przytomności zachował Sam Coatta, który dobił strzał partnera z formacji. Po szybko straconym golu Unici ruszyli odważnie do przodu. W 6. minucie na lód padł Albin Runesson, który przyjął uderzenie krążka na twarz. Zawodnik gospodarzy po chwili w asyście lekarzy zjechał do szatni. W 11. minucie Stephen Anderson po składnej akcji trafił jedynie w poprzeczkę bramki Lundina. W 14. minucie ogromne zamieszanie pod bramką Jespera Eliassona kończy się odgwizdaniem spalonego w polu bramkowym. W 18. minucie byliśmy świadkami pierwszego wykluczenia w dzisiejszym spotkaniu. Na ławkę kar gości zjechał Damian Tyczyński, ukarany za spowodowanie upadku przeciwnika. Katowiczanie nie wykorzystali liczebnej przewagi. Pomimo tego na pierwszą przerwę podopieczni Jacka Płachty zjechali, prowadząc 1:0.
W drugą tercję jeszcze nieco lepiej weszli miejscowi. W 21. minucie doskonałą okazję na gola zmarnował Mateusz Bepierszcz, który z bliskiej odległości nie umieścił krążka w bramce gości. W 24. minucie padł gol wyrównujący. Eliasson, leżąc na lodzie pod swoją bramką, długo nie wiedział, gdzie jest krążek. Ten po mocnym uderzeniu Reece Scarletta znalazł drogę do siatki. Od tej pory goście z minuty na minutę zaczęli przejmować inicjatywę na lodowej tafli. W 28. minucie kąśliwe uderzenie Alesa Kubesa zdołał z trudem wybronić Eliasson. W 35. minucie przyjezdni dopięli swego. Oświęcimianie objęli prowadzenie dość szczęśliwie przy niefrasobliwości Zacka Hoffmana i bramkarza GieKSy. Goście w drugiej odsłonie odwrócili losy spotkania i po 40 minutach prowadzili w „Satelicie” 2:1.
W trzeciej tercji w 45. minucie przewinienie przyjezdnych. Karą mniejszą za przeszkadzanie w grze został ukarany Mika Partanen. GieKSa bardzo mizernie w liczebnej przewadze się zaprezentowała i o zmianie wyniku nie mogło być mowy. Z minuty na minutę gospodarze wyglądali na coraz to bardziej zrezygnowanych. Katowiczanie bili głową w mur. Goście z kolei mądrze rozbijali ataki rywala już w środkowej części lodowiska. W 58. minucie Unia Oświęcim zdobyła trzeciego gola. Na listę strzelców wpisał się Daniel Olsson Trkulja, którego świetnym podaniem obsłużył Nick Moutrey. W ostatniej sekundzie meczu krążek do pustej bramki GKS-u posłał Erik Ahopelto, ustalając jednocześnie wynik dzisiejszego spotkania. Unia Oświęcim zasłużenie pokonała GKS Katowice 4:1.
GKS Katowice – Unia Oświęcim 1:4 (1:0,0:2,0:2)
0:1 Sam Coatta - Lauri Huhdanpaa – Ian McNulty (02:05)
1:1 Reece Scarlett - Joe Morrow – Nick Moutrey (23:01)
1:2 Mika Partanen (34:58)
1:3 Daniel Olsson Trkulja - Nick Moutrey – Aleksandr Peresunko (57:11)
1:4 Erik Ahopelto - Ville Heikkinen – Joe Morrow (59:59, do pustej bramki)
Sędziowali: Wojciech Czech i Krzysztof Kozłowski (główni) - Michał Żak i Łukasz Sośnierz (liniowi)
Minuty karne: 0–4
Strzały: 30-29 (11-12, 8-9, 11-8)
Widzów: 1300
GKS Katowice: Eliasson - Runesson, Lundegard; Fraszko, Pasiut, Michalski - Varttinen, Verveda; Bepierszcz, Anderson, Wronka - Chodor, Hoffman; Coatta, McNulty, Huhdanpaa - Maciaś; Jakub Hofman, Dawid, Jonasz Hofman.
Trener: Jacek Płachta
Unia Oświęcim: Lundin - Soderberg, Makela; Partanen, Olsson Trkulja, Peresunko - Morrow, Scarlett; Moutrey, Heikkinen, Ahopelto - Kubes, Matthews; Rac, D. Tyczyński, Petras - Prokopiak, Mościcki; Prusak, Krzemień, Kusak.
Trener: Robert Kalaber
