Ondrej Raszka: Najbardziej cenię sobie brąz z Podhalem i puchary z Jastrzębiem!
  Dodano 7 lat temu   Skomentuj
Jacek Kopciński fot. Karolina Sommer
Po blisko 10 latach wraca do Czech, aby kontynuować swoją karierę w HC Ocelari Trzyniec. Ondrej Raszka podsumowuje swój pobyt w polskiej lidze oraz komentuje grę dla reprezentacji Polski.

Na łamach portalu hokej.cze Ondrej Raszka udzielił obszernego wywiadu, podsumowując swój czas w polskiej lidze, grze w reprezentacji Polski, powrocie do HC Ocelari Trzyniec oraz występach w czeskiej lidze. Poniżej zamieszczamy najciekawsze odpowiedzi golkipera reprezentacji Polski.

Kulisy transferu do "Stalowników"

Jak doszło do transferu do HC Ocelari Trzyniec?

Ondrej Raszka: - Mógłbym powiedzieć, że... przez zbieg okoliczności. Przeglądałem swoje oferty, miałem ich kilka z 1. ligi. Jestem wychowankiem Trzyńca, więc musiałem dostać od klubu pozwolenie na szukanie nowego klubu. Usiedliśmy do rozmów, a oni zapytali czy nie byłbym zainteresowany powrotem do tego zespołu. 

Trzyniec był oczywistym wyborem, gdy dowiedziałeś się o zainteresowaniu "Stalowników" twoimi usługami?

OR: - Był to mój priorytet. Tu jestem w domu. Ty mieszkałem całe życie. Wspaniale jest wrócić do domu, do organizacji i nie musieć ciągle podróżować.

Trzyniec to obecnie bardzo prestiżowa drużyna w Czechach...

OR: W Trzyńcu wszystko jest na najwyższym poziome. Cieszę się, że mam szansę tu wrócić. Tym bardziej, że również zespół partnerski - Frydek-Mistek - ma świetne zaplecze. W tej organizacji wszystko działa tak, jak powinno.



Wiesz dokładnie co się zmieniło pod twoją nieobecność?

OR: Jak najbardziej. Gdy tylko miałem wolne, przyjeżdżałem tu na mecze i trenowałem młodych bramkarzy przez trzy lata.

Zgodnie z zapowiedziami zespołu sezon rozpoczniesz od gry we Frydku-Mistku. Czego klub od ciebie oczekuje?

OR: Na pewno bym łapał krążki (śmiech). Muszę pracować i pokazać, że dokonali właściwej decyzji.

Wierzysz, że dobre występy w 1. lidze pozwolą ci zagrać w Extralidze?

OR: Nie wiem jakie są na to szanse. Muszę skupić się na swojej pracy i do każdego meczu podchodzić z myślą, że muszę zagrać najlepiej jak potrafię. Jeśli coś ma nadejść, to nadejdzie. 

Do tej pory w 1. lidze zagrałeś tylko pięć meczów. Dowiedziałeś się czegoś o Chance Lidze?

OR: Regularnie spotykaliśmy się z drużynami z 1. ligi, przygotowując się do sezonu. Dwukrotnie wygraliśmy turniej przygotowawczy w Porubie. Kilka razy pojawiłem się też na meczach Frydka, więc wiem jak to tu wygląda.



O wyjeździe do Polski


W przeszłości występowałeś w drużynach z Trzyńca, Hawierzowa czy słowackiego Martina. Dlaczego więc później wybrałeś polską ligę?

OR: Gdy byłem na Słowacji miałem możliwość powrotu do drużyny juniorskiej Trzyńca na kolejny sezon, ale wolałem zacząć już seniorską karierę. Później w Czechach nie działo się najlepiej i młodzi hokeiści mieli problem z dostawaniem szans, nawet w 1. lidze. W Polsce był wówczas przepis, że ktokolwiek ma polskie korzenie nie będzie brany za obcokrajowca.. Dostałem ofertę, a że mam polskich przodków, zdecydowałem się spróbować. Myślę, że była to właściwa droga. 

Pamiętasz swoje początki?

OR: Początku były bardzo ciekawe, bo grałem w drużynie, która była nowa w lidze, więc miałem dużo pracy i często grałem. Problemem był fakt, iż klub miał problemy finansowe, więc w połowie sezonu przeniosłem się do Krakowa. Tam nie dostawałem już tyle szans.

Jakie są różnice w hokeju w Polsce i Czechach?

OR: Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie zagrałem dużo w seniorskim hokeju w Czechach. W Polsce wiele zależy od tego, w którym klubie grasz. Są zespoły świetne, jak Jastrzębie, w którym grałem, ale i takie w których organizacja jest na poziomie amatorskim.

W sezonie 2012/13 na krótko wróciłeś do kraju. Dlaczego?

OR: Po sezonie w Krakowie podpisałem umowę w Martinie. Latem doznałem jednak kontuzji i musiałem przejść operację kolana. Po powrocie na lód okazało się, że kolano nie było jeszcze w pełni sprawne, więc rozwiązaliśmy umowę. To zrozumiałe - nikt nie chce płacić zawodnikowi, który nie może grać. Później trafiłem do Piska, jednak i tam był spory problem. Dodatkowo nie miałem zbyt dużej liczby meczów, więc sezon dograłem w Prostejovie.

Później wróciłeś do Polski. Nie chciałeś zostać w Czechach?

OR: To było dość skomplikowane. Wówczas miałem ofertę z Karwiny, która była w 2. lidze. Doszliśmy do porozumienia, ale później klub nie otrzymał licencji. Najłatwiej było więc wrócić do Polski.



Po kolejnych dwóch latach udałeś się na Wyspy Brytyjskie do ligi EPIHL. Jakie było to doświadczenie?

OR: Całkiem dobre. Znowu nauczyłem się czegoś nowego, zobaczyłem jak się tam żyje itd. Mieliśmy dobrą drużynę, sporo wygrywaliśmy, ale znowu trafiłem do klubu z problemami finansowymi. Wróciłem do Polski, bo klub z Anglii ogłosił bankructwo.

Anglia nie jest typowym krajem hokejowym. Jak doszło do tego transferu?

OR: W tym czasie w lidze grał mój kolega z polskiej reprezentacji i mieliśmy zgrupowanie reprezentacji. Rozmawialiśmy o tym, a on powiedział, ze będą szukać bramkarza w Telford. Skontaktowałem się więc z trenerem i w ciągu dwóch, trzech dni byliśmy dogadani.

W Polsce spędziłeś 10 lat. Ten kraj wrósł w twoje serce?

OR: Zdecydowanie podoba mi się Polska i bardzo lubię tam wracać. Przez dwa lata byłem w polskich Tatrach w Nowym Targu. Gdy tylko mam wolne i jest taka możliwość lubię tam wracać z dziewczynę. Generalnie lubię Polskę. Trzyniec jest blisko, więc od najmłodszych lat mam z tym krajek kontakt.



O polskich kibicach

Co sądzisz o polskich kibicach?

OR: Są kluby, na których mecze chodzi po dwa tysiące - w play-offach nawet trzy tysiące - kibiców. Są też takie, gdzie chodzi po trzysta osób. W Jastrzębiu zwykle było około tysiąca.

Gra w Polsce zakończyła się dla ciebie z dwoma tytułami mistrzowskimi - z Krakowem i Sanokiem...

OR: Mistrzostwo to rzecz wspaniała, ale ani jednego z nich nie zdobyłem jako "jedynka" w swojej drużynie. Trochę czasu zajęło mi zdobycie tej pozycji. Najbardziej cenię sobie brąz z Podhalem oraz puchary jakie wywalczyliśmy w Jastrzębiu. W Polsce to bardzo cenne trofeum. Może nawet cenniejsze niż tytuły.

Od 2014 byłeś podstawowym golkiperem Podhala Nowy Targ. Jak poradziłeś sobie z tą rolą?

OR: Bardzo mi ona odpowiadała. Tak było tez w Jastrzębiu. Przywykłem do bronienia przez cały sezon. Dobrze czuję się regularnie broniąc i podoba mi się ta rola.



O grze w reprezentacji Polski

W tym czasie otrzymałeś powołanie do reprezentacji Polski. Długo rozmyślałeś czy chcesz grać w kadrze?

OR: Już wcześniej były w tej sprawie negocjacje, ale problemem był fakt, że gdybym przyjął polskie obywatelstwo musiałbym zrzec się czeskiego. Przyjąłem polskie obywatelstwo tylko, gdy kraj zezwolił na podwójne. Gdy nadarzyła się taka okazja, poprosiłem o nią. Zamierzam w dalszym ciągu reprezentować Polskę. To, że wróciłem do Czech wcale nie kończy mojej przygody reprezentacyjnej.

Wspomniałeś kiedyś, że chcesz walczyć z Polską o Mistrzostwa Świata. Myślisz, że jest to realne?

OR: Przez dwa lata Polacy "ocierali" się o elitę, będą o punkt od upragnionego awansu. Było blisko, jednak w 2018 r. kadra spadła do dywizji IB. Grupy są bardzo równie, więc każdy może awansować i spaść.

Jak podsumujesz tamten turniej w 2018 r.?

OR: To było wielkie rozczarowanie. Jechaliśmy do Budapesztu z celem awansowania do elity, a spadliśmy dywizję niżej. Najbliższym celem jest powrót do dywizji IB. Ja sam nie byłem wówczas na lodzie. Byłem trzecim bramkarzem, więc obserwowałem wszystko z trybun.

W ciągu ostatnich lat zdobyłeś z Jastrzębiem brąz PHL oraz wygrałeś dwa Puchary Polski. To dość udany koniec polskiego etapu, prawda?

OR: A nawet bardzo udane. Przyjechałem do klubu z Tomasem Fucikiem w środku sporych zmian. Zdobyliśmy Puchar Polski dwa razy z rzędu, a także udało nam się awansować do półfinałów fazy play-off, co było wielkim sukcesem. Zatrzymał nas kryzys, wiec już tego sezonu nie dograliśmy. Kolejnym sukcesem był triumf w Pucharze Wyszehradzkim, ponieważ po raz pierwszy odniósł go polski zespół. Poza tym ani razu w tych rozgrywkach nie przegraliśmy...



O pracy z młodzieżą w Polsce

Jak skomentujesz polski hokej pod względem pracy z młodzieżą?

OR: Jest na bardzo złym poziomie. Widziałem kilka treningów, w którym próbowano pracować coś z młodymi, ale jest to duży problem. Trenerzy nie są dobrze opłacani i traktują to bardziej jako hobby.

Powodem takiego stanu są problemy finansowe polskich klubów?

OR: Ogólnie na hokej jest dużo pieniędzy. Kluby z PHL mają większe budżety niż te z czeskiej 1. ligi. Problemem jest to, że drużyny nie finansują szkolenia młodzieży. Dlatego jest tak źle...

Jaką rolę odgrywają w takim razie obcokrajowcy w PHL?

OR: Czołowych polskich graczy jest niewielu; zazwyczaj grają oni tylko w najbogatszych klubach, gdzie uzupełniani są przez obcokrajowców. Jest może z 20-30 dobrych polskich zawodników i wszyscy grają w może trzech klubach. Resztę "uzupełnia się" obcokrajowcami.

© 2026 PlanetOfHockey.com

O nas  |  Redakcja  |  Kontakt
Powered by